Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

niedziela, 3 listopada 2019

Czy i jak Synod dla Amazonii zmienił oblicze kościoła katolickiego?






Synod dla Amazonii, do którego papież Franciszek przykładał szczególną wagę, trwał w Watykanie od 6 do 27 października 2019 r. Jak wyjaśnił sam papież: „został powołany, aby odnaleźć nowe drogi i ukazać amazońskie oblicze Kościoła, a także by odpowiedzieć na sytuacje niesprawiedliwości w tym regionie”. Trzytygodniowe obrady odbywały się pod hasłem „Amazonia: nowe drogi dla Kościoła i ekologii integralnej”.
Obrady synodu zostały otworzone procesją amazońskich tubylców, którzy na Plac św. Piotra wnieśli indiańską kanoę symbolizującą łódź św. Piotra. Indios w pióropuszach na głowach modlili się razem z Ojcem Świętym w San Pietro i uczestniczyli w obradach wraz z biskupami. Tak kolorowych, radosnych i symbolicznych scen Watykan jeszcze nie widział. Nie wszystkim się podobało.
W Synodzie dla Amazonii brało udział 184 ojców synodalnych i 80 wysłanników specjalnych, wśród których znalazło się 35 kobiet. Papież podkreślił, że obrady miały cztery wymiary: „ekologiczny, społeczny, duszpasterski i kulturowy”. Ogłosił, że ma zamiar przygotować do końca roku tekst adhortacji, będącej podsumowaniem synodu i nadającej jego ustaleniom moc prawną. Będzie to prawdziwy przełom dla Kościoła.
Synod Biskupów został ustanowiony przez papieża Pawła VI, 15 września 1965 r. poprzez motu proprio (dekret papieski – przp. aut.) „Apostolica sollicitudo”. Jako papieski organ doradczy powstał w kontekście soboru watykańskiego II i wraz z konstytucją dogmatyczną „Lumen gentium” (21 listopada 1964 r.), ma na celu wprowadzenie kolegialności w kwestiach dotyczących życia Kościoła – poprzez wspólną dyskusję biskupów pod przewodnictwem papieża.

Tak dla żonatych księży diakonów

Nad dokumentem końcowym Synodu dla Amazonii liczącym aż 120 punktów głosowało 185 prałatów i wszystkie punkty zdobyły wymaganą większość 2/3 głosów.
Najbardziej gorący był punkt 111 mówiący o możliwości „wyświęcania mężczyzn - odpowiednich i uznanych przez wspólnotę - którzy będą mieli owocny diakonat stały i otrzymają właściwe przygotowanie do kapłaństwa, mając rodzinę prawnie założoną i trwałą”. Oznacza on otwarcie się Kościoła kat., na żonatych księży diakonów, podkreślając jednocześnie wartość celibatu kapłańskiego. Jest to nowość w stosunku do dyskusji na temat tzw. viri probati (wypróbowanych mężczyzn) – czyli starych mężczyzn prezbiterów, żonatych lub wdowców, trwającej od czasu soboru watykańskiego II. Już podczas światowego synodu w 1971 r., aż 40% biskupów opowiedziało się za dopuszczeniem do święceń żonatych viri probati. Uznano jednak wtedy, że sprawa jeszcze nie dojrzała. W 2007 roku na Konferencji Episkopatu Ameryki Łacińskiej i Karaibów biskupi znów chcieli o tym problemie rozmawiać, ale reprezentant Watykanu oznajmił, że nie jest to odpowiednie miejsce ani czas. Dopiero w 2017 r., papież Franciszek wrócił do tematu i postanowił postawić sprawę na Synodzie dla Amazonii. Za otwarciem na żonatych księży diakonów głosowało 128 biskupów, przeciw 41. To punkt, który miał największą ilość „non placet” – czyli głosów przeciwnych.
W regionach Amazonii wspólnoty wiernych są odwiedzane przez księdza raz na kilka lat. Na jednego duchownego przypadają tam dziesiątki wiernych, którzy pełnią różnorakie funkcje w Kościele. Ameryka Łacińska stała się dziś epicentrum globalnego kryzysu katolicyzmu. Obok spadku powołań, kolejną kwestią jest konkurencja ze strony innych religii – protestantyzmu, a przede wszystkim pentekostalizmu. Problem Ameryki Łacińskiej narastał od lat, potrzebny był jednak papież z tego kontynentu, aby go zrozumieć.

Amazonia a sprawa kobiet

Na Synodzie dla Amazonii mowa była również o diakonacie kobiet. Uczestnicy synodu opowiedzieli się za wznowieniem prac komisji powołanej przez Franciszka w 2016 roku do przedyskutowania tej kwestii. Punkt 103 dokumentu końcowego zauważa, że w licznych konsultacjach, które odbyły się w Amazonii została uznana za fundamentalną dla katolicyzmu rola zakonnic i kobiet pełniących ważne funkcje we wspólnotach wiernych. W wielu konsultacjach zabiegano o stały diakonat dla kobiet i z tego powodu to był drugi ważny temat podczas tego synodu. Już w 2016 r. papież Franciszek utworzył „Komisję do spraw diakonatu kobiet”, która stwierdziła, że istniał on w pierwszych wiekach Kościoła i mógłby się odrodzić. Bergoglio w tej sprawie został jednak wyhamowany przez wewnętrzną opozycję.
Na Synodzie dla Amazonii w Watykanie nie zabrakło scen wymownych i symbolicznych, „Skończmy z tym maskulizmem! Pora aby kobiety też głosowały!” – powiedziała podczas konferencji prasowej siostra Birgit Weilr z Kongregacji Misyjnej Sióstr Szpitalnych, współpracująca z Komisją ds. Działań Społecznych Konferencji Episkopatu w Peru. Na obrady w Watykanie zostało zaproszonych 35 kobiet, co stanowi zaledwie 7.5% wszystkich uczestników, choć ponad połowa wiernych katolickich to kobiety…
„Jesteśmy wdzięczne papieżowi za wszystkie gesty, które uczynił wobec kobiet. Mamy oczywiście nadzieję, że podczas tego pontyfikatu przynajmniej przełożone zakonów będą miały prawo głosu, tak jak duchowni płci męskiej – w końcu papież Franciszek przypomniał, że do głosowań w kwestiach ważnych dla Kościoła nie są wymagane święcenia kapłańskie. Gdy bracia głosują w jakiejś sprawie, te same sprawy dotyczą sióstr.” – mówiła siostra Birgit.
Dokument końcowy Synodu dla Amazonii mówi o „kobietach będących ofiarami przemocy fizycznej, moralnej i religijnej, w tym o kobietobójstwie”, a następnie prosi o rewizję motu proprio Pawła VI, aby również odpowiednio przygotowane kobiety mogły wykonywać posługę diakońską: „W nowych kontekstach ewangelizacji i duszpasterstwa w Amazonii, gdzie większość wspólnot katolickich prowadzona jest przez kobiety, prosimy o utworzenie ustanowionej posługi „wiodącej wspólnoty żeńskiej”, która da jej uznanie w służbie zmieniających się potrzeb ewangelizacji i dbałość o wspólnotę”.
W przemówieniu końcowym zamykającym Synod dla Amazonii, papież Franciszek oświadczył, że wznowi prace „Komisji do spraw diakonatu kobiet” i że Kongregacja Nauki Wiary ma za zadanie zgłębić sprawę stałego diakonatu kobiet, który istniał w początkach Kościoła.
Co papież Franciszek zrobił do tej pory dla kobiet? Mało – pomimo szczerych chęci… Liczą się jego dwa ważne gesty: decyzja o tym, że kobiety z grzechu aborcji nie muszą spowiadać się jedynie u biskupa oraz wyniesienie Marii Magdaleny do rangi „Apostoła wśród Apostołów” i oficjalne uznanie jej święta.
Na soborze watykańskim II dyskutowano o kapłaństwie kobiet. Papież Jan Paweł II zamknął tę dyskusję, a Benedykt XVI zakończył ją definitywnie uznając, że dla kobiet droga do kapłaństwa jest niemożliwa. Od tamtego czasu w gronie intelektualistek i teolożek katolickich toczy się debata na temat roli kobiet w Kościele katolickim: czy mają one aspirować do kapłaństwa ulegając klerykalizacji, czy też stanowią antidotum na klerykalizm katolicki, oferując kobiecą wizję władzy. „Feminizm katolicki?” – istnieje i ma się coraz lepiej w epoce ruchu Me Too, gdy obok pedofilii klerykalnej drugą plagą Kościoła są nadużycia (nie tylko) seksualne na zakonnicach. W Polsce jednak - gdzie jedynym dopuszczalnym wzorem żeńskiego katolicyzmu jest Kaja Godek – o tych sprawach się milczy.
Za punktem 103 dotyczącym diakonatu żeńskiego głosowało 137 biskupów, a 30 było przeciwnych.

Amazonifikacja Watykanu

Kolejnymi punktami, które wzbudziły lekki opór były te dotyczące „rytuałów amazońskich” (116,117. 118 i 119) i koncentrujące się na stworzeniu „katolickich obrzędów ludów tubylczych”. „Musimy dać autentycznie katolicką odpowiedź na prośbę społeczności amazońskich o dostosowanie liturgii poprzez wzmocnienie wizji świata, tradycji i symboli oraz oryginalne obrzędy, które obejmują wymiar transcendentny, wspólnotowy i ekologiczny” – głosi punkt 116. „W Kościele katolickim istnieją 23 różne obrzędy, co jest wyraźnym znakiem tradycji, która od pierwszych stuleci próbowała inkulturować treść wiary i jej celebrację poprzez język, który jest jak najbardziej spójny z tajemnicą, która ma być wyrażona” - głosi punkt 117. „Konieczne jest, aby Kościół w swojej niestrudzonej pracy ewangelizacyjnej działał tak, aby proces inkulturacji wiary wyrażał się w najbardziej spójnych formach, aby można go było celebrować i przeżywać także w językach właściwych ludom amazońskim. Należy pilnie utworzyć komitety do tłumaczenia i opracowywania tekstów biblijnych i liturgicznych na języki różnych miejsc (...) Należy zachęcać do muzyki i śpiewu, które są akceptowane i wspierane przez liturgię” - głosi punkt 118. „Nowy organizm Kościoła w Amazonii musi powołać kompetentną komisję do studiowania i dialogu, zgodnie z obyczajami oraz tradycjami ludów przodków, mającą na celu opracowanie rytuału amazońskiego, który wyraża liturgiczne, teologiczne, dyscyplinarne i duchowe dziedzictwo Amazonii” - głosi punkt 119.
Jednym słowem – aby ratować dusze amazońskich tubylców i zapobiegać kryzysowi katolicyzmu w tych regionach, pora skończyć z modelem kolonializmu w filmowym stylu „Misji” w reżyserii Rolanda Joffé, i przyozdobić się w tubylcze piórka oraz przyswoić synkretyzm religijny.
Na tydzień przed zakończeniem obrad Synodu dla Amazonii miał miejsce dziwny epizod. Z kościoła Santa Maria in Traspontina przy Watykanie, na Via della Conciliazione zostały skradzione figurki amazońskie wystawione tam w ramach manifestacji religijnej „Amazonia wspólny dom” i wyrzucone do rzeki Tyber. Całe zdarzenie nagrano telefonem i pokazano na YouTube. Wśród rzeźb tubylczych znajdowała się tzw. „Pachamama” – czyli symboliczne przedstawienie Matki Ziemi. Policja włoska wyłowiła figurki z rzymskiej rzeki, a papież Franciszek przeprosił ludy tubylcze za brak szacunku, jaki spotkał je w Wiecznym Mieście.
Sprawa wzbudziła trochę zamieszania, jakie starała się napompować polska prasa ultrakatolicka. Portal PCh.24 opublikował nawet „mocny list otwarty bp. Athanasiusa Schneidera, poświęcony sprawie obecności w Watykanie amazońskich figurek „Pachamamy". Można w nim przeczytać: „4 października 2019 r., w wigilię rozpoczęcia Synodu Amazońskiego, w Ogrodach Watykańskich, w obecności papieża Franciszka oraz niektórych biskupów i kardynałów, miała miejsce ceremonia religijna, której częściowo przewodniczyli szamani i podczas której zostały użyte symboliczne przedmioty, a w szczególności drewniana rzeźba nagiej, ciężarnej kobiety. Takie podobizny są znane i należą do rdzennych rytuałów plemion amazońskich, konkretnie służąc kultowi tak zwanej Matki Ziemi, Pachamamy. W kolejnych dniach drewniane, nagie figurki kobiece czczone były również w Bazylice św. Piotra, przed grobem świętego Piotra. Papież Franciszek powitał również dwóch biskupów niosących na ramionach figurę Pachamamy i udających się z procesją do Sali Synodalnej, gdzie owa figura została ustawiona na honorowym miejscu. Figurki Pachamamy zostały również wystawione na widok publiczny w kościele Santa Maria in Traspontina.
W rzeczywistości tzw. „rytuały amazońskie” na Synodzie dla Amazonii miały około 20 „non placet” na 185 głosów.

Grzech ekologiczny

W dokumencie podsumowującym synod była mowa również o przekazie ekologicznym zawartym w papieskiej encyklice „Laudato si” oraz o potrzebie zdefiniowania „grzechu ekologicznego” jako działania lub zaniechania przeciwko Bogu, przeciwko bliźniemu, wspólnocie i środowisku. Można przeczytać w nim, że Amazonia jest „zranionym i zdeformowanym pięknem miejscem bólu i przemocy. Ataki na przyrodę mają konsekwencje dla życia ludzi. Ten wyjątkowy kryzys społeczno-środowiskowy znalazł odzwierciedlenie w przesłuchaniu przedsynodalnym, w którym uwypuklono następujące zagrożenia dla życia: przywłaszczenie i prywatyzacja zasobów naturalnych, takich jak woda; legalne i nielegalnego wykorzystywanie drewna; polowanie i łowienie drapieżników; niezrównoważone megaprojekty (projekty hydroelektryczne, koncesje leśne, masowe wylesianie, monokultury, infrastruktura drogowa, infrastruktura wodna, kolej, projekty wydobywcze i naftowe); zanieczyszczenie spowodowane przez przemysł wydobywczy i składowiska miejskie; a przede wszystkim zmiany klimatu. Są to realne zagrożenia, które powodują poważne konsekwencje społeczne: choroby związane z zanieczyszczeniem, handel narkotykami, nielegalne grupy zbrojne, alkoholizm, przemoc wobec kobiet, wykorzystywanie seksualne, handel ludźmi, sprzedaż narządów, turystyka seksualna, utrata oryginalnej kultury i tożsamości (języka, praktyk duchowych i tradycji), kryminalizacja i morderstwo przywódców oraz obrońców terytorium. Za tym wszystkim stoją interesy gospodarcze i polityczne dominujących sektorów, przy współudziale niektórych gubernatorów i niektórych autorytetów autochtonicznych. Ofiary to: dzieci, młodzież, kobiety i Matka Ziemia”. Wskazano na konieczność stworzenia w każdym kościele lokalnym i regionalnym obserwatoriów duszpasterskich mających na celu diagnozę konfliktów społeczno-środowiskowych i wsparcie w zapobieganiu im.
Franciszek, odnosząc się do kwestii ekologicznych omawianych na synodzie, przywołał przykład zaangażowania ruchu młodzieżowego, nastolatki ze Szwecji Grety Thunberg i innych. Młodzi ludzie, stwierdził, „mają świadomość zagrożenia ekologicznego, które istnieje nie tylko w Amazonii”.
Jak pisał Tom Phillips w swoim artykule „Kościół na celowniku Bolsonara w związku z Synodem dla Amazonii, opublikowanym w The Guardian i przedrukowanym w Internazionale – ekologiczny charakter synodu wywołał burzę polityczną w Brazylii. Generałowie prezydenta Jaira Bolsonara ostrzegli Kościół, że nie będą tolerować ingerencji w politykę wewnętrzną i szukali poparcia ultrakonserwatystów w Rzymie, związanych z Instytutem Plinio Corrêa de Oliveira.

Opozycja Franciszka

W przeddzień rozpoczęcia Synodu dla Amazonii, 5 października 2019 r., w Hotelu Quiririnale w Rzymie odbył się „antysynodalny” kongres stowarzyszenia katolików świeckich Tradycja Rodzina i Własność (TFP), zorganizowany przez Instytut Plinio Corrêa de Oliveira. Otworzył go modlitwą kardynał Raymond L, Burke, a zamknął kardynał Walter Brandmuller – znani opozycjoniści Franciszka, którzy zasłynęli już z licznych działań wymierzonych w Ojca Świętego (czytaj Franciszek wśród wilków https://krytykapolityczna.pl/swiat/franciszek-konserwatywna-opozycja-kosciol/).
Wśród uczestników kongresu znaleźli się Julio Loredo (prezes włoskiej TFP), książe Bernard Brazylijski (tytularny następca tronu Brazylii), Jonas Marcolino Macuxí - wódz amazońskiego plemienia Macuxi, klimatolog Luiz Carlos Molion, James Bascon (amerykańska) TFP, José Antonio Ureta (francuska TFP), Roberto de Mattei – historyk i prezes Fundacji Lepanto, i inni.
Podczas kongresu klimatolog Molion zapewnił, że nie istnieje globalne ocieplenie wywołane działaniami człowieka, a ocieplenie w latach 1916-45 było spowodowane przez aktywność słoneczną, a to w latach 1976-2005 zmniejszeniem zachmurzenia i fenomenami takimi jak El Nino, natomiast w przyszłych latach czeka nas ochłodzenie i dłuższe zimy. Mówił również, że Amazonia nie jest zielonym płucem świata, gdyż nie jest niezbędnym źródłem wilgoci dla atmosfery, a sam las zużywa więcej tlenu niż go wytwarza.
James Bascon stwierdził natomiast: “W przeciwieństwie do tego, co wydaje się na pierwszy rzut oka (patrz katastrofy ekologiczne w krajach komunistycznych), komunizm i ekologizm mają wiele wspólnego. Żądają radykalnego egalitaryzmu, odrzucają chrześcijańskie przesłanie, nienawidzą zachodniej cywilizacji, odrzucają własność prywatną w jakiejkolwiek formie, dążą do utopii. Faktyczny współczesny ekologizm można uznać po prostu za bardziej zaawansowaną formę niemal religijnego socjalizmu. Komunizm nie jest martwy, ale żyje w formie ekologizmu. Zielony to nowy czerwony. Ekologizm jest idealnym ucieleśnieniem egalitarnego snu Karola Marksa.” Dodał również, że marksistowska teologia wyzwolenia odradza się dziś w ekologicznej ideologii Amazonii.
Roberto de Mattei krytykując Synod dla Amazonii stwierdził: „Oto nowa religia, która została nam zaproponowana: religia o plemiennej twarzy, która w rzeczywistości jest antyreligijną, bałwochwalczą wizją natury, przed którą musimy prosić Pana o ducha, którym Eliasz zniszczył bożków i pokonał fałszywych proroków. Widzimy, że bożki są mile widziane w Watykanie i wobec tej strasznej perspektywy musimy głośno powtórzyć słowa, którymi Apostołowie sprzeciwiali się tym, którzy prosili ich, aby nie głosili Ewangelii bezpośrednio po śmierci Chrystusa: „Non possumus” - „Nie możemy milczeć na temat tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy.
W kongresie TFP uczestniczyło około dwustu osób. Po takich deklaracjach trudno nie domyślać się kto stoi za wyrzuceniem posążka Pachamamy do Tybru.

Papież Franciszek przewiózł Kościół na drugi brzeg

- Robią dużo hałasu, ale w rzeczywistości pozostała ich już tylko garstka. Opozycja papieża Franciszka wykrusza się. Nie wiadomo czy kard. Brandmuller doczeka konlawe. Synod dla Amazonii był wielkim sukcesem, większość biskupów poparła jego postanowienia. Był to synod naprawdę kolegialny, na którym poruszono kluczowe sprawy dla współczesnego Kościoła: zapobieganie kryzysowi powołań poprzez otwarcie na żonatych księży diakonów, diakonat kobiet i ich rola w Kościele, sprawy ekologii tak ważne dla całego świata i przyszłych pokoleń, kwestia nierówności społecznych i biedy. Kościół jest z Franciszkiem. Cokolwiek by się stało, Franciszek zapewnił sobie już sukcesję na kolejnym konklawe, nominując swoich nowych kardynałów. Bergoglio zmienił Kościół. Nie jest to już Kościół postwojtyłowy. To Kościół franciszkański. – powiedziała nam Elisabetta Piqué, argentyńska dziennikarka i autorka książki “Franciszek. Życie i rewolucja”.
W ciągu sześciu lat Bergoglio nominował 67 nowych kardynałów elektorów, przekraczając limit 120 purpuratów ustanowiony przez Pawła VI. Obecnie kardynałów jest 128, z czego większość to “bergoglianie”. Dzięki sprawnym manewrom politycznym Franciszek zawrócił Kościół postwojtyłowy na drogę soboru watykańskiego II i używając amazońskiej kanoy przewiózł go z prawego brzegu konserwatyzmu na lewy brzeg progresywizmu. Jego rewolucji nie da się już zatrzymać.

Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu

"Polska drugą Irlandią? Czy pedofilia w Kościele doprowadzi do sekularyzacji Polski?" - IGRZYSKA WOLNOśCI w ŁODZI

Podczas #IgrzyskaWolności nie boimy się poruszać tematów ciężkich i trudnych. Debata z udziałem Agnieszka ZakrzewiczMarek SekielskiTomasz P. Terlikowski oraz Jan Hartman momentami wciskała w fotel. Ale temat pedofilii w kościele i jej wpływu na sekularyzację Polski nie może zostać przemilczany.


PAPIEŻ PODPISAŁ DOKUMENTY WPROWADZAJĄCE OBOWIĄZEK ZGŁASZANIA NADUŻYĆ SEKSUALNYCH W KOŚCIELE - Krytyka Polityczna



List papieski z 9 maja 2019 r. „Wy jesteście światłem świata” jest prawdziwą rewolucją. Watykan staje się modelem, na którym powinny się wzorować prawnie wszystkie Kościoły narodowe.
Po historycznym szczycie dotyczącym ochrony małoletnich w Kościele (21–24 lutego 2019 r.) przyszła pora na dalsze kroki papieża Franciszka. Papież ogłosił 26 marca br. trzy dokumenty: list apostolski w formie motu proprio (tzn. list papieski w formie dekretu wydany z woli papieża) W sprawie ochrony dzieci i osób bezradnych, ustawę CCXCVII W sprawie ochrony dzieci i osób bezradnych oraz wytyczne W sprawie ochrony dzieci i osób bezradnych, obowiązujące na terenie Stolicy Apostolskiej i w kurii rzymskiej.
Czytaj dalej... w

Prokurator grzechów ciężkich - Newsweek 14.06.2019


Wśród jednych budzi postrach, wśród innych nadzieję. Czy wizyta arcybiskupa Charlesa Scicluny zapoczątkuje zmiany w polskim Kościele?



Przez długie lata był prokuratorem byłego Świętego Oficjum. Zajmował się tzw. delicta gravoria – przestępstwami, które Watykan uważa za najcięższe: przeciwko Eucharystii, świętości sakramentów oraz szóstemu przykazaniu „Nie cudzołóż!”. Do tych ostatnich zalicza się również pedofilię.

Przeczytaj tekst w Newsweeku

czwartek, 16 maja 2019

Franciszek na rozdrożu - wywiad z Marco Politim / Newsweek Polska


Franciszek wśród wilków - AGNIESZKA ZAKRZEWICZ dla Krytyki Politycznej




Od czasów soboru watykańskiego II nie był widoczny w Kościele tak jaskrawy podział na skrzydła postępowe i ultrakonserwatywne. Korespondencja Agnieszki Zakrzewicz z Rzymu.
Parafrazując Nanniego Morettiego, papież Franciszek jest dziś jednym z niewielu światowych liderów, który „mówi coś lewicowego”, a może raczej chrześcijańskiego… Mimo krytyki ze strony środowisk lewicowych czy racjonalistycznych trudno nie zauważyć, że Bergoglio naucza równości i braterstwa, broni ubogich i imigrantów, występuje przeciwko nierównościom społecznym i rasizmowi, modli się za muzułmanów, nie potępia homoseksualizmu, rozgrzesza kobiety, które dokonały aborcji, i chce znaleźć dla nich miejsce w Kościele, walczy z pedofilią, występuje przeciwko Kurii Rzymskiej etc.

CZYTAJ DALEJ:

https://krytykapolityczna.pl/swiat/franciszek-konserwatywna-opozycja-kosciol/


Mea culpa Kościoła za pedofilię - AGNIESZKA ZAKRZEWICZ dla Krytyki Politycznej




Niestety spotkanie zwołane przez Franciszka i zorganizowane przez starannie dobranych współpracowników nie ma umocowań prawnych do podejmowania konkretnych decyzji, gdyż nie jest synodem biskupów ani soborem.
„Panie Jezu Chryste, wyznajemy, że jesteśmy grzesznikami. Wyznajemy, że biskupi, prezbiterzy, diakoni i zakonnicy dopuścili się przemocy wobec nieletnich i młodych ludzi i że nie udało nam się ochronić tych, którzy najbardziej potrzebują naszej opieki. Wyznajemy, że chroniliśmy winnych i uciszyliśmy tych, którzy zostali zranieni. Wyznajemy, że nie poznaliśmy cierpienia wielu ofiar i nie udzielaliśmy im pomocy, kiedy tego potrzebowały. Wyznajemy, że często my, biskupi, nie sprostaliśmy naszym obowiązkom” – wyznał papież Franciszek wraz z biskupami.

CZYTAJ DALEJ: 

https://krytykapolityczna.pl/swiat/mea-culpa-kosciola/ 

Wreszcie pękł wrzód... - refleksja wokół filmu Sekielskiego


Wreszcie pękł wrzód... - refleksja wokół filmu Sekielskiego


Obejrzałam film Marka Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu” (a w zasadzie braci Sekielskich - Marka i Tomasza) i mogę powiedzieć o nim jedno – gdyby Polska była Ameryką, zostałby on nagrodzony statuetką Amerykańskiej Akademii i Wiedzy Filmowej za najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny.
Film porusza do bólu, tak jak chciał reżyser. Przypomina mi „Siostry Magdalenki” Petera Mullana, „Przestępstwa seksualne i Watykan” Colma O’Gormana i oczywiście "Spotlight" Toma McCarthy’ego. Film Sekielskiego jest ich kontynuacją, bo opowiada kolejny kawałek historii globalnego skandalu nadużyć seksualnych w Kościele. I jeżeli spojrzymy na ten fenomen z właściwej perspektywy – „Tylko nie mów nikomu” jest tym samym, czym dla Irlandii, dla USA i praktycznie dla całego świata były właśnie te filmy. Momentem, w którym pękł wrzód i ropa się wylała…
Wysłuchałam już historii wielu ofiar i każda kolejna budzi we mnie głęboki smutek. W pewnym sensie są podobne, niezależnie od szerokości geograficznej – bo na tym polega właśnie globalny fenomen „skandalu pedofilii klerykalnej”. Każda jest jednak jednostkowa, bo kryje się za nią człowiek i jego cierpienie, ukrywane często przez większą część życia.

Co mnie zabolało w filmie Sekielskiego?

Zabolała mnie scena z księdzem Cybulą chodzącym o lasce, który w tak podeszłym wieku nie ma w sobie żadnej skruchy i mówi do swojej ofiary: “przecież ci się podobało, nie musiałem cię związywać”, i że całe molestowanie było czymś w rodzaju dowcipu, przy współudziale ofiary. Jest również święcie przekonany o tym, że nie było grzechu, bo nie było wytrysku.
Zabolał mnie ten popłoch na plebanii, kiedy ekipa dokumentalisty pyta o ks. Dariusza Olejniczaka, te krzyki proboszcza: „Jesteście hieny”. A przecież skazany za pedofilię Dariusz Olejniczak mimo zakazu kontaktu z nieletnimi, prowadził rekolekcje z udziałem dzieci i mówił do nich niewyobrażalne rzeczy „Kim chcielibyście zostać? Na pewno nie księdzem. Bo nas nie lubią, niektórzy to nawet chcieliby nas rozstrzelać”. Potrzeba było filmu Sekielskiego, aby taki człowiek przestał być wreszcie księdzem?
Zabolała mnie podobna scena, w której ksiądz – były pracownik Służby Więziennej broni oddanego pod jego opiekę innego skazanego księdza, mówiąc, że przecież odprawia mszę w jego prywatnej kaplicy, że wszyscy go tu znają, że wszyscy wiedzą co zrobił, że na mszę przychodzą tylko znajomi i pyta: “A wam nie szkoda całej niedzieli, żeby ścigać księdza?”
Zabolały mnie słowa mecenasa Artura Nowaka z fundacji Nie Lękajcie Się: „Nie spotkałem się z przypadkiem, aby taka osoba (ofiara) była poważnie potraktowana, aby zapytano jej czy potrzebuje jakiejś pomocy”.
Zabolała mnie historia Marka Milewczyka. Jego konfrontacja z ks. Andrzejem Srebrzyńskim, wizyta w Mszana, gdzie ksiądz ten przebywał prawie dwadzieścia lat i gdzie popełnił samobójstwo jeden z jego ministrantów. Zabolała mnie rozmowa pomiędzy ofiarą i oprawcą, w której ten, po latach, odpowiada jej butnie i bezkarnie: „przemyj uszy”.
Co mnie zabolało w filmie Sekielskieg? Bezkarność, pycha, obłuda, lekceważenie, prostactwo, buta, pogarda dla ofiar, którą pokazali przed kamerami członkowie polskiego Kościoła. Wszystko mnie zabolało w tym filmie, bo ten film boli. Musi boleć…

Wrzód nie pęka od razu

Marka Milewczyka poznałam w Łodzi, na spotkaniu „O problemie pedofilii w Kościele katolickim w Polsce i na świecie”, które wraz z Ekke Overbeekiem i fundacją Nie Lękajcie Się,  ze wsparciem Leszka Jażdżewskiego oraz innych osób z redakcji zorganizowaliśmy w siedzibie Liberté. Było to praktycznie pierwsze publiczne wystąpienie polskich ofiar. Marek Milewczyk powiedział mi wtedy: „Nie mogę się przywitać, bo ze strachu spociły mi się ręce”. „Nie martw się. Damy radę” – Ekke Overbeek poklepał go po ramieniu.
Z Ekkiem spotkaliśmy się pół roku wcześniej na debacie wokół naszych książek wydanych przez Czarną Owcę - „Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią” – Overbeeka i mojej – „Głosy spoza chóru. Rozmowy o Kościele, papieżach, homoseksualizmie, pedofilii i skandalach”, zorganizowanej z okazji Dni Świeckości w Krakowie pod tytułem „Kościół wątpliwy moralnie”. W obu przypadkach – jak to zwyczajowo bywa – wysłaliśmy komunikaty prasowe do wszystkich mediów i zaprosiliśmy dziennikarzy: „Jak to jest w Polsce z tym molestowaniem seksualnym przez księży?” – to pytanie zadaje sobie wiele osób. Śledząc doniesienia prasy, można odnieść wrażenie, że problem pedofilii klerykalnej dotyczy wielu krajów, ale nie Polski. Jak dotąd ojczyzna papieża Jana Pawła II wydawała się być krajem nieskazitelnym, tym lepszym miejscem, w którym pedofilia wśród duchownych nie miała miejsca. Czy tak jest naprawdę? Czy jesteśmy zieloną wyspą moralności, czy może raczej białą plamą na mapie wstydu, gdzie nie brakuje przemilczanych i skrzętnie ukrywanych ludzkich tragedii?”. Nikt nie przyszedł i nikt nie napisał słowa, bo sprawy nie było.

W grudniu 2014 r., zorganizowałam konferencję prasową fundacji Nie Lękajcie Się w Rzymie, w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Zagranicznych. Marek Lisiński spotkał się wtedy z dziennikarzami z międzynarodowych mediów i opowiedział o historiach polskich ofiar. Brał w niej udział również bardzo znany włoski adwokat Nino Marazzita, niosący od lat pomoc ofiarom pedofilii. Pomysł na założenie polskiej organizacji „ocalonych” przyszedł Lisińskiemu i Milewczykowi po uczestnictwie w Światowej Konferencji SNAP (Survivors Network of those Abused by Priests – Międzynarodowa Sieć Ofiar Molestowania przez Księży), w Irlandii w 2013 r. Łączył ich ważny cel: chęć uwolnienia się od lęku przed sprawcami i przed opinią publiczną, bo to ni oni skrzywdzili, lecz zostali skrzywdzeni.

Z członkami Survivor's Voice (Głos Ocalonych) spotkałam się w 2010 r., podczas pierwszego międzynarodowego protestu ofiar przed Watykanem. Wtedy to, po raz pierwszy wiele ofiar z całego świata spotkało się, rozmawiało ze sobą i zaczęło działać. Poznałam założyciela Głosu Ocalonych - Bernie MacDaida (pierwszą ofiarę nadużyć seksualnych w diecezji w Bostonie, z którą spotkał się papież Benedykt XVI), Sue Cox z Wielkiej Brytanii, Francesco Zanardiego z Włoch, a także Stowarzyszenie Niesłyszących “Antonio Provolo”, którego upośledzeni członkowie byli ofiarami straszliwych gwałtów w Weronie. Wszyscy opowiedzieli mi swoje wstrząsające historie w “Głosach spoza chóru”. Od 2010 r., przez kilka lat zajmowałam się problem nadużyć seksualnych w Kościele. Wraz z wieloma dziennikarzami z całego świata (wśród nich znani i cenieni watykaniści), śledziliśmy rozwój wypadków w Watykanie, protesty ofiar, wybuch skandali w różnych krajach świata, reakcje Stolicy Apostolskiej, która musiała w końcu zająć się problemem i spróbować go rozwiązać po wielu latach milczenia i ukrywania faktów.

Stowarzyszenie Niesłyszących “Antonio Provolo” zaprosiło mnie na swoją manifestację do Werony w 2012 r.. Widzieć tych głuchoniemych staruszków, którzy przez dziesięciolecia walczyli o swoje prawa i znać ich przerażające historie, było dla mnie ciężkim doświadczeniem. Był ze mną wtedy Maurizio Turco z Partii Radykalnej.
Kiedy zajęłam się sprawą Wesołowskiego i pojechałam na Santo Domingo, dziennikarka Nuria Piera, która ujawniła pedofilską aferę, powiedziała mi: “Przed panią było już trzech polskich dziennikarzy i każdy próbował udowodnić, że kłamię. Pani jedyna stawia rzetelnie pytania”. Niestety nikt w Polsce nie chciał kupić ode mnie tego reportażu. Pamiętam przy tej okazji rozmowę z pewną polską dziennikarką: „Gdyby to była prawda ja bym go wykastrowała”, ale sprawą Wesołowskiego się nie zajęła.

Z Markiem Lisińskim spotkaliśmy się ponownie w Rzymie, w październiku ub.r., na konferencji ECA (Ending Clergy Abuse), w której uczestniczyło już 15 stowarzyszeń ofiar nadużyć seksualnych z różnych krajów. Potem odbył się ich protest pod Watykanem. Jak zwykle był Maurizio Turco i kilku innych znajomych dziennikarzy z różnych stron świata. Marek miał wtedy smutną minę. „Tyle lat starań o to, aby prawda wyszła na jaw i nic się nie dzieje. Nie można przebić muru” - pomyślałam. Nikt nie spodziewał się, że zaledwie cztery miesiące później, w lutym b.r., Lisiński będzie pierwszą polską ofiarą, z którą spotka się papież Franciszek. Papież ucałował jego dłoń i był to piękny, symboliczny gest w stosunku do wszystkich polskich ofiar.

Film Tomasza Sekielskiego doprowadził do pęknięcia wrzodu, ale wrzód nie pęka od razu. Zanim do tego dojdzie, procesy zapalne toczą się w środku przez dłuży czas. Od 2013 roku członkowie fundacji Nie Lękajcie Się wykonali olbrzymią pracę oraz wykazali się niezwykłą odwagą i uporem w dochodzeniu prawa do godności polskich ofiar.


To sprawa nie tylko Kościoła, ale i społeczeństwa

„Robiąc ten film dokładnie widzicie jakie są opory ludzi z danej wsi, środowiska, miasteczka. To nie jest tak, że to jest jakiś dziwny fenomen związany z Watykanem, z Janem Pawłem II. Jest to po prostu pewnym zjawiskiem, że nie wierzy się, że wujek może być pedofilem… No jak to? Taki przyjemny wujek, zawsze przynosił słodycze!” – mówi w filmie Sekielskiego profesor Stanisław Obirek.

Ostatnia scena „Tylko nie mów nikomu” jest niezwykle wymowna. Dwóch bohaterów – Marek Milewczyk i mec. Artur Nowak jadą do Krakowa by spróbować spotkać się z kard. Dziwiszem. Czekają na niego, dzwoniąc kilkakrotnie do drzwi siedziby Metropolity Krakowskiego, jednak nikt nie odpowiada. W przerwie na obiad, kiedy siedzą w restauracji Nowak mówi do Milewczyka: “Wiesz chciałbym, żeby on tak po ludzku mi powiedział, patrząc prosto w oczy, czy nic nie wiedzieli co się dzieje na tym świecie, gazet nie czytali, nie przychodziły skargi do nich… czy może nie dochodziły i zostawały gdzieś po drodze. Powiem ci, że w tych polskich mediach, w normalnych mediach, to powinni stać u niego pod domem, dwadzieścia kamer… w normalnym kraju… i zadawać pytania”. Wieczorem, gdy ktoś wreszcie odpowiada, że kardynała nie ma i nie będzie, odchodzą z kwitkiem.

W sumie historia polskich ofiar i Polski nie różni się od innych krajów. Wybucha jakiś większy skandal, ale wszyscy go tuszują, bo nikt nie wierzy i nie chce wierzyć. Ofiary powoli zaczynają się ujawniać, ale trafiają na gumowy mur. Nikt nie interesuje się ich sprawami, nie są traktowani poważnie - ani przez otoczenie, ani przez Kościół, ani przez państwo. Dziennikarze unikają tematu, twierdząc, że jest mało interesujący, że nie ma dowodów. Tych, którzy sprawą się interesują oskarża się o atak na Kościół, o antyklerykalizm o działanie dla chęci zysku. Ofiar ujawnia się jednak coraz więcej. Powstaje wreszcie organizacja, która je zrzesza. Powoli przyłączają się do niej inni ludzie, prawnicy, działacze, politycy. Okazuje się, że skandali jest coraz więcej, że oprócz jednostkowych przypadków są również tzw. „przestępcy seryjni”, mający na sumieniu więcej ofiar i których przenosi się z parafii na parafię, ukrywa, często nie informując o tym, że mają zakaz pracy z dziećmi lub zostali już skazani. Działania te są tak oburzające i niebezpieczne, że powstaje w końcu mapa księży i miejsc. Wszystko zaczyna łączyć się w całość, wypływać, ujawniać, stawać tak oczywiste, że trudno temu zaprzeczać dłużej. Wtedy dzieje się coś, co wstrząsa opinią publiczną - tak jak filmy Mullana, O’Gormana, McCarthy’ego czy Sekielskiego. Oczywiście pierwszą reakcją jest: „to atak na Kościół i próba zniszczenia go”, „to tendencyjne i nieobiektywne”, „to byle co”...
Wrzód jednak pęka, ropa się wylewa i jest to dobroczynne dla całego organizmu - dla Kościoła, dla opinii publicznej, dla państwa, dla ofiar i nawet dla sprawców... Dopiero po tym, może nastąpić leczenie rany i uzdrowienie, ale to bardzo długi proces.
Jesteśmy w połowie drogi…

Agnieszka Zakrzewicz