W cieniu San Pietro - powrót na stronę główną
Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.
Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook
piątek, 27 września 2013
Dyskusja o problemie pedofilii w Kościele katolickim w Polsce i na świecie z udziałem Agnieszki Zakrzewicz - korespondentki zagranicznej z Rzymu, autorki "Głosów spoza chóru" oraz "Watykańskiego labiryntu", książek będących zbiorem rozmów o współczesnych problemach Kościoła i Ekke Overbeeka - korespondenta mediów holenderskich, autora "Lękajcie się", pierwszej w kraju książki dającej głos polskim ofiarom pedofilii.
Etykiety:
Agnieszka Zakrzewicz,
Ekke Overbeek,
Głosy spoza chóru,
księża pedofile,
Lękajcie się,
ofiary pedofilii,
pedofilia w polskim Kościele,
Watykański labirynt
Dni Świeckośći 2013. Kościół wątpliwy moralnie.
Etykiety:
Agnieszka Zakrzewicz,
Dni Świeckośći 2013,
Ekke Overbeek,
Głosy spoza chóru,
księża pedofile,
Lękajcie się,
ofiary pedofilii,
pedofilia,
pedofilia w polskim Kościele,
Watykański labirynt
niedziela, 15 września 2013
Agnieszka Zakrzewicz i i Ekke Overbeek zapraszają na dyskusję o problemie pedofilii w Kościele katolickim w Polsce i na świecie - Kraków, piątek, 20 września 2013
W ramach tegorocznych Dni Świeckości w Krakowie
zapraszamy na dyskusję o
problemie pedofilii w Kościele katolickim w Polsce i na świecie z udziałem Agnieszki
Zakrzewicz - korespondentki zagranicznej z Rzymu,
autorki "Głosów spoza chóru" oraz "Watykańskiego
labiryntu", książek będących zbiorem rozmów o współczesnych problemach Kościoła i Ekke Overbeeka - korespondenta mediów holenderskich, autora "Lękajcie
się", pierwszej w kraju książki dającej głos polskim ofiarom pedofilii.
Piątek, 20
września 2013 roku, godz. 17.00
Arteteka - Wojewódzka
Biblioteka Publiczna w Krakowie
Ul. Rajska 12 (wejście
od ul. Szujskiego)
"Jak to jest w Polsce z tym molestowaniem
seksualnym przez księży?" - to pytanie zadaje sobie wiele osób.
Śledząc doniesienia prasy, można odnieść wrażenie, że
problem pedofilii klerykalnej dotyczy wielu krajów, ale nie Polski. Jak dotąd
ojczyzna papieża Jana Pawła II wydawała się być krajem nieskazitelnym, tym
lepszym miejscem, w którym pedofilia wśród duchownych nie miała miejsca. Czy
tak jest naprawdę? Czy jesteśmy zieloną wyspą moralności, czy może raczej białą
plamą na mapie wstydu, gdzie nie brakuje przemilczanych i skrzętnie ukrywanych
ludzkich tragedii?
Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa autocenzura polskich
mediów oraz służalcze podejście organów państwowych do Kościoła? Dlaczego w
Polsce chroni się jedynie sprawców,
a nieliczne, odważające się przerwać milczenie ofiary skazuje na
ostracyzm? Dlaczego wszelkie próby podjęcia tematu otrzymują natychmiast
etykietkę antyklerykalnych oszczerstw?
Od ujawnienia tajnego dokumentu watykańskiego, który
pod groźbą ekskomuniki zmuszał do milczenia tych wszystkich, którzy dowiedzieli
się o nadużyciach seksualnych, a także ofiarę, minęło już kilka lat. Wciąż toczą
się dyskusje na jego temat i zdania są podzielone.
Dziś jednak sytuacja zmieniła się diametralnie.
Benedykt XVI ogłosił politykę jawności, przejrzystości, zera tolerancji i
zadośćuczynienia ofiarom. Papież Franciszek chce podążać tą samą drogą i oznajmił,
że problem pedofilii to "kwestia wiarygodności Kościoła".
W Polsce odnosi się jednak wrażenie, że ich słowa
jeszcze nie dotarły do wszystkich biskupstw i parafii, zwłaszcza na głęboką
polską prowincję; że tu nadal obowiązuje Crimen sollicitationis.
Pedofilia nie dotyczy tylko Kościoła, to palący
problem społeczny, który dotyka wielu i obchodzi tych, którzy mają na względzie
dobro dzieci. Jak długo będziemy jeszcze słyszeć: "To nie wasza
sprawa!"?
Szczegóły na kpis.pl
Etykiety:
Agnieszka Zakrzewicz,
Ekke Overbeek,
Głosy spoza chóru,
księża pedofile,
Lękajcie się,
ofiary pedofilii,
pedofilia w polskim Kościele
113. Sprawa abp Wesołowskiego
Wiadomość o tym, że nuncjusz apostolski w
Dominikanie arcybiskup Józef Wesołowski został odwołany ze stanowiska w
związku z oskarżeniami o pedofilię obiegła świat błyskawicznie w pierwszych
dniach września. Informację podał należący do włoskiego dziennika „La Stampa”
portal "Vatican Insider" (04.09.2013). Potwierdził ją w końcu
watykański rzecznik prasowy - ojciec Federico Lombardi, informując, że decyzję
podjął papież Franciszek 21 sierpnia br.
Polski duchowny został wezwany do Watykanu w
celu wyjaśnienia stawianych mu zarzutów. O jego oddaleniu z urzędu informowała
krótka nota, bez podania żadnych motywacji.
Jak napisał "Vatican Insider" -
"Potwierdziło się tylko to, co było wiadomo już od dłuższego czasu: że
nuncjusz papieski miał inklinacje “non sanctas”. Od kilku miesięcy również w
Rzymie krążyły plotki co do skłonności alkoholowych prałata. Nic jednak nie zapowiadało oddalenia".
Według włoskiego portalu bomba wybuchła już w
lipcu, gdy arcybiskup Santo Domingo, kardynał Nicolás de Jesús López Rodríguez,
wysłał do Stolicy Apostolskiej dokumentację z konkretnymi oskarżeniami.
Sekretariat Stanu zajął się sprawą, poinformował papieża, a ten zdecydował o
odwołaniu, stosując dopiero co promulgowane normy w Motu Proprio dotyczące
papieskiej dyplomacji. Franciszek postąpił zgodnie z wypracowaną w ostatnich
latach procedurą uruchamianą w przypadku oskarżeń duchownych o nadużycia
seksualne wobec nieletnich: osobę oskarżoną odwołał z funkcji kościelnej i
zarządził postępowanie wyjaśniające, które w takich przypadkach od 2002 r.
prowadzi Kongregacja Nauki Wiary.
Dominikańskie Forum na Rzecz Świeckiego Państwa
im. Eugenio Maria de Hostosa stwierdziło, że Wesołowskiemu pozwolono wyjechać z
Dominikany bez postawienia mu zarzutów i bez pociągnięcia do odpowiedzialności.
Ucieczkę umożliwił Kościół katolicki.
Ojciec Lombardi pytany o to na konferencji
prasowej w Rzymie, odpowiedział, że Watykan nie ma intencji ukrywać nuncjusza
Wesołowskiego i będzie współpracował z cywilnym wymiarem sprawiedliwości, jeśli
fakty okażą się prawdziwe.
Prawda, fałszywa
afera medialna, czy zemsta?
Abp Wesołowskiego przez prawie rok śledzili
dominikańscy dziennikarze. Skandal wybuchł po tym, jak lokalna telewizja wyemitowała
reportaż Nurii Piera, szefowej kanału informacyjnego NCDN. Na filmie widać
polskiego duchownego przebranego za turystę (w spodniach dresowych, białej
koszulce i czapeczce), przechadzającego się w nadbrzeżnej dzielnicy Zona
Colonial, w pobliżu plaży Montesinos, miejsca uznawanego za punkt spotkań
prostytuujących się nieletnich i ich klientów. Pokazany jest też arcybiskup w
cywilu pijący duże piwo. Dziennikarze z ukrytą kamerą rozmawiali z okolicznymi
mieszkańcami, którzy widywali nuncjusza w tym znanym miejscu nie cieszącym się
dobrą sławą oraz z nieletnimi, którzy go poznali i otrzymywali od niego
pieniądze. W odpowiedzi, na zarzut że Piera nie przedstawiła żadnego
konkretnego dowodu, dziennikarka przeprowadziła rozmowę z nieletnim, który był
domniemaną ofiarą Wesołowskiego. Chłopak rozpoznał go na zdjęciu i twierdził,
że znał polskiego duchownego jako "Giuseppa". Nuria Piera podała też
informację, że wiele światowych mediów nagłośniło sprawę, ale tylko polska
prasa wysuwała wątpliwości co do prawdziwości oskarżeń.
W dominikańskich mediach pojawiły się
doniesienia, że nuncjusz sypiał z dziećmi podczas jednego z obozów religijnych
w Juan Dolio. Wybierał ponoć zawsze piątkę najmłodszych. Informacja ta była
jednak dementowana przez miejscowy dziennik "Diario Libre", który
przytaczał oświadczenia rodziców twierdzących, że ich wypowiedzi zostały
zmanipulowane.
"Diario Libre" przedrukował również
artykuł Ismaela Rodrígueza Sáncheza, który w portorykańskim portalu "elnuevodia.com",
przypominał o tym, jak nuncjusz Wesołowski próbował ingerować w politykę
Portoryko, stając po stronie nacjonalistycznej partii Partido Nuevo Progresista
i wchodząc w poważny zatarg z abp Roberto Octavio Nievesem, byłym
przewodniczącym Konferencji Episkopatu Portoryko w latach 2000-2007. Nieves pod
koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku był biskupem pomocniczym
archidiecezji w Bostonie i przyjął sakrę biskupią z rąk kardynała Bernarda
Francisa Lawa - oskarżonego o zatuszowanie jednego z największych skandali
pedofilii klerykalnej. Również na
portorykańskiego arcybiskupa zostały złożone doniesienia do Watykanu o
tym, że ukrywał księży pedofilów. Okazały się one później fałszywe, a były
rozpowszechniane właśnie przez sprzymierzeńców nuncjusza Polaka, chcących
usunąć arcybiskupa San Juan di Porto Rico. Jak podał "Vatican
Insider" - zaraz po odwołaniu Wesołowskiego sądzono, że jest ono związane
właśnie z tą historią, szybko jednak wybuchł światowy skandal. W tej sytuacji
nasuwa się samo: "Kto mieczem wojuje, od miecza ginie"...
Natomiast według dominikańskich mediów sprawa
papieskiego dyplomaty z Polski, który otrzymał święcenia kapłańskie z rąk. ks.
kard. Karola Wojtyły w 1972 roku, może wiązać się z dochodzeniem prowadzonym
wobec innego jego rodaka, 36-letniego ks. Wojciecha Gila, proboszcza w
Juncalito, znanego w Dominikanie jako „padre Alberto”, którego obwinia się o
molestowanie co najmniej 14 niepełnoletnich chłopców. Być może zniknął on z
karaibskiej wyspy, zanim prokuratura wszczęła dochodzenie, właśnie dzięki
pomocy Wesołowskiego. Gil został pod koniec maja zawieszony w pełnieniu
czynności kapłańskich.
Kluczowy skandal
Sprawa abp Józefa Wesołowskiego jest bardzo
delikatna i powinna zostać uczciwie wyjaśniona. Jeśli zarzuty przeciwko niemu
zostały sfabrykowane i padł ofiarą zemsty oraz nagonki medialnej, zostanie
zrehabilitowany. Coraz więcej rzeczy wskazuje jednak na to, że poważne
oskarżenia mogą być prawdziwe i Kościół wie o tym.
Prymas Dominikany kard. Nicolás de Jesús López
Rodríguez wezwał wymiar sprawiedliwości do zdecydowanego działania w kwestii
oskarżeń duchownych o pedofilię i zastosowania sankcji przewidzianych w
kodeksie karnym. „Ten, kto źle czynił, niech odpowiedzialnie oczekuje na
konsekwencje swych czynów” - napisał hierarcha w liście odczytanym na
konferencji prasowej w siedzibie Konferencji Episkopatu Dominikany i poprosił o
wybaczenie ewentualne ofiary „bezdusznych, którzy ich wykorzystywali”.
Stwierdził, że konieczne jest oczyszczenie Kościoła przez wykluczenie z posługi
kapłańskiej tych, którzy postępują niegodnie i „nie zasługują na miano
kapłanów” i prosił o pomoc w tym uczciwych duchownych.
To pierwszy taki krok ze strony Kościoła w
Ameryce Łacińskiej, bo do tej pory była ona białą plamą na mapie skandalu
pedofilii. Molestowanie seksualne do dziś było tam tematem tabu, nie ma
stowarzyszeń ofiar, nie prowadzi się statystyk i nie wybuchają większe skandale
oprócz sprawy Marciala Maciela Degollado.
Jak można przeczytać w jednym z blogów
iberoamerykańskich "Iglesia y pedofilia en el mundo" - to właśnie
statystyki zmuszają do pewnej refleksji: "Ponad 4150 duchownych
zamieszanych w skandale seksualne, 10.123 ofiary, 3971 przypadków pedofilii na
świecie odnotowanych przez Kościół do marca 2013 roku. Natomiast z danych podawanych
przez różne organizacje pozarządowe jak "bishop-accoutntability.org",
"Vunetnews" czy "Wikipedia" wynika, że tylko w Stanach
Zjednoczonych było 3777 przypadków pedofilii klerykalnej. To znaczy, że na
resztę świata przypada ich tylko 194?".
Do tej pory wielkie skandale wybuchły w USA,
Irlandii, Niemczech, Austrii, Wielkiej Brytanii, Holandii, Belgii, Australii,
Kanadzie, na Malcie i w tych krajach w jakimś stopniu z problemem się uporano,
próbując wejść na drogę całkowitej jawności i prewencji. Sprawa nuncjusza
Wesołowskiego może być przełomowa dla Ameryki Łacińskiej, zwłaszcza, że blisko 80 procent obywateli we wszystkich krajach tego kontynentu krytykuje milczenie
Kościoła.
Jak papież Franciszek rozwiąże całą sprawę?
Afera z udziałem polskiego duchownego będzie
też wielką próbą dla Franciszka, która pokaże czy i jak chce on walczyć z
pedofilią. Bergoglio zdobędzie się na wielki krok i rzeczywiście doprowadzi do
tego by Kościół współpracował z cywilnymi organami sprawiedliwości
poszczególnych państw oraz zezwoli na to, by duchowni, odpowiedzialni za gwałty
i molestowania nieletnich ponosili odpowiedzialność zgodnie z kodeksem karnym?
Jeżeli zarzuty wobec abp Wesołowskiego zostaną
potwierdzone, co najwyżej grozi mu wydalenie ze stanu duchownego. Przepisy
kościelne dopuszczają jednak, że w przypadku choroby lub podeszłego wieku można
nakazać winnej osobie prowadzenie życia w pokucie i modlitwie, tak jak to miało
miejsce w przypadku Maciela. W rezultacie nie będzie więc mógł nosić sutanny i
odprawiać mszy świętej. Czy to adekwatna kara dla pedofila, który wykorzystywał
dzieci, a zwłaszcza ubogie dzieci z Trzeciego Świata?
Prokurator generalny Dominikany Francisco
Domínguez Brito zapowiedział, że planuje wszcząć śledztwo w sprawie oskarżeń o
nadużycia seksualne, skierowane pod adresem odwołanego 21 sierpnia nuncjusza
apostolskiego. Nie ma jednak pewności, czy będzie to możliwe ze względu na
dyplomatyczny status duchownego.
Ze sprawą Wesołowskiego łączy się jeszcze jedna
smutna refleksja dotycząca ukrywania duchownych o skłonnościach "non
sanctas", o których Kościół dobrze wiedział, na placówkach w dalekich
krajach, w małych parafiach na końcu świata, z dala od tych, co wiedzą i widzą,
a przede wszystkim od mediów.
Jak papież Franciszek rozwiąże całą sprawę? -
zobaczymy.
Agnieszka Zakrzewicz
z Rzymu
112. Pedofilia - kwestia wiarygodności Kościoła
Czy i jak Franciszek
będzie walczył z plagą pedofilii klerykalnej, to się dopiero okaże w trakcie
jego pontyfikatu. Oskarżenie wobec abp Józefa Wesołowskiego to na pewno jedno z
większych wyzwań, przed którymi stanął dotąd papież. To także konkretna próba
czy na tym polu naprawdę ma on zamiar kontynuować politykę swojego poprzednika:
"zerowa tolerancja". Przede wszystkim jednak to upadek wielkiego
tabu, że w Polsce i w Ameryce Łacińskiej nie istnieje problem pedofilii w
Kościele katolickim.
Marcowe konklawe, które wybrało Jorge Maria
Bergoglia na papieża nie było wolne od polemik związanych ze skandalem
pedofilii. Dotyczyły one udziału w nim kardynałów: Seana Brady'ego, Rogera
Mahony'ego i Godfrieda Danneelsa. Prymas Szkocji przyznał się 14 marca 2010, że
w roku 1975 był obecny, gdy dwie spośród ofiar księdza pedofila Brendana Smytha
zostały zmuszone do podpisania zobowiązania zachowania milczenia. Arcybiskupowi
Los Angeles przypisuje się zatuszowanie 129 przypadków nadużyć seksualnych na
nieletnich. Były prymas Belgii był przesłuchiwany przez policję i zarzucano mu,
że zmuszał ofiary księży do milczenia.
Pomimo protestów stowarzyszeń ofiar pedofilii i
amerykańskich organizacji katolickich wszyscy trzej wybierali nowego papieża.
Tylko szkocki kardynał Keith O'Brien,
zamieszany w aferę homoseksualną, nie pojawił się w Rzymie, by uniknąć mediów.
25 lutego 2013 papież Benedykt XVI przyjął jego rezygnację, a watykańskie biuro
prasowe podało, że opuści Szkocję na jakiś czas, by "oddać się modlitwie i
pokucie".
Dopiero na początku kwietnia, przy okazji
audiencji udzielonej aktualnemu prefektowi Kongregacji Doktryny Wiary, bp
Gerhardowi Ludwigowi Müllerowi, papież Franciszek po raz pierwszy zabrał głos w
dramatycznej kwestii pedofilii klerykalnej, która wywarła głębokie piętno na
Kościele. Bergoglio ogłosił wtedy oficjalnie, że jego zamiarem jest
kontynuowanie linii Benedykta XVI - czyli zerowa tolerancja, wprowadzenie
nowych norm chroniących nieletnich, pomoc ofiarom nadużyć seksualnych,
konkretne procedury przeciwko winnym, zobowiązanie narodowych Konferencji
Episkopatu, aby wdrażały normy wprowadzone już przez Watykan i pomagały w formułowaniu nowych,
zapobiegających temu, by problemy się powtarzały. Franciszek powiedział również
przy tej okazji, że walka z pedofilią to kwestia wiarygodności Kościoła.
Pierwszym konkretnym aktem potwierdzającym jego
wolę było zreformowanie watykańskiego kodeksu karnego poprzez Motu Proprio
ogłoszone 11 lipca br. Między innymi zostały zaostrzone kary za wszelkie
nadużycia seksualne wobec nieletnich i rozszerzono definicję tego typu
przestępstw, które obejmują teraz także prostytucję, handel żywym towarem,
nakłanianie do nierządu, gwałt, produkcję oraz posiadanie pornografii
dziecięcej. Nowe normy dotyczą przestępstw popełnianych nie tylko przez
członków Kurii Rzymskiej, ale także przez pracowników Watykanu oraz instytucji
z nim połączonych, również poza jego granicami, czyli na przykład na placówkach
dyplomatycznych.
Zaostrzenie kar papież ogłosił krótko po tym,
jak Komitet Narodów Zjednoczonych ds. Praw Dziecka poprosił Watykan o
szczegółowe wyjaśnienia dotyczące skandalu pedofilii w Kościele.
Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu
Etykiety:
Franciszek,
Gerhard Ludwig Müller,
Godfried Danneels,
Keith O'Brien,
księża pedofile,
Motu Proprio,
nowe normy kościelne dotyczące pedofilii,
ofiary pedofilii,
pedofilia,
Roger Mahony,
Sean Brady
111. Zmartwienia Francszka – czyli kardynał Dolan i prałat Ricca
Na początku lipca, światowa opinia publiczna
dowiedziała się, że kardynał Timothy Michael Dolan - arcybiskup Milwaukee w
latach 2002-2009, a od 2009 arcybiskup Nowego Jorku i przewodniczący Konferencji
Episkopatu USA oraz poważny papabili na ostatnim konklawe - po uzyskaniu zgody
Stolicy Apostolskiej, przekazał w 2007 roku niemal 57 milionów dolarów
funduszowi cmentarnemu, który posiada oddzielną osobowość prawną i nie może
zostać zmuszony do spłacania długów archidiecezji. W liście skierowanym do
Stolicy Apostolskiej abp Dolan miał przekonywać, że taki krok zabezpieczy
pieniądze przed roszczeniami wierzycieli i osób domagających się odszkodowań,
wśród których są ofiary pedofilii. Kardynał Dolan odparł publicznie wszelkie
zarzuty.
– Te dokumenty
pokazują, że jeśli Kościół chce przelać pieniądze, by chronić je przed
ofiarami, to potrafi działać z szybkością lisa – powiedział mecenas Jeff
Anderson, który reprezentuje część poszkodowanych.
Dwa tygodnie później wybuchł skandal dotyczący dyrektora Domu Świętej
Marty - księdza Battisty Ricci, którego w drugiej połowie czerwca Franciszek
wyznaczył na swego delegata ds. banku watykańskiego IOR. Włoski tygodnik
"L'Espresso" opublikował informacje dotyczące bujnej homoseksualnej
przeszłości Ricci podczas jego pracy w nuncjaturze w stolicy Urugwaju,
Montevideo od 1999 roku. Ksiądz Ricca przyjechał tam ze swym poznanym wcześniej
w Bernie przyjacielem, kapitanem szwajcarskiego wojska, który otrzymał pracę i
pokój w nuncjaturze. Podczas wizyty w lokalu dla gejów w Montevideo został
pobity i musiał wezwać na pomoc dwóch księży, aby go stamtąd zabrali. Innym
razem, w zablokowanej między piętrami windzie w nuncjaturze został nakryty z
młodym mężczyzną.
Nuncjusz abp Janusz Bolonek zażądał wtedy
natychmiastowego zwolnienia księdza i jego przyjaciela. Ricca został skierowany
do pracy w Trynidadzie i Tobago, a potem powrócił do Watykanu. Abp Bolonek
krytykował wielokrotnie podczas wizyt w Watykanie zachowanie Ricci - ale prałat
zamiast być odsunięty, awansował na coraz ważniejsze stanowiska. Zanim
Franciszek mianował go na swojego pełnomocnika w banku watykańskim, przejrzał
jego teczkę, ale nic tam nie znalazł, bo nic tam nie było... Wszystkie
kompromitujące donosy podobno usunęło watykańskie lobby gejowskie.
W drodze powrotnej z Brazylii, Franciszek
powiedział jednak do dziennikarzy, że oskarżenia w stosunku do dyrektora Domu
Świętej Marty były niesprawiedliwe.
Do zmartwień Franciszka należy dodać jeszcze sprawę księdza Poggi, który chciał wywołać fałszywą aferę informując media, że w Watykanie jest lobby pedofilskie.
To pozwoli zrozumieć lepiej w jakiej atmosferze
dojrzewał kolejny światowy skandal - czyli odwołanie z nuncjatury na
Dominikanie, abp Józefa Wesołowskiego.
Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu
Etykiety:
Battista Ricci,
Franciszek,
kościół,
księża homoseksualiści,
księża pedofile,
ofiary pedofilii,
pedofilia,
Timothy Michael Dolan,
Watykan
110. Sprawa księdza Poggi i pułapka, w jaką wpadły media
Pod koniec czerwca w Rzymie wydarzyło się coś,
co umknęło uwadze światowych mediów, ale co bez wątpienia odbije się na
stosunku Franciszka i Kurii Rzymskiej do problemu walki z pedofilią.
Były ksiądz Patrizio Poggi, który odbył karę 5
lat więzienia za przestępstwa seksualne na nieletnich i został zawieszony a
divinis w 2010 roku - w marcu br. udał się na policję i złożył doniesienie na
kilku księży oraz ważnych członków Kurii Rzymskiej. Wśród nich był ks. Franco
Camaldo - ceremoniarz papieski oraz biskup Giuseppe Filippi - sekretarz byłego
prezydenta Episkopatu Włoch, Camilla Ruiniego, a teraz kardynała Agostino
Villiniego, wikariusza Rzymu.
Sprawa otarła się o
włoskie media po trzech miesiącach, gdy były ksiądz pokazał dziennikarzom
dokumenty. Poggi twierdził, że rumuńscy chłopcy i dziewczęta byli zwabiani by
brać udział w imprezkach księży pedofilów. Młodzi imigranci, samotni i
zdesperowani, wyszukiwani przez byłego policjanta w nocnych klubach, saunach
lub w okolicach dworca Termini w Rzymie, albo ściągani specjalnie do stolicy,
byli oddawani na żer grupie kapłanów z bardzo wysokimi koneksjami. Nieletnich
wykorzystywano seksualnie w kościele San Lauro, niedaleko od Watykanu, za 100
lub 200 €.
Oskarżenia Poggiego miał uwiarygodnić biskup
Luca Lorusso z Nuncjatury Apostolskiej we Włoszech, zastępca watykańskiego
ambasadora Adriano Bernardiniego, bliskiego Bergogliowi, gdyż będącego
nuncjuszem apostolskim w Buenos Aires przez 10 lat.
Informacja podana przez włoski dziennik
telewizyjny La7 wzbudziła ostrą reakcję rzymskiego wikariatu.
W krótkim czasie były ksiądz pedofil skończył w
areszcie domowym oskarżony o zniesławienie. Chciał się zemścić za brak
zrehabilitowania i przywrócenia go do stanu duchownego, co podobno obiecał mu
poprzedni papież. Dla wielu, sprawa Poggiego była "bombą zegarową"
podłożoną papieżowi Franciszkowi tuż przed podjęciem decyzji o ważnych nowych
nominacjach w Kurii Rzymskiej i na szczycie banku watykańskiego IOR. Choć nie
wybuchła jako skandal międzynarodowy w przeddzień jego pielgrzymki do Brazylii,
przyniosła pewne konsekwencje. Przede wszystkim pozwoliła podważyć wiarygodność
mediów, które w pogoni za sensacją nabierają się na plotki, zmuszając je w ten sposób
do większej ostrożności na przyszłość. Pokazała również jasno, że epoka skruchy
księży pedofilów już się skończyła i nastał czas używania oskarżeń o pedofilię
do wewnętrznych porachunków, prowokacji, intryg i prywatnych zemst.
To na pewno zaszkodzi walce z pedofilią, jaką
Franciszek powinien kontynuować w duchu Benedykta XVI, tłumaczy jednak pewne
wahania, wątpliwości i ostrożność w podejmowaniu decyzji. Nie wiadomo czy ta
ostrożność jest dobra, czy zła.
Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu
Etykiety:
Franciszek,
kościół,
księża pedofile,
kuria rzymska,
ofiary pedofilii,
pedofilia,
Watykan
109. Zerowa tolerancja - recepta Benedykta XVI na pedofilię
Kiedy w 2009 roku po opublikowaniu Raportu Murphy zrobiło się głośno o
skandalu pedofilii w Kościele irlandzkim i spotkaliśmy się ze znanym włoskim
karnistą Ninem Marazzitą, prezesem honorowym włoskiego stowarzyszenia
walczącego z pedofilią "La Caramella Buona", by porozmawiać na ten
temat - wszyscy dziennikarze zagraniczni obecni na konferencji zastanawiali
się, jak to możliwe, że tyle zła wydarzyło się w Kościele i przez tyle lat było
ono ukrywane. Naturalnym było też pytanie, kto ponosi za to większą
odpowiedzialność - Jan Paweł II, czy Benedykt XVI, za którego pontyfikatu
wybuchł skandal. Wojtyła wiedział o tym wszystkim, czy nie wiedział?
Dziś, z perspektywy czterech lat wiemy już, że
przedstawienie światowej opinii publicznej Raportu Maurphy i wcześniejszego
Raportu Ryana, to była już faza końcowa skandalu nadużyć seksualnych, który
rozpoczął się w 1994 roku w Irlandii, gdy wyszła na jaw sprawa księdza Brendana
Smytha, który w ciągu swojej czterdziestoletniej kariery duszpasterskiej
dopuścił się nadużyć seksualnych w stosunku do blisko setki nieletnich.
Czy De delictis gravioribus - list z 2001 roku podpisany przez kard. Josepha Ratzingera i
wprowadzający kontrolę Kongregacji Nauki Wiary nad trybunałami diecezjalnymi -
był ostatnią próbą tuszowania skandalu pedofilii, który rok później wybuchł z
wielką siłą w Stanach Zjednoczonych? Czy też był to pierwszy krok na drodze
reform, do których dążył prefekt tej Kongregacji, a co silnie utrudniała mu
"partia negacjonistów" w Kurii Rzymskiej? Czy Benedykt XVI z własnej woli wprowadził reformę w
zakresie walki z pedofilią w Kościele katolickim, bo jako prefekt byłego
Świętego Oficjum, jedyny miał dostęp do wszystkich skarg napływających do
Watykanu i zdawał sobie sprawę z ogromu problemu? Czy też do przeprowadzenia
reformy został zmuszony przez światowe media i oburzenie opinii publicznej oraz
samych katolików?
Pytania te w dalszym ciągu budzą spory i znani
dziennikarze jak: Marco Politi, Sandro Magister, Giacomo Galeazzi, Paolo Flores
d'Arcais czy John L. Allen, z którymi rozmawiałam o tym dla potrzeb mojej
książki "Głosy spoza chóru" (Czarna Owca 2013), mają w tych kwestiach
różne zdania.
To czy Ratzinger działał z własnej woli, czy do
działań został zmuszony ocenią historycy. Dziś jednak, trzeba przyznać, że
temat walki z nadużyciami seksualnymi dokonywanymi przez duchownych na
nieletnich, był jednym z głównych wątków pontyfikatu Benedykta XVI. Rozpoczęły
ją słynne słowa wypowiedziane podczas Drogi Krzyżowej w 2005 roku: "Ile
brudu jest w Kościele, i to właśnie wśród tych, którzy poprzez kapłaństwo
powinni należeć całkowicie do Niego!".
Po śmierci Jana Pawła II, prefekt Kongregacji
Nauki Wiary otworzył ponownie dochodzenie kanoniczne w sprawie Marciala Maciela
Degollado (otwarte już wcześniej w 1997 roku, ale zawieszone) i w ciągu
krótkiego czasu usunął go, skazując na "spędzenie reszty dni na modlitwie
i pokucie".
Stając się papieżem Ratzinger przyjął tylko na
siebie cały ciężar skandalu pedofilii, nie ujawniając nigdy podziałów jakie
miały miejsce w Kurii i obstrukcjonizmu, którego niejednokrotnie był ofiarą.
Był on też podmiotem dwóch poważnych oskarżeń. Jako prefekta Kongregacji Nauki
Wiary oskarżono go przed trybunałem amerykańskim o "obstrukcję wymiaru
sprawiedliwości", jako papieża - czyli głowę państwa watykańskiego -
stowarzyszenia ofiar pedofilii oskarżyły go przed Międzynarodowym Trybunałem
Karnym w Hadze o zbrodnie przeciwko ludzkości.
Benedykt XVI powierzył swojemu zaufanemu
współpracownikowi z Kongregacji - ojcu Charlesowi Sciclunie, zadanie
prowadzenia dochodzeń w zakresie tzw. delicta graviora, a ten - jako promotor sprawiedliwości wypełniał je dość energicznie
i z dużym odzewem medialnym. Papież Emeryt podczas swojego pontyfikatu spotkał
się z wieloma ofiarami księży pedofilów, w ramach audiencji prywatnych w
Watykanie, USA, Australii, na Malcie, w Wielkiej Brytanii i Niemczech. W ciągu
ośmioletnich rządów Benedykt XVI usunął blisko 80 duchownych, także wysokiej
rangi, odpowiedzialnych za przestępstwa seksualne na nieletnich lub za ich
tuszowanie.
W końcu, na mocy decyzji z 21 maja 2010 r.,
zatwierdził, nakazując ich promulgowanie, nowy tekst "Norm dotyczących
delicta graviora", przewidujący przedłużenie przedawnienia przestępstw pedofilii
z 10 do 20 lat od momentu ukończenia pełnoletności przez ofiarę, zrównanie z
nieletnimi ofiar pełnoletnich upośledzonych umysłowo, uznanie przestępstwa
pornografii dziecięcej. W nowych normach nie było mowy o współpracy z wymiarem
sprawiedliwości cywilnej, ani o obowiązku denuncjowana księży cywilnym organom
ścigania. Sprawy te miały być regulowane przez diecezje, w zależności od
wymogów obowiązującego prawa w danym kraju. Niezależnie od tego, Watykan
zalecił jasno wszystkim biskupom współpracę z władzami cywilnymi, w tym
zakresie.
Benedykt XVI wprowadził jasną politykę
dotyczącą pedofilii w Kościele: prośba o wybaczenie i spotkania z ofiarami,
zerowa tolerancja w stosunku do księży pedofilów (choć kwestia biskupów
tuszujących skandale pozostała nadal otwarta), współpraca z cywilnymi organami
ścigania. Ratzinger dał Kościołowi odpowiednie narzędzia do walki z pedofilią
klerykalną - pojawił się jednak problem niechęci używania ich na szczeblach
lokalnych.
Tym samym Watykan - pogrążony w innych, ważniejszych
problemach jak Vatileaks, skandale finansowe IOR oraz abdykacja papieża - uznał
problem pedofilii za zamknięty.
Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu
Subskrybuj:
Posty (Atom)