Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

piątek, 25 marca 2016

160. W Kurii Rzymskiej bez zmian - Vatileaks 2 i pedofilia


Afera Vatileaks 2

Kiedy 13 marca 2013 r., Jorge Maria Bergoglio wstąpił na tron i zabrał się energicznie do reform wewnątrz kościelnych wdrażanych przez Mottu proprio, wydawało się, że ten papież będzie potrafił rozwiązać bolączki Kurii Rzymskiej, uporać się z korupcją, układami, malwersacjami i trwonieniem pieniędzy wiernych. Jezuita przybyły z Argentyny sprawiał wrażenie godnego następcy Bendykta XVI, który upora się ze skandalami, odsunie od władzy ludzi, którzy doprowadzili do kryzysu papiestwa i dymisji papieża Niemca. Wszyscy myśleli również, że Franciszek ma dużą zdolność do wybierania właściwych współpracowników, otaczania się ludźmi uczciwymi i demokratyzacji watykańskiej monarchii. W rezultacie Motu proprio, wydane 13 lipca 2013 r., które po aferze Vatileaks wzbudziło ogólne uznanie i poklask jako prawdziwe lekarstwo uzdrawiające Kurię i finanse watykańskie – okazuje się jedynie „uszczelką” nie pozwalającą, aby wewnętrzne afery Kościoła wychodziły poza mury Watykanu.

Pomimo art. 116 bis, który do watykańskiego kodeksu karnego wprowadził Franciszek "Ten, kto nielegalnie wchodzi w posiadanie lub ujawnienia informacje lub dokumenty, których ujawnienie jest zabronione, podlega karze pozbawienia wolności– okazało się, że afery finansowe w najmniejszym państwie świata toczą się dalej. Kardynałowie żyją w przepychu i trwonią pieniądze wiernych, nie zważając na upomnienia papieża. Bergoglio natomiast nie potrafi absolutnie dobierać swoich współpracowników, którzy zamiast pomagać mu w jego szlachetnym i niezwykle trudnym, zwyczajnie mu szkodzą. 

Jak ujawniła tzw. Afera Vatileaks 2 – poprzez dwie książki Emiliana Fittipaldiego i Gianluigiego Nuzziego (które ukazały się w ubiegłym roku), pieniądze pochodzące ze Świętopietrza (które wierni ofiarowują papieżowi na cele dobroczynne) są przeznaczane na łatanie dziur budżetowych w różnych dekasterach Kurii Rzymskiej; niektórzy kardynałowie żyją w królewskich apartamentach i wydają sumy, o jakich nie śni się zwykłemu zjadaczowi chleba przeznaczając pieniądze z datków charytatywnych na remonty i bogate wyposażenie oraz inwestując je w nieruchomości i inne źródła przynoszące profity jak w akcje kolosów naftowych i chemicznych. Pomimo hucznie ogłoszonej reformy banku watykańskiego IOR, biznesmeni skazani za malwersacje we Włoszech nadal ukrywają tam pieniądze jak w raju podatkowym. Komisja nadzoru finansowego -  tzw. COSEA, powołana z woli papieża i mająca na celu prześwietlić wszystkie skandale finansowe i przeprowadzić wielką papieską reformę – sama okazała się największym skandalem. Prałat Lucio Angel Vallejo Balda, kierujący COSEA nie tylko zdradził Franciszka (tak jak to zrobił kamerdyner Ratzingera) i przekazał tajne dokumenty dziennikarzom, utrzymywał również niewłaściwe dla duchownego relacje natury seksualnej ze swoją współpracownicą - Francescą Chaouqi. Po trzech latach rządów argentyńskiego jezuity jedynym owocem oczekiwanych reform finansowych jest proces w Watykanie, który nie wiadomo jak i kiedy się zakończy. Oskarżeni są w nim dwaj dziennikarze oraz Balda i Chaouqi uwikłani w niebezpieczne związki.

Pedofilia – ciągłe rozczarowanie

Owszem – sprawy takiej wagi jak trzecia wojna światowa, która w kawałkach toczy się na naszych oczach, zmuszają nas do ich przymknięcia na całą resztę – i na finanse, i na pedofilię. Franciszek obiecał na początku pontyfikatu rozwiązać ostatecznie ten drugi problem, krocząc drogą poprzednika. W tym celu również wprowadził do watykańskiego kodeksu karnego nowe normy. Uczciwego procesu byłego papieskiego ambasadora Józefa Wesołowskiego nigdy jednak się nie doczekaliśmy… Film "Spotlight" Toma McCarthy'ego, opowiadający o trwającym przez lata skandalu pedofilii klerykalnej w Bostonie ujawnionym przez redakcję "Boston Globe" w 2002 roku, która udokumentowała kilkaset przypadków molestowania dzieci dokonywanych przez kilkudziesięciu księży, którzy byli systematycznie kryci przez własnych przełożonych i przenoszeni z parafii do parafii za czasów abp Bernarda Law (którego nigdy nie objęto dochodzeniem lecz uczyniono emerytowanym arcykapłanem Santa Maria Maggiore w Rzymie), zapalił na moment reflektory na Watykan.

Okazało się, że w międzyczasie laicki członek Komisji ds. Ochrony Nieletnich powołanej przez Franciszka w 2014 r. – adwokat Peter Sanders został zawieszony w swoich funkcjach. Powodem miała być krytyka kard. Georga Pell, który w lutym 2014 został pierwszym prefektem nowo powołanego Sekretariatu ds. Gospodarczych Stolicy Apostolskiej. Zaufany człowiek papieża mający trzymać rękę na pulsie wydatków watykańskich i monarchię przypominającą dwór Króla Słońce sprowadzić do rozmiarów franciszkańskich – sam wydał na siebie pół miliona euro. Wśród wydatków prywatnych były loty w pierwszej klasie, ubrania na miarę a nawet umywalka za 4600 euro. Dodatkowo Pell był w marcu przesłuchiwany poprzez wiedeokonferencję przez australijską komisję do spraw nadużyć seksualnych na nieletnich, która chciała poznać jego przyjacielskie relacje z byłym australijskim księdzem Geraldem Ridsdale, oskarżonym o molestowanie 54 ofiar i wielokrotnie przenoszonym z parafii do parafii. Pell nie poleciał do Australii na przesłuchanie, gdyż przedstawił zaświadczenie lekarskie, że z powodów zdrowotnych nie może latać (nawet w pierwszej klasie…)

Za watykańskimi murami krążyły plotki, że kardynała Pella oskarża się o ukrywanie księży pedofilów (a nawet o pedofilię) po to by zdyskredytować jego reformy ekonomiczne Watykanu, których jednak jeszcze nie widać… Przed zawieszeniem Petera Sandersa, miał miejsce inny incydent – prałat Tony Anatrella, znany ze swojego zainteresowania gender i homofobii, powiedział w wywiadzie prasowym, że „Kościół nie ma obowiązku zgłaszać nadużyć seksualnych księży na nieletnich władzy cywilnej”. Komisja ds. Ochrony Nieletnich kierowana przez kard. Sean O’Malley musiała dokonać oficjalnego sprostowania słów Antarella, przypominając, że papież Franciszek oświadczył: „Przestępstwa i grzechy nadużyć seksualnych na dzieciach nie powinny być nigdy więcej ukrywane”. Te słowa Bergoglia, podobnie jak jego przekonania dotyczące migrantów, nie podobają się…

Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu

159. Trudno być papieżem w „ciekawych czasach”

W tym roku Wielki Tydzień rozpoczął się od wtorkowych, krwawych zamachów w Brukseli. Papież Franciszek potępił “ślepą przemoc, która rodzi tyle cierpienia”. W telegramie do prymasa Belgii, abp. Jozefa De Kesela zapewnił o swej modlitwie w intencji ofiar, wyraził współczucie rannym i ich rodzinom oraz wyrazy wsparcia dla osób niosących im pomoc. Modlił się o pokój na świecie. Pozycja Jorge Maria Bergoglia w stosunku do terroryzmu islamskiego za jaki odpowiada Daesh (samozwańcze Państwo Islamskie) jest jasna. Już po zamachach w Paryżu  mających miejsce 13 listopada 2015 r., papież potępił „przemoc i nienawiść, które nie rozwiążą problemów świata”. Powiedział też wyraźnie, że takie zbrodnie nie mogą być popełniane w imię Boga. Przy tamtej okazji padły ważne, już historyczne słowa Franciszka: „To kawałek trzeciej wojny światowej w kawałkach, która toczy się na naszych oczach”. W tej sytuacji trudno się dziwić, że wszystko inne przechodzi na drugi plan…

Geopolityczne sukcesy i klęski Franciszka

Wizyta Baracka Obamy na Kubie była bez wątpienia zasługą Franciszka. Po raz pierwszy od 88 lat amerykański prezydent postawił nogę na jeszcze komunistycznej wyspie. Przed Obamą gościł Calvin Coolidge w 1928 r. Pierwsza pielgrzymka Franciszka na Kubę i do Stanów Zjednoczonych miała miejsce we wrześniu ubiegłego roku – i już wtedy zakwitła idea zbliżenia dwóch krajów wrogich od 1956 r. W lutym br., Bergoglio wrócił natomiast na Kubę, aby spotkać się tam z Cyrylem, patriarchą Moskwy i całej Rosji. Było to równie ważne i historyczne spotkanie, zakończone podpisaniem deklaracji o jedności i pomocy. Dwaj wielcy przywódcy religijni zaapelowali także do wspólnoty międzynarodowej o pomoc dla ludności Syrii i Iraku: „Wzywamy wspólnotę międzynarodową, by zjednoczyła się, aby położyć kres przemocy i terroryzmowi, i jednocześnie by przyczyniła się na drodze dialogu do natychmiastowego przywrócenia pokoju.” Duchowni poruszyli również sprawę wojny na Ukrainie i apelowali aby obie strony konfliktu przeszły do działań na rzecz pokoju.
Franciszek odbył już 12 podróży apostolskich. Choć mało się o nich pisało w Europie – wiele z nich było wielkim sukcesem. Zwłaszcza pielgrzymki do Ameryki Łacińskiej (Brazylia - 2013, Ekwador, Boliwia, Paragwaj - lipiec 2015, Kuba, Meksyk - luty 2016) oraz do Afryki (Kenia, Uganda, Republika Środkowoafrykańska). Pod tym względem dzieło Franciszka przypomina trud Jana Pawła II, który był „niestrudzonym pielgrzymem”. Należy również podkreślić, że papież z Argentyny odgrywa dziś tak ważną rolę dla Kontynentu Amerykańskiego, jaką papież z Polski odgrywał dla Europy Wschodniej. Niesie pokój Ameryce Łacińskiej, która w okresie zimnej wojny ucierpiała z winy prawicowych wojskowych dyktatur i poniosła tyle ludzkich ofiar. W Europie jednak papież nie jest doceniany i słuchany – tu jego pontyfikat wydaje się porażką.

Europa nie słucha papieża

Swoją pierwszą pielgrzymkę Franciszek odbył do Lampedusy, aby złożyć hołd migrantom poległym na morzu i przypomnieć, że Europa ma pewne obowiązki i musi przestrzegać praw człowieka, do których należy również niesienie pomocy uchodźcom uciekającym przed wojnami. Bergoglio nigdy nie zmienił zdania w tej kwestii. W bulli ogłaszającej Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia przypomniał, że „są chwile, w których jeszcze mocniej jesteśmy wzywani, aby utkwić wzrok w miłosierdziu, byśmy sami stali się skutecznym znakiem działania Ojca”. W orędziu na Światowy dzień migranta i uchodźcy (17 stycznia 2016 r.), papież napisał: „Migranci są naszymi braćmi i siostrami poszukującymi lepszego życia, z dala od ubóstwa, głodu, wyzysku i niesłusznego podziału zasobów naszej planety, które powinny być rozdzielone równo między wszystkich ludzi. Czyż nie jest pragnieniem każdego poprawienie swoich warunków życiowych i osiągnięcie uczciwego i słusznego dobrobytu, który by mógł dzielić ze swoimi bliskimi?”
Również w minioną Niedzielę Palmową Franciszek upomniał wszystkich chrześcijan, że muszą przyjąć na siebie odpowiedzialność za uchodźców, przyrównując ich do Chrystusa na krzyżu, od którego cierpienia i śmierci wszyscy się odwracali: „Tak, jak nikt nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności za upokarzanego i skazanego Jezusa, tak obecnie nikt nie chce brać na siebie ciężaru odpowiedzialności za los uchodźców.” Także w homilii Drogi Krzyżowej i w nabożeństwach wielkanocnych centralnym punktem refleksji będą migranci i ich los, rodziny oraz prześladowanie chrześcijan.
W Europie jednak – zwłaszcza tej Wschodniej, na słowa papieża o migrantach zatyka się uszy. Chrześcijańska postawa Franciszka, który nawołuje do miłości bliźniego, otwartości, podziału dóbr materialnych, ochrony środowiska i wygłasza bardzo odważne słowa przeciwko korupcji oraz handlarzom broni i przemytnikom ludzi – nie przysparza mu wcale aż takiej popularności. W dzisiejszych czasach wielu chrześcijan wolałoby papieża wojownika, który poprowadziłby ich na wyprawę krzyżową. 

Jubileusz i Wielkanoc pod znakiem terroryzmu

Rok Święty ogłoszony przez Franciszka jako Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia okazuje się fiaskiem. Papież namawiał by każda parafia przyjęła rodzinę uchodźców. Kiedy pewien włoski dziennikarz udając uchodźcę dzwonił do przykościelnych domów zakonnych i pielgrzymkowych, prosząc o pomoc – odmawiano mu mówiąc, że struktury czekają na turystów-pielgrzymów. Niestety teraz świecą pustkami… W obawie przed zamachami ludzie w tym roku bardzo niechętnie podróżują – nawet by uzyskać odpuszczenie grzechów. Władze amerykańskie i brytyjskie odradzają swoim obywatelom wyjazdy do Europy i udział tam w wydarzeniach sportowych lub religijnych, zwłaszcza podczas Wielkanocy. Ostatnie ostrzeżenia irackiego i izraelskiego wywiadu mówią o tym, że komórki terrorystów islamskich przeniknęły także do Włoch.
Co prawda Rzym nie jest uważany za punkt newralgiczny – tak jak Paryż i Bruksela. Wieczne Miasto jest jednak na liście celów islamskich zamachowców i w materiałach propagandowych Daeshu wielokrotnie pokazywano czarną flagę zatkniętą na Koloseum i Bazylice św. Piotra. Stara rzymska przepowiednia mówi, że kiedy legnie w gruzach Koloseum – legnie w gruzach cała rzymsko-katolicka cywilizacja.
Podczas konferencji prasowej na pokładzie samolotu wracającego z podróży apostolskiej na Kubę i do Meksyku, Franciszek następująco skomentował wypowiedzi ubiegającego się o prezydenturę USA Donalda Trumpa dotyczącą zamiaru budowy muru na granicy z Meksykiem i deportowania nielegalnych imigrantów: “Osoba, która chce wznosić tylko mury, a nie budować mosty, nie jest chrześcijaninem. Tego nie ma w Ewangelii.” Ekscentryczny miliarder zapytał podczas jednego ze swoich publicznych wystąpień czy papież wie, że Państwo Islamskie chce go dopaść i zająć Watykan…”
No cóż – przyszło nam żyć w „ciekawych czasach”. Trudno jest w nich być papieżem…

Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu

158. Europa nie słucha papieża


Swoją pierwszą pielgrzymkę Franciszek odbył do Lampedusy, aby złożyć hołd migrantom poległym na morzu i przypomnieć, że Europa ma pewne obowiązki i musi przestrzegać praw człowieka, do których należy również niesienie pomocy uchodźcom uciekającym przed wojnami. Bergoglio nigdy nie zmienił zdania w tej kwestii. W bulli ogłaszającej Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia przypomniał, że „są chwile, w których jeszcze mocniej jesteśmy wzywani, aby utkwić wzrok w miłosierdziu, byśmy sami stali się skutecznym znakiem działania Ojca”. W orędziu na Światowy dzień migranta i uchodźcy (17 stycznia 2016 r.), papież napisał: „Migranci są naszymi braćmi i siostrami poszukującymi lepszego życia, z dala od ubóstwa, głodu, wyzysku i niesłusznego podziału zasobów naszej planety, które powinny być rozdzielone równo między wszystkich ludzi. Czyż nie jest pragnieniem każdego poprawienie swoich warunków życiowych i osiągnięcie uczciwego i słusznego dobrobytu, który by mógł dzielić ze swoimi bliskimi?”
Również w minioną Niedzielę Palmową Franciszek upomniał wszystkich chrześcijan, że muszą przyjąć na siebie odpowiedzialność za uchodźców, przyrównując ich do Chrystusa na krzyżu, od którego cierpienia i śmierci wszyscy się odwracali: „Tak, jak nikt nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności za upokarzanego i skazanego Jezusa, tak obecnie nikt nie chce brać na siebie ciężaru odpowiedzialności za los uchodźców.” Także w homilii Drogi Krzyżowej i w nabożeństwach wielkanocnych centralnym punktem refleksji będą migranci i ich los, rodziny oraz prześladowanie chrześcijan.
W Europie jednak – zwłaszcza tej Wschodniej, na słowa papieża o migrantach zatyka się uszy. Chrześcijańska postawa Franciszka, który nawołuje do miłości bliźniego, otwartości, podziału dóbr materialnych, ochrony środowiska i wygłasza bardzo odważne słowa przeciwko korupcji oraz handlarzom broni i przemytnikom ludzi – nie przysparza mu wcale aż takiej popularności. W dzisiejszych czasach wielu chrześcijan wolałoby papieża wojownika, który poprowadziłby ich na wyprawę krzyżową. 

Agnieszka Zakrzewicz



poniedziałek, 30 listopada 2015

157. ŚWIĘTE DRZWI



Fragment do wolnej publikacji dla mediów z uwzględnieniem źródła
Agnieszka Zakrzewicz, Dzwi Watykanu, Oficyna Wydawnicza RW2010, Poznań 2015, Ebook

ŚWIĘTE DRZWI
Zgodnie z opisem podanym w 1450 roku przez Jana Rucellai z Viterbo to papież Marcin V w 1423 roku po raz pierwszy w historii lat jubileuszowych otworzył Święte Drzwi w Bazylice Świętego Jana na Lateranie. W tym czasie Jubileusz zwyczajny był celebrowany co trzydzieści trzy lata.
Otwarcie Świętych Drzwi w bazylice watykańskiej miało miejsce po raz pierwszy w Boże Narodzenie 1499 roku i była to jeszcze stara Bazylika konstantyńska. Z tej okazji papież Aleksander VI zdecydował, że tak zwane Święte Wrota lub Święte Bramy będą otwierane nie tylko w Bazylice św. Piotra i w Bazylice św. Jana na Lateranie (która wcześniej była siedzibą głowy Kościoła katolickiego), ale również w dwóch innych Bazylikach rzymskich: Najświętszej Maryi Panny i św. Pawła za Murami.
W rzeczywistości trudno mówić o... bramie w przypadku starej Bazyliki konstantyńskiej; chodziło najprawdopodobniej o małe drewniane drzwi służbowe, po le- wej stronie fasady, które w nowej świątyni rozbudowano i przekształcono w Święte Drzwi – w miejscu, gdzie znajdują się obecnie (po wejściu do bazyliki – to te ostatnie po prawej stronie). Wiązało się to ze zniszczeniem znajdującej się wewnątrz bazyliki kaplicy ozdobionej mozaikami i poświęconej Matce Bożej przez papieża Jana VII.
Aleksander VI chciał też, żeby uroczysta liturgia Roku Świętego została dobrze określona ze względu na jej doniosłe znaczenie. Ustalenie obrzędów powierzono słynnemu ówcześnie mistrzowi ceremonii papieskich Janowi Burchardowi ze Strasburga i biskupowi połączonych diecezji Civita Castellana i Orte. W Roku Jubileuszowym 1500 Święte Wrota zostały otwarte w Wigilię Bożego Narodzenia 1499 roku i zamknięte w uroczystość Objawienia Pańskiego w 1501 roku. Rytuał przygotowany przez Burcharda i zatwierdzony przez papieża Aleksandra VI – z wyjątkiem kilku drobnych zmian wprowadzonych w 1525 roku przez mistrza ceremonii Biagio da Cesena – stosowano podczas obchodów wszystkich kolejnych lat jubileuszowych.
Sekwencja obrzędów rytualnych w XVI wieku była następująca. Podczas „Otwarcia” papież przechodził z Pałacu Apostolskiego wraz z kardynałami do Kaplicy Sykstyńskiej, by dokonać uroczystego wysłania kardynałów legatów na otwarcie Świętych Drzwi w pozostałych bazylikach rzymskich. Następnie procesja papieska, której towarzyszył śpiew modlitewny Iubilate Deo lub Hymn do Ducha Świętego, udawała się do atrium watykańskiego. Po odmówieniu modlitwy Deus qui per Moysem papież, wypowiadając głośno słowa Aperite mihi portas iustitiae, uderzał srebrnym młotem trzy razy w mur wzniesiony po zewnętrznej stronie Świętej Bramy. Po czym wracał na swoje miejsce w orszaku, aby umożliwić murarzom całkowite wyburzenie ściany zewnętrznej i wewnętrznej. Po otwarciu watykańskich wrót jubileuszowych Ojciec Święty klękał w nich, a następnie przechodził przez nie jako pierwszy, aby poprowadzić uroczystą procesję do ołtarza bazyliki, gdzie celebrowano nieszpory. Kronikarz Jubileuszu 1423 roku L. Bargellini pisał, że ludzie łapią w locie kawałki cegieł i gruzu, które odpryskują podczas burzenia drzwi, i zabierają je do domu jak relikwie.
W czasie „Zamknięcia” zwierzchnik Kościoła katolickiego opuszczał bazylikę, jako ostatni przekraczając Święte Drzwi. Potem błogosławił kamienie i cegły służące do wzniesienia muru, brał do ręki murarską kielnię i rzucając cement na próg, ustawiał na nim trzy pierwsze cegły z wyrytym własnym imieniem oraz urnę zawierającą monety jubileuszowe. Chór śpiewał hymn Caelestis Urbs Ierusalem, podczas gdy robotnicy kończyli stawianie przedniej i tylnej ściany, za którymi skrywały się Święte Wrota aż do następnego Jubileuszu. W tym czasie Ojciec Święty udzielał apostol- skiego błogosławieństwa miastu i światu (Urbi et Orbi).
Od 1500 do 1950 roku obrzędy jubileuszowe związane z otwarciem Świętych Drzwi pozostały praktycznie niezmienione. Aż do Roku Świętego 1975 Święte Wrota zamurowywano zarówno z zewnątrz, jak i od wewnątrz bazyliki; w dniu rozpoczęcia Jubileuszu każdy papież miał w ręku młotek, którym uderzał trzy razy w mur zewnętrzny, po czym prace rozbiórkowe wykonywali robotnicy, aby Ojciec Święty mógł dalej prowadzić ceremonię. Niektórzy spadkobiercy kluczy Piotrowych traktowali swoją symboliczną pracę nazbyt dosłownie. Wciąż żywe są wspomnienia incydentu – i towarzyszących mu obaw – do którego doszło w Wigilię 1974 roku, gdy podczas otwierania zamurowanych wrót cement i okruchy muru posypały się na papieża Pawła VI.
Do 1950 roku Święte Drzwi były wykonane z drewna – chowano je i zamykano na noc, gdy pielgrzymi nie mieli już wstępu do bazyliki, a wystawiano za dnia, by ułatwić przepływ pielgrzymów. Konkurs na rzeźbione drzwi z brązu wygrał włoski artysta Vico Consorti. Zdobią one bazylikę zaledwie od sześćdziesięciu pięciu lat.
Grube mury skrywające przez lata Święte Drzwi symbolizowały grzechy człowieka, które uniemożliwiają mu udział w Odkupieniu. Paweł VI postanowił przenieść punkt ciężkości z grzechu na przebaczenie – a więc ze ściany na drzwi – i zgodnie z jego wolą po zakończeniu obchodów Roku Jubileuszowego Święte Drzwi były zamurowywane już tylko od wewnątrz bazyliki. Zatem zaledwie od czterdziestu lat możemy podziwiać w bazylice watykańskiej wspaniałą jubileuszową Świętą Bramę z brązu usytuowaną po lewej stronie atrium, na której zostały przedstawione sceny biblijne – od stworzenia świata, poprzez wygnanie z raju Adama i Ewy, przyjście Syna Bożego na świat, jego ukrzyżowanie, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie.
Dzisiaj, aby otworzyć te drzwi zgodnie z obrządkiem liturgicznym, nie jest już potrzebny srebrny młot, a żeby je zamknąć papież nie musi używać murarskiej kielni. Mur wewnętrzny jednak pozostał, a jego ściany wykonane są z cegieł, w których
zawsze zostaje wyryte imię papieża otwierającego i zamykającego dany Rok Święty. Zamurowany jest w nich także pergamin papieski i kilka monet przechowywanych w specjalnej urnie. Monety, które obecnie znajdują się za Drzwiami Świętymi, przywołują dwudziesty trzeci rok pontyfikatu Jana Pawła II – to ostatni Jubileusz zwyczajny, który był obchodzony w 2000 roku.
Choć zwyczajny, był to jednak bardzo szczególny Rok Święty. W bulli Incarnationis Misterium ogłaszającej Wielki Jubileusz papież Polak wspomniał o tym, że ludzkość po przekroczeniu Świętej Bramy w bazylice watykańskiej zostawia za sobą nie tylko wiek, ale i dwa tysiąclecia chrześcijaństwa.
Jan Paweł II uprościł też obrządki jubileuszowe, pozwalając na wcześniejsze rozbicie muru, tak aby papież w dzień rozpoczęcia Jubileuszu mógł bez problemu i czekania otworzyć Święte Drzwi. Po jego zakończeniu mur z cegieł z wyrytym imieniem aktualnego papieża można wznieść później. W 2000 roku po raz pierwszy w historii lat świętych Jan Paweł II osobiście otworzył wszystkie cztery Święte Bramy bazylik rzymskich.
Czym nas zaskoczy teraz papież Franciszek, który zainauguruje obchody Jubileuszu nadzwyczajnego przewidzianego pierwotnie na 8 grudnia 2015 roku?
Już wiemy, że Jorge Maria Bergoglio zrewolucjonizuje całkowicie dotychczasowy ceremoniał. Przyśpieszy otwarcie Świętych Drzwi, przenosząc termin na 29 października 2015 roku, i otworzy wrota katedry w Bangi – stolicy Republiki Środkowoafrykańskiej – podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Afryki.
I tak nowy spadkobierca kluczy Piotrowych oraz biskup Rzymu, przybyły z Ameryki Łacińskiej, w trzecim tysiącleciu chrześcijaństwa otwierając nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia w Afryce, czyni po raz pierwszy gest naprawdę uniwersalny – otwiera Drzwi Watykanu na świat...
 Agnieszka Zakrzewicz

Konferencja z Gianluigim Nuzzim w Stowarzyszaniu Dziennikarzy Zagranicznych w Rzymie

Gianluigi Nuzzi i Agnieszka Zakrzewicz. Foto: Victor Sokołowicz

https://www.radioradicale.it/scheda/459624/processo-vatileaks-2-conferenza-stampa-di-gianluigi-nuzzi-autore-del-libro-via-crucis

środa, 18 listopada 2015

156. Vatileaks 2 – czy Watykan wytacza proces dziennikarzom?






Gianluigi Nuzzi - autor kolejnej książki o skandalach watykańskich "Via Crucis" (Droga Krzyżowa) zdecydował, że nie stawi się na przesłuchanie w Watykanie. O wezwaniu drogą mailową poinformował go lakonicznie watykański Promotor Sprawiedliwości.
W komunikacie publicznym, jaki wydał Nuzzi zamieszczając go na swoim blogu, Facebooku i Twitterze - tłumaczył: "Watykan nie gwarantuje wolności słowa, tak jak art.21 włoskiej Konstytucji. Dla nich dziennikarz, który wykonuje swoje obowiązki jest karalny". Dodaje też: "Nie ma w watykańskim kodeksie karnym artykułu, który gwarantuje "tajemnicę zawodową" chroniącą źródła informacji. Według prawa watykańskiego publikacja przez dziennikarza informacji utajonych nie jest zasługą - jak we wszystkich krajach demokratycznych, gdzie mamy wolność słowa - lecz przestępstwem".
Niestawienie się przed trybunałem watykańskim, dziennikarz motywuje tym, że - ponieważ nie ma bezpośredniej relacji pomiędzy dwoma systemami prawnymi oraz organami prawnymi dwóch państw - on jako obywatel włoski ma prawo działać we własnym interesie. W końcu włoski wymiar sprawiedliwości nie otworzył w stosunku do niego żadnego dochodzenia i zgodnie z prawem włoskim nie popełnił on żadnego przestępstwa.
Nuzzi przypomina również, że podstawą watykańskiego kodeksu karnego jest Kodeks Zanardelli obowiązujący we Włoszech do 1930 r., który pochodzi jeszcze z epoki monarchicznej oraz że w państwie Watykan ze 100% osób do tej pory osadzonych w areszcie, aż 75% było lub jest przetrzymywanych - nie za przestępstwa pedofilii czy malwersacje finansowe - ale za to, że przekazało dziennikarzom informacje o skandalach, a te zostały opublikowane.

Artykuł 116 bis

Przed trybunałem watykańskim stawił się natomiast Emiliano Fittipaldi (dziennikarz włoskiego tygodnika L'Espresso), autor drugiej książki: "Avarizia" (Skąpstwo), która też będzie podmiotem procesu w Watykanie.
Na pytanie dlaczego nie wybrał tej samej drogi co Nuzzi, odpowiedział: "Chciałem dowiedzieć się jakie są zarzuty i jaka jest ich podstawa prawna, bo tego nam nie wyjaśniono".
Na konferencji z dziennikarzami zagranicznymi w Rzymie Fittipaldi oświadczył, że największe jego zdziwienie wywołuje fakt, że nie jest osobą w stosunku do której prowadzi się dochodzenie lecz od razu oskarżonym o publikacje informacji wrażliwych przynoszących szkodę Watykanowi, za co grozi od 4 do 8 lat więzienia.
Podstawą oskarżenia jest art. 116 bis kodeksu karnego obowiązującego w Watykanie: "Ten, kto nielegalnie wchodzi w posiadanie lub ujawnienia informacje lub dokumenty, których ujawnienie jest zabronione, podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do dwóch lat lub grzywny od tysiąca do pięciu tysięcy euro. Jeżeli czyn ma związek z informacjami lub dokumentami dotyczącymi fundamentalnych interesów lub stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a innym Państwem, kara pozbawienia wolności wynosi od czterech do ośmiu lat."
Art.116 bis został wprowadzony do watykańskiego kodeksu karnego przez art. 10 ustawy IX z dnia 13 lipca 2013 roku i znajdował się w pakiecie wielkiej reformy, którą Franciszek ogłosił w trzy miesiące po swoim wyborze na papieża, po dymisji Benedykta XVI mającej miejsce 28 lutego 2013 roku.
Papież wprowadził szeroką reformę państwa watykańskiego poprzez Motu proprio, wydane tego dnia, która wzbudziła ogólne uznanie i poklask po aferze Vatileaks. Nikt jednak nie zwrócił uwagi na normy restrykcyjne mogące uderzyć w wolność prasy.

Emiliano Fittipaldi (dziennikarza włoskiego tygodnika L'Espresso)

Autor „Skąpstwa” zaryzykował aresztowanie

 „Byłem niemile zaskoczony faktem, że w Watykanie mogli mnie aresztować i nie spodziewałem się tego” – mówił Fittipaldi na spotkaniu z dziennikarzami zagranicznymi. – „Nie czuję się absolutnie winny, gdyż zgodnie z włoskim prawem wykonywałem moją pracę. We Włoszech jeżeli jakiś dziennikarz dociera do informacji wrażliwych, ma obowiązek opublikować je, a nie ukryć”.
Autor „Skąpstwa” dodał również: „Nie oskarża się nas o wejście w sposób nielegalny w posiadanie dokumentów – czyli o kradzież, ale o publikację informacji przynoszących szkodę Watykanowi. W mojej książce są informacje, o których pisała już prasa – dotyczą one skandali finansowych wysokich hierarchów watykańskich. Książka mówi o tym, że pieniądze pochodzące ze Świętopietrza, które wierni ofiarowują papieżowi są przeznaczane na łatanie dziur w różnych dekasterach Kurii Rzymskiej; że niektórzy kardynałowie żyją w królewskich apartamentach i wydają sumy, o jakich nie śni się zwykłemu zjadaczowi chleba; że pieniądze z fundacji dobroczynnej Bambin Gesu zostały przekazane na remont olbrzymiego apartamentu kardynała Bertonego, byłego sekretarza stanu, który dziś żyje lepiej niż papież Franciszek; że pieniądze z datków charytatywnych nie są przekazywane na biednych, ale inwestowane w nieruchomości i inne źródła przynoszące profity jak w akcje kolosów naftowych i chemicznych. „Skąpstwo” mówi również o tym, że pomimo ogłoszonej reformy banku watykańskiego IOR, biznesmeni skazani za malwersacje we Włoszech nadal ukrywają tam pieniądze jak w raju podatkowym.”

Zapowiada się nowy proces w Watykanie

W ramach afery Vatileaks 2 – jak ją okrzyknęła już prasa światowa – wśród oskarżonych przez watykański wymiar sprawiedliwości znajdują się cztery osoby: dwóch dziennikarzy włoskich Gianluigi Nuzzi i Emiliano Fittipaldi, watykańska PR Francesca Chaouqi oraz prałat Lucio Angel Vallejo Balda (oboje byli członkami komisji finansowej powołanej przez papieża Franciszka w celu przeprowadzenia reform). Chaouqi została aresztowana, a potem zwolniona, Balda nadal przebywa w areszcie watykańskim.
Choć trudno o jakieś konkretne informacje dotyczące całej sprawy – gdyż dwaj dziennikarze włoscy nie otrzymali nawet odpisu aktu oskarżenia – wszystko wskazuje na to, że w Watykanie szykuje się nowy proces i najprawdopodobniej odbędzie się on w szybszym tempie niż proces byłego abp. Józefa Wesołowskiego. Trudno cokolwiek więcej ustalić na ten temat, gdyż jest to sprawa bezprecedensowa.

„Po papieżu Franciszku, który tak dynamicznie podszedł do reformy Watykanu spodziewaliśmy się, że proces zostanie wytoczony skandalistom finansowym, a nie dziennikarzom, którzy ujawnili skandale” – to gorzka refleksja Fittipaldiego.

Jak w rozmowie prywatnej powiedział jeden z watykanistów włoskich – niestety problem polega na tym, że większość skandali dziejących się w Watykanie ujawniają dziennikarze włoscy. Stolica Apostolska na podstawie art. 116 bis może teraz prowadzić postępowanie karne przeciwko tym, którzy publikują informacje dotyczące żywotnych interesów Watykanu – a bez wątpienia są nimi sprawy finansowe. To niestety pobudza mechanizm autocenzury…

Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu