Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

niedziela, 17 kwietnia 2011

37. Muzeum kiszek i podrobów

Zobacz zdjęcia w portalu CESNUR

Ma racje jezuita ks. Krzysztof Mądel, że pomysł umieszczenia w kościele w Łagiewnikach ampułki z krwią Jana Pawła II „to powrót do średniowiecznych praktyk Kościoła“ także i w Polsce. Jeszcze przed rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego zaczęły się spekulacje na temat relikwii Karola Wojtyły, mające makabryczny posmak. Kardynał Dziwisz – wykonawca papieskiego testamentu - w wielu wywiadach i w książce "Świadectwo" podkreślał, że nie ma mowy o dzieleniu szczątków papieża i wkładania ich w relikwiarze. Zareagował też ostro na pomysł włoskiej telewizji RAI, by po beatyfikacji szczątki papieskie zostały na jakiś czas przywiezione do Polski. A skąd u Włochów zrodził się ten pomysł? Był reakcją pełną zgorszenia na to, że Polacy chcą serce papieża. „Niech już sobie wezmą na trochę całe ciało i wystawią na pokaz. Co za dzikusy… wypatroszyli Chopina i Piłsudskiego“ – szeptano z oburzeniem, gdy zagraniczne media obiegła wiadomość, że biskup Tadeusz Pieronek „nie wykluczył, że serce polskiego papieża spocznie na Wawelu” i że ponad połowa Polaków tego oczekuje.

Bardzo pouczające ze strony Włochów, jakby to nie oni przechowywali papieskie interna corporis lub praecordia w kościele św. Wincentego i Anastazego, przy fontannie Di Trevi, który słynny poeta rzymski Giuseppe Gioachino Belli nazwał „muzeum kiszek i podrobów“ (un museo de corate e de ciorcelli). Nie mówiąc już o tym, co zrobili ze świętym Ojcem Pio…


Święty Pio po manicure


Przez półtora roku trwała makabryczna ekspozycja zwłok ekshumowanych po 40 latach, w nocy z 2 na 3 marca 2008 r. Jak powiedział biskup San Giovanni Rotondo Domenico D'Ambrosio: „Ciało zachowało się w stanie doskonałym. Zeszkieletowała się część czaszki i kończyny górne, ale zachowały dobrze podbródek, kolana i dłonie. Jeżeli Ojciec Pio pozwoli – wygląda, jakby był po manicure.“ W rzeczywistości twarz Francesca Forgione była w takim stanie rozkładu, że trzeba było nałożyć na nią sylikonową maskę. Ostensione (wystawienie ciała) celebrowane przez kardynała Saraiva Martins było transmitowane przez telewizje całego świata. Resztki świętego zostały wystawione na widok publiczny od 24 kwietnia 2008 r. do 24 września 2009 r. „Adorowało“ je 9 milionów osób. Również św. Pio został „wypatroszony“. Nie można znaleźć jednak informacji czy stało się to przy okazji ekshumacji, czy zaraz po śmierci w 1968 r., bo aby trup przetrwał w tym stanie przez 40 lat musi być przynajmniej w części zabalsamowany. Proces zeszkieletowania w normalnej trumnie zachodzi w okresie ok. 20 lat. Faktem jest, że serce św. Pio zamknięte w relikwiarzu pobłogosławił sam papież Benedykt XVI, który przybył 21 czerwca 2009 r. Tym samym papież Niemiec zaaprobował powrót do makabrycznych praktyk.

W rocznicę śmierci ciało przeniesiono do nowej plastikowej gabloty na specjalny materac utrzymujący stałą wilgotność, zdjęto sylikonową maskę, twarz przykryto kirem i relikwię zamknięto w sarkofagu, pozostawionym w małym kościele Łaskawej Madonny braci kapucynów. Wstrzyknięto także azot do gabloty, aby zapobiegał dalszej dekompozycji. Zgodnie z tradycją Kościoła kat. szczątki, które nie ulegają rozkładowi są znakiem świętości.

19 kwietnia 2010 r. odbyła się translacja relikwii do kaplicy wyłożonej mozaikami ze sklepieniem ze złota (przetopionego z ex-voto ofiarowanych kapucynowi), w nowym, futurystycznym sanktuarium w San Giovanni Rotondo, zaprojektowanym przez architekta Renzo Piano. Translacja wywołała wielką polemikę. Zdaniem niektórych wiernych – kapucyni i biskup Lecce złamali ostatnią wolę świętego, aby wzbogacić się dzięki pielgrzymkom.

Podczas ekshumacji ze zeszkieletowanej czaszki wypadła kość gnykowa, która w swym kształcie przypomina żuchwę. Zamknięto ją w dużym kryształowym relikwiarzu i przesłano do rodzinnej Pietralciny. To jedyna relikwia, która znajduje się poza sanktuarium w San Giovanni Rotondo, od kiedy Watykan zabronił dzielenia szczątków. Kość gnykowa, do której można się modlić w kościele Sacra Famiglia, robi makabryczne wrażenie...


Rekognicja i translacja obowiązkowa


„Jeszcze trzy lata temu kard. José Saraiva Martins, wówczas prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, jak i archiprezbiter bazyliki watykańskiej kard. Angelo Comastri kreślili zupełnie inny scenariusz uroczystości beatyfikacyjnych polskiego papieża. Po rekognicji na twarz Jana Pawła II miała zostać nałożona woskowa maska, a szczątki w liturgicznych szatach miały spocząć w przeszklonym sarkofagu tak, by „kto przyjdzie modlić się do Bazyliki św. Piotra, mógł zobaczyć i rozpoznać ciało Jana Pawła II, co przybliży Wojtyłę wiernym skłaniając ich do wspominania go i oddawania się pod jego opiekę”. Trudno spekulować, dlaczego stanie się inaczej. Być może w pewnym sensie zaważyła wola Jana Pawła II, który pragnął być pochowany w ziemi, bez sarkofagu. Zaważyć mogły też ogromne kontrowersje związane z przeprowadzoną w marcu 2008 r. ekshumacją szczątków najpopularniejszego we Włoszech współczesnego świętego Ojca Pio.“ – pisał Piotr Kowalczuk w swojej korespondencji dla Tygodnika Polityka („Spektakl za szkłem“ Polityka - nr 14 (2801) z dnia 2011-04-02; s. 60-62), opowiadając niektóre tajemnice pogrzebów papieskich, rekognicji i translacji ich ciał.

O tym, że beatyfikacja odbędzie się bez ekshumacji i w zamkniętej trumnie - można powiedzieć tylko, że jak na razie Janowi Pawłowi II się udało…

Nie znaczy to jednak, że tak będzie też w przyszłości, bo rekognicja i translacja to tradycja Kościoła od VII wieku i może odbywać się nawet po wielu latach czy stuleciach. Jak możemy się dowiedzieć z cennego materiału „śmierć Papieża – rytuały, ceremonie i tradycje od średniowiecza po współczesność“ autorstwa prof. Antonio Margheriti, opublikowanego wraz z fotografiami w portalu CENSNUR, prowadzonym przez socjologa Massimo Introvigne – pierwszy pochówek papieża jest prawie zawsze prowizoryczny, a przeprowadzki na Watykanie to rzecz normalna. Niestety są to obrządki makabryczne…

Faktycznie – po pierwszomajowej uroczystości trumna Sługi Bożego Jana Pawła II spocznie w Kaplicy św. Sebastiana, gdzie do tej pory można było oglądać relikwie Innocentego XI, który trafi teraz w miejsce mniej honorowe - pod ołtarz Przemienienia Pańskiego.

Innocenty XI (1676–1689) był ekshumowany po blisko trzech stuleciach, w latach 50. ubiegłego wieku z okazji beatyfikacji. Zwłoki znaleziono w tak złym stanie, że aby wystawić go na pokaz za szkłem zrobiono mu srebrną maskę na twarz. Grzegorza VII (1015-1085) „Wygnańca“ ekshumowano dopiero po ponad dziesięciu wiekach i leży dziś z maską sylikonową w przezroczystym sarkofagu w katedrze w Salerno. Manekin legendarnego Celestyna V (1209-1215) – którego tak, jak Wojtyłę błyskawicznie wyniesiono na ołtarze – do niedawna był ozdobą katedry w Aquila, dziś zrujnowanej na skutek trzęsienia ziemi. Benedykta XIII (1649-1730), pochowanego w kościele św. Minerwy ekshumowano dwa razy – także w 1998 przed beatyfikacją.


Czarne mumie i balony


Jak można dowiedzieć się z portalu CENSNUR - ostatni papież-król Pius IX (1792 –1878) - beatyfikowany w 2000 r. przez Wojtyłę - do 1920 r. spoczywał w „niszy tymczasowej“, po lewo od Kaplicy Chóru (to był tzw. depozyt papieży do czasu śmierci następcy – teraz stoi tu pomnik Piusa X). Był ekshumowany 4 razy – w 1883 r. w 1920, w 1956 r., i w 2000 r. podczas rekognicji w latach 50. okazało się, że mumia Piusa IX całkowicie szczerniała, gdyż przez 5 lat trumna papieża była anonimowo pochowana w ziemi – w bazylice św. Laurencjusza na cmentarzu Verano, w obawie przed tym, że włoscy liberałowie wykradną zwłoki i wyrzucą je do Tybru. Rekognicja przed beatyfikacją pokazała, że stan mumii pogorszył się, a wszystkie złocenia pokryły się niebieską patyną. Okropne zdjęcia papieskich zwłok obiegły świat – nie zdecydowano się wystawić ich na widok publiczny.

Papież Leon XIII (1810-1903) – był ostatnim, którego zabalsamowano w całości, usuwając wszystkie wnętrzności przekazane do „muzeum kiszek i podrobów“. Był też ostatnim papieżem, którego po śmierci wystawiono w Kaplicy Najświętszego Sakramentu na łożu z baldachimem na tradycyjny „pocałunek stóp“, praktykowany przez wiernych przez stulecia, którzy oddając hołd całowali stopy zmarłego Ojca świętego. Pochowano go na Lateranie. Po 1903 r. zakończyło się „patroszenie“ najświętrzych ciał – jak się jednak okazało przyniosło to opłakane skutki.

Pius X (1835-1914) zabronił w testamencie jakiejkolwiek formy balsamacji swoich zwłok. Zaraz po śmierci ciało Melchiora Sarto spuchło i szczerniało. Kiedy został wystawiony na prostym katafalku bez baldachimu, gazy tak wypełniły jamę brzuszną, że papieskie szaty zaczęły odsłaniać nogi, które rozsuwały się na boki. Aby temu zapobiec na miejscu skonstruowano specjalne buty, aby trzymały stopy razem. Został pochowany w Grotach Watykańskich po 8 godzinach, zgodnie z własną wolą. Przeniesiono go później do „niszy tymczasowej“. Podczas rekognicji przed kanonizacją w 1954 r. ekshumowano zwłoki w opłakanym stanie. Również Piusowi X nie oszczędzono wystawienia na widok publiczny… zapakowano go tylko w metalową kapsułę o ludzkich kształtach. Spoczywa pod ołtarzem w Kaplicy Zwiastowania – jak zawsze za szkłem.


Klątwa Żydów


Śmierć Piusa XII (1876-1958) – kontrowersyjnego papieża, który przemilczał zbrodnie Hitlera - to horror jakich mało. Już podczas przedłużającej się agonii w Castel Gandolfo, osobisty lekarz Riccardo Galeazzi Lisi zrobił kilka kompromitujących zdjęć umierającego i sprzedał je francuskiej prasie. Ten sam lekarz balsamował również ciało Eugenio Pacelliego według własnej recepty. „Po kilku minutach rozpoczęła się przyśpieszona dekompozycja, gazy wypełniły brzuch jak balon, twarz zsiniała, a z otworów cielesnych zaczęła wypływać brunatna, cuchnąca ciecz.“ - tak relacjonowały fenomen osoby obecne, które mdlały na skutek fetoru. Jak pisze prof. Antonio Margheriti - podczas podróży z Castel Gandolfo do Rzymu, zwłoki papieża wybuchły i pękły. Zaszyto je i wystawiono na monumentalnym katafalku na widok publiczny po raz pierwszy przed baldachimem Berniniego w Bazylice św. Piotra, a nie w Kaplicy Najświętszego Sakramentu. Niestety fenomen powtórzył się – ciało spuchło w sposób niewyobrażalny, w bazylice rozchodził się smród, zwłoki szczerniały, odpadł nos i zęby wyszczerzyły się przeraźliwie. W nocy ekipa lekarzy próbowała zrobić nową balsamację zwłok układając je na posadzce kościoła, na twarz założono maskę woskową. W końcu pochowano je w Grotach Watykańskich. Niektórzy twierdzą, że przerażająca śmierć Piusa XII to był klątwa Żydów.

W 1990 r. Jan Paweł II ogłosił Piusa XII Sługą Bożym i rozpoczął jego proces beatyfikacyjny, wstrzymany jednak w grudniu 2007 r. przez papieża Benedykta XVI. Być może w końcu dojdzie do beatyfikacji i do ekshumacji zwłok. Można sobie wyobrazić jak makabryczna będzie ta rekognicja.


Coś pachnie nieprzyjemnie


Częściowa balsamacja Jana XXIII (1881-1963) dokonana przez prof. Gennaro Goglia udała się i zwłoki zachowywały się dobrze podczas publicznej ekspozycji. To był ostatni klasyczny pogrzeb papieża na wysokim katafalku z całym rytuałem. Ekshumacji Angelo Roncalli dokonano w 2000 r., z okazji beatyfikacji. Zwłoki były zachowane w naprawdę dobrym stanie i przez kilka dni trzymano je w ołowianej skrzyni wypełnionej konserwującym płynem antybakteryjnym. Po kilku tygodniach ciało wymyte i zdyzenfekowane zostało ubrane i „złożone“ w kryształowej skrzyni wmurowanej nie daleko ołtarza głównego. Niestety po jakimś czasie w tej okolicy zaczął rozchodzić się nieprzyjemyn zapach. Ciało papieża przeszło kolejną kąpiel w formalinie, na twarz i ręce nałożono maski woskowe i wystawiono za szkłem na widok wiernych i turystów.


Skromny pogrzeb i pochówek w ziemi


Także Paweł VI (1897-1978) umarł w Castel Gandolfo. Eksperymentalne zabiegi balsamacyjne odbyły się w pośpiechu ze względu na upał, bez usuwania wnętrzności. Ciało pryskano konserwantami w rozpylaczu. Po kilku godzinach rozpoczęła się fermentacja – twarz Giovanniego Battisty Montiniego stała się najpierw czerwona, a później zzieleniała. Papież w testamencie wyraził wolę aby jego pogrzeb był skromny, bez katafalku i aby pochowano go w ziemi. Ten pogrzeb zrewolucjonizował obrzędy watykańskie – zamiast monumentalnego katafalku ciało spoczywało na niewysokim łożu – niestety spuchło strasznie. Po raz pierwszy w historii ciało papieża złożono do otwartej trumny i pokazano publicznie (było to zakazane przez wieki), później pochowano w potrójnej trumnie bez sarkofagu w Grotach Watykańskich. Jan Paweł II otworzył proces beatyfikacyjny Pawła VI 11 maja 1993. Został on jednak wstrzymany, głównie ze względu na fakty ujawnione w książce ks. Luigiego Villa „Paweł VI błogosławiony?“. Gdyby doszło do beatyfikacji i rekognicji – można byłoby się przekonać jak zachowuje się po śmierci źle zabalsamowane ciało spoczywające w ziemi 33 lata…

W portalu CENSNUR można wyczytać, że ciało Jana Pawła II (1920-2005) zostało częściowo zabalsamowane i poddane zabiegom tanatokosmetycznym przez specjalistów z Zakładu Anatomii i Medycyny Sądowej rzymskiego Uniwersytetu Tor Vergata, gdyż na twarzy i na skórze były widoczne znaki przebytych chorób i kuracji dożylnych. Tak jak Paweł VI, Karol Wojtyła w testamencie wyraził wolę, aby jego pogrzeb był skromny i żeby został pochowany w ziemi. Potrójną trumnę umieszczono w Grotach Watykańskich w grobie Jana XXIII. 1 maja 2011 r. po uroczystościach beatyfikacyjnych zostanie ona przeniesiona do Kaplicy św. Sebastiana, na miejsce Innocentego XI. Po raz pierwszy translacja odbędzie się bez rekognicji i wystawienia zmumifikowanego ciała w kryształowej skrzyni. Trumna znajdzie się w zamkniętej niszy z napisem “Beatus Ioannes Paulus II”.


Skąd taki przywilej?


Już od lutego konserwatorzy zabytków pracowali w kaplicy św. Sebastiana w bazylice św. Piotra, polerując mozaiki oraz marmury i przygotowując miejsce dla nowego gościa – czyli Jana Pawła II „Wielkiego“. Jak napisał dziennik włoski „Il Foglio“ - tak bardzo wielkiego, że beatyfikowano go na skróty. Za watykańskimi murami w ostatnich miesiącach dużo dyskutowano o tej translacji i zadawano pytania: „Dlaczego Jan Paweł II nie zostanie poddany rekognicji, która jest etapem obowiązkowym w drodze do świętości? Skąd taki przywilej?“ Odpowiedzi są różne, ale przeważa jedna wersja – widocznie 6 lat od śmierci to zbyt krótki czas, otworzenie trumny zaszkodziłoby zwłokom i przyśpieszyło ich rozkład. Lepiej poczekać jeszcze kilka lat i dopiero przy okazji kanonizacji ekshumować papieża i wystawić go na widok publiczny w kryształowej skrzyni, jak św. Pia.

Podobno chęć Watykanu, by także Karol Wojtyła stał się bohaterem równie makabrycznego spektaklu jaki odbył się w San Giovanni Rotondo z udziałem biednych zwłok Francesca Forgione, była wielka – tylko kard. Dziwisz stanął na przeszkodzie zasłaniając się testamentem papieskim. Także wierni chcieli raz jeszcze ujrzeć swojego ukochanego papieża i oglądając stan jego zwłok wzmocnić swoją wiarę. Jeżeli okaże się, że na beatyfikację przybędzie mniej pielgrzymów, niż oczekiwano i że będzie ona mniej solenna niż papieski pogrzeb - wiadomo gdzie szukać winnych…

Co się odwlecze nie uciecze. Droga do świętości jest długa… Makabryczny „spektakl za szkłem“ trwa od wieków.


Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu


* un museo de corate e de ciorcelli – z sonetu włoskiego poety Giuseppe Gioachino Belli

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz