Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

niedziela, 15 września 2013

110. Sprawa księdza Poggi i pułapka, w jaką wpadły media


Pod koniec czerwca w Rzymie wydarzyło się coś, co umknęło uwadze światowych mediów, ale co bez wątpienia odbije się na stosunku Franciszka i Kurii Rzymskiej do problemu walki z pedofilią.
Były ksiądz Patrizio Poggi, który odbył karę 5 lat więzienia za przestępstwa seksualne na nieletnich i został zawieszony a divinis w 2010 roku - w marcu br. udał się na policję i złożył doniesienie na kilku księży oraz ważnych członków Kurii Rzymskiej. Wśród nich był ks. Franco Camaldo - ceremoniarz papieski oraz biskup Giuseppe Filippi - sekretarz byłego prezydenta Episkopatu Włoch, Camilla Ruiniego, a teraz kardynała Agostino Villiniego, wikariusza Rzymu.
Sprawa otarła się o włoskie media po trzech miesiącach, gdy były ksiądz pokazał dziennikarzom dokumenty. Poggi twierdził, że rumuńscy chłopcy i dziewczęta byli zwabiani by brać udział w imprezkach księży pedofilów. Młodzi imigranci, samotni i zdesperowani, wyszukiwani przez byłego policjanta w nocnych klubach, saunach lub w okolicach dworca Termini w Rzymie, albo ściągani specjalnie do stolicy, byli oddawani na żer grupie kapłanów z bardzo wysokimi koneksjami. Nieletnich wykorzystywano seksualnie w kościele San Lauro, niedaleko od Watykanu, za 100 lub 200 €.
Oskarżenia Poggiego miał uwiarygodnić biskup Luca Lorusso z Nuncjatury Apostolskiej we Włoszech, zastępca watykańskiego ambasadora Adriano Bernardiniego, bliskiego Bergogliowi, gdyż będącego nuncjuszem apostolskim w Buenos Aires przez 10 lat.
Informacja podana przez włoski dziennik telewizyjny La7 wzbudziła ostrą reakcję rzymskiego wikariatu.
W krótkim czasie były ksiądz pedofil skończył w areszcie domowym oskarżony o zniesławienie. Chciał się zemścić za brak zrehabilitowania i przywrócenia go do stanu duchownego, co podobno obiecał mu poprzedni papież. Dla wielu, sprawa Poggiego była "bombą zegarową" podłożoną papieżowi Franciszkowi tuż przed podjęciem decyzji o ważnych nowych nominacjach w Kurii Rzymskiej i na szczycie banku watykańskiego IOR. Choć nie wybuchła jako skandal międzynarodowy w przeddzień jego pielgrzymki do Brazylii, przyniosła pewne konsekwencje. Przede wszystkim pozwoliła podważyć wiarygodność mediów, które w pogoni za sensacją nabierają się na plotki, zmuszając je w ten sposób do większej ostrożności na przyszłość. Pokazała również jasno, że epoka skruchy księży pedofilów już się skończyła i nastał czas używania oskarżeń o pedofilię do wewnętrznych porachunków, prowokacji, intryg i prywatnych zemst.
To na pewno zaszkodzi walce z pedofilią, jaką Franciszek powinien kontynuować w duchu Benedykta XVI, tłumaczy jednak pewne wahania, wątpliwości i ostrożność w podejmowaniu decyzji. Nie wiadomo czy ta ostrożność jest dobra, czy zła.

Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz