Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

wtorek, 12 lutego 2013

84. Lękajcie się - Co nam mówi Ekke Overbeek o pedofilii w polskim Kościele?


Książka "Lękajcie się" holenderskiego dziennikarza Ekke Overbeeka, wydana przez „Czarną Owcę“ to lektura obowiązkowa dla wszystkich tych, którym leży na sercu sprawa bezpieczeństwa dzieci i ich dobro. Powinni ją przeczytać rodzice wierzący i niewierzący, dziennikarze świeccy oraz katoliccy, a także księża i biskupi chcący przyczynić się do rozwiązania problemu pedofilii w polskim Kościele. Każdy, komu naprawdę zależy by ograniczyć do minimum szkody jakie mogą wyrządzać „drapieżni pedofile“ powinien tę książkę przeczytać.

"Jak to jest w Polsce z tym molestowaniem seksualnym przez księży?" - to pytanie zadaje sobie wiele osób za granicą. Ja też jako korespondent zagraniczny słyszałam je wielokrotnie.
Jak dotąd ojczyzna papieża Jana Pawła II wydawała się być krajem nieskazitelnym, tym lepszym miejscem, w którym pedofilia wśród duchownych nie miała miejsca. W rzeczywistości była tylko białą plamą na mapie wstydu.
Ponieważ problem występował na całym świecie, nawet w katolickiej Irlandii, dlaczego nie miałby występować w kraju Jana Pawła II? W Polsce nikt nie miałodwagi dotknąć tego tabu. Wreszcie zrobił to zagraniczny dziennikarz: "W mojej książce, chciałem pokazać Polakom, że w ich kraju problem pedofilii wśród księży też istnieje. I najprawdopodobniej ofiarą molestowania padły setki, a być może nawet tysiące dzieci.” - uważa Ekke Overbeek.

Ilu księży-pedofilów i ile ofiar jest w Polsce?

Autor "Lękajcie się" zrobił wreszcie małe podsumowanie. Przypomina, że do tej pory sądy skazały za pedofilię 27 polskich księży w latach 2001-2011 (dwóch z nich wyrok usłyszało w USA). Podkreśla, że nawet trzymając się tej liczby (według niego mocno zaniżonej), należy bić już na alarm, gdyż oznacza to, że skłonności pedofilskie ma 0,1 proc. duchownych polskich (w kraju jest ok. 30 tys. księży), podczas gdy ten odsetek wśród wszystkich mężczyzn wynosi 0,05 proc. W polskim Kościele jest więc statystycznie więcej pedofilów niż wśród ogółu populacji męskiej w tym kraju. Dla porównania dziennikarz holenderski podaje dane z USA, gdzie jest 120 tys. księży - czyli cztery razy więcej niż w Polsce. Tam w ciągu pięćdziesięciu lat (1950-2002) było 250 przypadków księży oskarżonych o molestowanie seksualne a 100 księży zostało skazanych na więzienie - czyli 0,22 proc duchownych amerykańskich.
W rzeczywistości Overbeek doliczył się w Polsce 70-80 spraw nadużyć seksualnych opisanych przez prasę, których bohaterami były osoby duchowne. "Gdzie tu są te "nieliczne przypadki, które zrelacjonowały media", na które powołuje się polski Episkopat?" - pyta autor i zastanawia się: "Co te próby wyliczania mówią o liczbie ofiar w Polsce?"
Przyjmując jego założenia, że minimum to około 0,1 procent duchowieństwa czyli tych 27 księży, których sądy skazały w przeciągu ostatnich dziesięciu lat za seksualne molestowanie dzieci poniżej 15 roku życia, ofiar wcale nie jest tak mało. "Zaużmy, że każdy ksiądz pedofil skrzywdził w swoim życiu dziesięcioro dzieci to mamy około trzystu ofiar. Od drugiej wojny światowej minęły prawie trzy pokolenia księży, co daje już blisko tysiąc pokrzywdzonych. Można jednak przypuszczać, że jest tych ofiar znacznie więcej, skoro to wyliczenie opiera się na - jak wykazałem - bardzo restrykcyjnych danych." – twierdzi autor. Konkluzje Overbeeka prawdopodobnie nie są dalekie od prawdy.

Nie chcą się ujawniać

Zagraniczny dziennikarz w ciągu kilku miesięcy z łatwością dotarł do kilkunastu polskich ofiar. Te natomiast wskazały mu kolejne, co razem dało przynajmniej setkę. Musiał zaniechać jednak dalszych poszukiwań ze względu na ograniczenia czasowe. Dwanaście ofiar pedofilów w sutannach, które opowiadają swoje historie w "Lękajcie się" robi to anonimowo. Trudno im się dziwić, skoro żyją w kraju, w którym wszyscy stoją po stronie Kościoła, bo to instytucja budząca lęk.
W ojczyźnie Jana Pawła II nie ma stowarzyszeń ofiar, nie ma prawników gotowych je bronić, Kościół zaprzecza, dziennikarze unikają tematu, a społeczeństwo napiętnuje - nie drapieżnych pedofilów, lecz tych, których skrzywdzili. "Milczenie i lęk, które otaczają temat molestowania w Polsce są bardziej wymowne niż jakikolwiek konkretny przypadek, imię lub nazwisko." - pisze Ekke Overbeek.
Tylko Ewa Orłowska ofiara z Tylawy, Jacek Borkowski z Łodzi, Kora Jackowska opowiadająca w piosence o molestowaniu, reżyser Maciej Cuske oraz nieuchwytny Wincenty Szymański z Ruchu Ofiar Księży założonego w Kanadzie, to jedyne ikony skandalu pedofilii w polskim Kościele.  
To bardzo mało i świadczy o tym, jak polskie ofiary są bezbronne, bezradne i zastraszone. „Czy w Polsce - tak jak w innych krajach - tych kilka ujawnionych przypadków nie stanowi przypadkiem czubka góry lodowej?” – pyta zagraniczny dziennikarz.

Ofiary drugiej kategorii

Czytając świadectwa 12 osób przytoczone w "Lękajcie się" przez Overbeeka uderza przede wszystkim to, że przypominają one zeznania wielu ofiar z całego świata. Polscy księża dopuszczający się tego przestępstwa nie różnią się niczym od księży włoskich, irlandzkich, amerykańskich, holenderskich czy innych. "Drapieżny pedofil" w sutannie jest zawsze przestępcą seryjnym i wykorzystuje nie jedno dziecko, ale kilka lub kilkanaście. Upatruje swoje ofiary wśród nieletnich w trudnej sytuacji - pochodzących z rodzin rozbitych, lub tych, w których jedno z rodziców ma poważne problemy na przykład z alkoholem. Wybiera ofiary słabe, którymi łatwo manipulować psychologicznie i łatwo je szantażować. Doskonale wie, że ma moralną przewagę i że rodzice oraz ludzie z otoczenia uwierzą księdzu, a nie dziecku. Zmusza dzieci do milczenia pod przysięgą na zdrowie lub życie ich rodziców. Wszystkie te aspekty powtarzają się w historiach opisanych przez Overbeeka w rozdziałach "Blizna", "Diabeł", "Nie było Teleranka" i innych.
W kraju papieża Wojtyły niestety nie ma jeszcze Ocalonych – tych, których poznaliśmy dzięki protestom przed bazyliką św. Piotra i dziś stworzyli międzynarodową sieć. stowarzyszenia takie jak snap czy Survivor’s Voice Europe próbowały szukać kontaktów z polskimi ofiarami, ale bezskutecznie. Jedynie bohater rozdziału "Zapłata", który przeszedł terapię u właściwego psychologa i zdecydował się wystąpić do sądu ma szansę zostać pierwszym polskim Ocalonym. To jedyna osoba w Polsce, która zdecydowała się wystąpić o odszkodowanie na drodze cywilnej. Też jednak woli pozostać anonimowa.
"Ofiary molestowania w Polsce zdają się łatwo akceptować, że są gorzej traktowane niż wierni tego samego Kościoła w tej "lepszej" części Europy." - pisze Ekke Overbeek.

Crimen sollicitationis nadal obowiązuje w Polsce?

Od ujawnienia tajnego dokumentu watykańskiego, który pod groźbą ekskomuniki zmuszał do milczenia tych wszystkich, którzy dowiedzieli się o nadużyciach seksualnych, a także ofiarę, upłynęło już dziesięć lat. Wciąż toczą się dyskusje na jego temat i zdania są podzielone: czy jego celem było nakazanie systematycznego ukrywania przestępstw pedofilii popełnianych przez księży, czy był to pierwszy pozytywny krok Watykanu, świadomego powagi sytuacji? Jedno jest pewne - Crimen sollicitationis wynosił dobro Kościoła ponad dobro ofiar.
Dziś sytuacja zmieniła się diametralnie. Benedykt XVI ogłosił politykę jawności, przejrzystości, tolerancji zero i pomocy ofiarom. Czytając świadectwa polskich poszkodowanych w książce holenderskiego dziennikarza, odnosi się jednak wrażenie, że jego słowa jeszcze nie dotarły do wszystkich biskupstw i parafii w Polsce, zwłaszcza na głęboką polską prowincję.
Biskupi nadal opieszale reagują na skargi parafian, namawiają ofiary do zachowania milczenia, do polubownego załatwienia sprawy, a przede wszystkim grają na zwłokę. W imię uniknięcia skandalu i zgorszenia, przełożeni w dalszym ciągu chronią swoich podwładnych, starają się ich ukryć przenosząc nie wiadomo gdzie. Księża popełniający przestępstwa czują się bezkarni, a na ich miejsce ukarani zostają uczciwi duchowni, którzy donoszą o haniebnych wykroczeniach swoich kolegów. Kiedy w nielicznych przypadkach dochodzi do procesów, bo ofiara zdążyła zgłosić się do prokuratury zanim doszło do przedawnienia, robi się wszystko aby ją upokorzyć i pozbawić wiarygodności.    

Gdzie media?

Ekke Overbeek w "Lękajcie się" porusza też inny bardzo istotny problem: bierność mediów w Polsce wobec tego, co dzieje się na własnym podwórku. Polska prasa i portale internetowe piszą ostatnio wiele o skandalu pedofilii klerykalnej na świecie - bez trudności możemy się dowiedzieć o aferach w Irlandii, poznamy historię ofiar amerykańskich i nawet szczegóły niektórych spraw włoskich, mające problem z przebiciem się we własnym kraju.
To prawda, że zagranicznym dziennikarzom jest łatwiej prać brudy innych, nie unikając bezpośrednich konsekwencji i nie robiąc sobie potężnych wrogów. Jak pisze jednak Overbeek: "Polskie media charakteryzują się niezwykłą zdolnością do unikania trudnych pytań: Ile jest ofiar? Ilu sprawców? Czy istnieje kultura milczenia? Czy politycy milczą z lęku przed Kościołem? Czy organy państwowe - policja, prokuratura, sądy - dają Kościołowi taryfę ulgową? Czy ukrywanie sprawców to planowana polityka Kościoła, czy improwizacja z przypadku na przypadek? Czy za komuny władze zamykały oczy na przestępstwa seksualne księży, żeby mieć na nich "haka"? Jaką instytucjonalną ścieżkę można wybrać, aby znaleźć odpowiedź na te pytania i wyjaśnić sprawę raz na zawsze?" W Polsce dziennikarze "polują" na pojedynczych pedofilów zamiast zastanawiać się w czym tak naprawdę tkwi problem i jak go rozwiązać.
"Dziwię się, kiedy obserwuję autocenzurę i służalczość polskich mediów wobec Kościoła." - komentuje Overbeek i bez wątpienia nie jest on jedynym zagranicznym dziennikarzem, który ma podobne zdanie o polskich kolegach.

Prokuratura bardzo łaskawa

Jak pisze autor - na usprawiedliwienie polskich mediów można dodać jedno: "Doświadczenia innych krajów wskazują, że nie tylko media odegrały kluczową rolę w przerwaniu milczenia. Potrzebna była również adekwatna reakcja instytucji państwowych. Wyjaśnienie sprawy wymaga zaangażowania się instytucji, niezależnych od Kościoła, ale mających nieskrępowany dostęp do kościelnych archiwów. Krótko mówiąc, wobec braku reakcji instytucjonalnej nawet media są bezsilne.”
Zdaniem holenderskiego dziennikarza wprawdzie tych 27 przypadków księży skazanych pokazuje że w Polsce można ścigać duchownych przestępców, ale nie zmienia to faktu, że prokuratura nierzadko jak najszybciej umarza sprawy przeciw księżom i że sądy bywają niezwykle łaskawe wobec przestępców w sutannach.
Choć Art. 200. § 1. polskiego Kodeksu Karnego mówi: „Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.” - wyroki wymierzane księżom trzymają się najczęściej tej dolnej granicy.

Polska milczy

Overbeek pisze: "W Polsce nie słychać dyskusji o tym, jak Kościół postępuje lub powinien postępować w sprawie molestowania nieletnich przez kler. Prawie nikt nie domaga się jawności, tak jak na Zachodzie. Nie oznacza to jednak, że polski Kościół nie odczuwa presji wydarzeń z zagranicy, przede wszystkim ze strony Watykanu. Media można oskarżać, zastraszyć lub ignorować. Z Watykanem trzeba się liczyć. W lutym 2012 r. polscy delegaci na konferencji poświęconej molestowaniu seksualnemu w Watykanie usłyszeli, że "śmiertelna kultura milczenia lub "omerta" jest błędem i niesprawiedliwością. Rzym domagał się opracowania wytycznych dla biskupów w poszczególnych krajach, dotyczących postępowania z przypadkami pedofilii wśród duchownych. Dlatego też w marcu 2012 r. polscy biskupi zebrali się, aby takie wytyczne stworzyć, a następnie wysłać do Rzymu, aby Watykan je zatwierdził."
Hierarchia kościelna jednak od razu zastrzegł się, że nie może być mowy o jakichkolwiek odszkodowaniach pieniężnych dla ofiar, bo prawo polskie przewiduje, że roszczeń należy dochodzić tylko od winowajców. Jak wiadomo polscy księża są biedni… Na tym sprawę skandalu pedofilii w polskim Kościele zakończono.
W kraju Jana Pawła II Kościół cieszy się ogromnym autorytetem. Nikt więc nie protestuje, nie zabiera głosu, ponieważ wszyscy boją się narazić.
„Te lęki utrzymują błędne koło w ruchu: media mało robią, bo ofiary milczą. Ofiary milczą, bo nie ma co liczyć na reakcje instytucjonalne. Instytucje - kościelne i państwowe - nie działają, póki nie odczuwają presji ze strony mediów. A media mało robią póki ofiary milczą.

Teczki bezpieki

Ten dość surrealistyczny klimat strachu przypomina czasy PRL-u, gdzie księża molestujący dzieci mieli najprawdopodobniej dużą swobodę działania. Większość historii ofiar opowiedzianych w książce lękajcie się miały właśnie miejsce w komunistycznej Polsce. Wszyscy wiedzieli o nadużyciach popełnianych przez duchownych, nikt jednak nie reagował. Dla esbeków ksiądz był wymarzonym informatorem, a jego występki obyczajowe najlepszym sposobem by go zwerbować. Księża mający romanse z kobietami, księża homoseksualiści, a przede wszystkim księża pedofile byli doskonałymi konfidentami.
Jak przypomina holenderski dziennikarz – wiadomo, że księża współpracowali ze służbami specjalnymi i wiadomo, że sprawy obyczajowe były wygodnym środkiem szantażu, co potwierdził ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, kiedy głośno mówił o agenturze w Kościele. Niestety polski Kościół bardziej boi się ujawnienia afer seksualnych niż agenturalnej przeszłości swoich duchownych. To był jeden z powodów, dla których kuria krakowska zablokowała „lustrację“?
„Możliwe, że teczki bezpieki zaskoczą kiedyś informacjami o skali pedofilii w Kościele, tak jak zaskoczyły tych, którzy wierzyli, że homoseksualizm wśród księży jest marginalny.” – pisze Ekke Overbeek w książce „Lękajcie się“, która uchyliła wreszcie wieko, nie jednej, lecz wielu puszek Pandory...

Agnieszka Zakrzewicz



1 komentarz:

  1. Witam, czy moge recenzje przetlumaczyc na czeski dl swojej strony?

    OdpowiedzUsuń