Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

czwartek, 25 listopada 2010

15. Odejść ze stada

Po francusku nazywa się to débaptisation, po hiszpańsku desafiliación, po włosku sbattezzo, po polsku „odchrzczenie“. Chodzi o prostą praktykę administracyjną (odbywającą się najczęściej przy pomocy listu poleconego), mającą na celu dokonanie adnotacji na marginesie księgi parafialnej, że osoba figurująca w niej jako ochrzczona, „nie jest już członkiem Kościoła rzymskokatolickiego“.
W 2003 r. opisywałam przypadek włoskiego ateisty Gianniego C., który miał kłopoty z odejściem ze stada owieczek ewidencjonowanych przez Kościół wbrew ich woli (tekst był publikowany i przytaczany w różnych mediach, znajduje się także w książce „Papież i kobieta“). W jego sprawie interweniował Gwarant Ochrony Danych Osobowych – włoski odpowiednik GIODO. Od tamtego czasu, osoby które od dawna zerwały wszelkie więzi z Kościołem katolickim i nie bardzo mają ochotę na przekraczanie jego progu, mogą załatwić sprawę listownie i otrzymać w ciągu 15 dni zapewnienie, że nie są już uważani za członka KRK i że dane ich nie będą wykorzystywane w żaden sposób – choćby w statystykach mówiących o tym ile procent katolików jest w społeczeństwie. Apostazja jest ważna, przede wszystkim z tego powodu, że zgodnie z prawem kanonicznym, każda osoba ochrzczona jest „poddanym“ Kościoła katolickiego i podlega władzy biskupa. Niestety ten feudalny relikt prawny, w krajach, w których rozdział między Państwem a Kościołem nie jest do końca jasny, może mieć konsekwencje cywilne.
W Polsce jest jeszcze dość trudno „wypisać się szybko i bezboleśnie“ z Kościoła, choć walczy o to od dawna Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Choć różnica teoretyczna między apostazją i „odchrzczeniem się“ jest niewielka, bo w jednym i drugim wypadku chodzi o formalne zerwanie związków z Kościołem rzymskokatolickim, w praktyce różnica jest ogromna. Zgodnie z obowiązującą aktualnie w Polsce procedurą, należy udać się osobiście do parafii, w której było się chrzonym, wraz z wypełnionym formularzem wypisu (2 egzemplarze) oraz aktem chrztu i do tego przyprowadzić ze sobą dwóch świadków. Owszem, można „wypisać się“ z Kościoła, ale jest to w dalszym ciągu procedura skomplikowana, pochłaniająca czas, energię i pieniądze, czasami przykra (bo zdarza się, że ksiądz próbuje odwodzić od zamiaru), a przede wszystkim jest to procedura antyeuropejska.
O „odchrzczeniu“ oraz o książce „Odejść ze stada“ (Uscire dal gregge, Luca Sossella Editore, 2008), która jest kompendium wiedzy dotyczącym tego tematu, rozmawiamy z jej autorami Raffaele Carcano (Sekretarzem włoskiego Stowarzyszenia Ateistów i Agnostyków Racjonalistów) i Adele Orioli (prawniczką włoską zajmującą się sprawami osób niewierzących).








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz