Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

wtorek, 12 lutego 2013

83. Abdykacja Benedykta XVI: jaka będzie przyszłość byłego papieża


Abdykacja Benedykta XVI: jaka będzie przyszłość byłego papieża.

Logo dostawcy  WP.PL | dodane 2013-02-11 (17:38)
zobacz galerię fot. PAP/EPA / Georgi Licovski Joseph Ratzinger nigdy nie chciał być papieżem


W Watykanie zapanowała panika. Niektórzy owszem zrozumieli, że Ratzinger był zdolny do takiego gestu, ale wielu nie spodziewało się tego, a przynajmniej nie tak szybko.
Marco Politi


Marco Politi był pierwszym włoskim watykanistą, który przewidział zarówno wybór Josepha Ratzingera na Tron Piotrowy, jak i jego dymisję. Dlaczego papież zdecydował się na abdykację? Ratzinger jest w podeszłym wieku, a "praca papieża" to wyczerpujące zajęcie.

Zdaniem Politiego pontyfikat Benedykta XVI był trudny, naznaczony wieloma sytuacjami kryzysowymi - od skandalu pedofilii po trudności w zarządzaniu Kurią Rzymską i aferę Vatileaks, od konfliktu z dużą częścią świata katolickiego, aż po pewne, zbyt widoczne potknięcia polityczne. Ratzinger jest już w podeszłym wieku, a "praca papieża" to wyczerpujące i trudne zajęcie wymagające wielkiego wysiłku także fizycznego.

- Słowa, jakie wypowiedział po łacinie brzmiały bardzo mocno: "Uznaję przed Bogiem i w zgodzie z moim sumieniem, moją niezdolność do kierowania Kościołem". W ten sposób poprzez swój absolutnie niezależny gest papież dopełnia reformę Pawła VI, który już w czasach Drugiego Soboru Watykańskiego ustanowił po raz pierwszy w historii Kościoła, że biskupi muszą składać dymisję w wieku 75 lat, że kardynałowie po ukończeniu 80 lat nie mogą być już elektorami. Teraz Ratzinger bardzo świadomie ustanawia precedens, który będzie ważny na przyszłość - papież, który jest w podeszłym wieku nie może być tylko ikoną, podczas gdy inni rządzą za niego - powinien, więc złożyć dymisje - mówi Politi.

Zdaniem autora książki "Joseph Ratzinger. Kryzys papiestwa", w której już w 2011 roku była mowa o zamiarach Benedykta XVI, które dziś stały się faktem - nie jest to decyzja powodowana emocjami, ale przemyślana, planowana już od dawna.

Kryzysy pozostawia swojemu następcy

- Wobec tak wielkich problemów Kościoła, jakie manifestują się w ostatnich latach, Ratzinger nie czuł się już na wysokości zadania, aby im sprostać. Zostawia je, więc swojemu następcy. Główne problemy to kryzys powołań, to reforma moralności seksualnej. Kościół musi jak najszybciej przejść wiele reform i powinien dokonać ich pod kierunkiem nowego papieża. - twierdzi Politi.

Jak podkreśla znany watykanista - wiadomość o abdykacji jest jednak szokująca. W Watykanie zapanowała panika. Niektórzy owszem zrozumieli, że Ratzinger był zdolny do takiego gestu, ale wielu nie spodziewało się tego, a przynajmniej nie tak szybko. Przypomina też, że papieże byli dymisjonowani lub składali dymisje w odległym średniowieczu - gdy trwały wojny religijne. Celestyn V odszedł z powodów politycznych, inni papieże byli więzieni.

- Po raz pierwszy w historii papież decyduje, że 28 lutego 2013 roku nastąpi jego symboliczna śmierć i najpierw będzie przebywał w Castel Gandolfo, a później w zakonie wewnątrz Watykanu, pozostawiając kardynałom możliwość wyboru jego następcy - mówi Politi.

Papież na emeryturze

Politi przypomina, że Ratzinger nie chciał zostać papieżem. Nie miał wielkich ambicji przywódczych. Był szczery w swojej skromności. Chciał już trzykrotnie podać się do dymisji za pontyfikatu Jana Pawła II. Zaraz po wyborze ogarnął go strach. W swoich rozmowach z dziennikarzem niemieckim Peterem Seewaldem, mówił: "Dla mnie, wybór na papieża to było zbliżanie się do gilotyny. Prosiłem Boga - Ty mnie postawiłeś w tej sytuacji, teraz musisz mi pomóc."



- Przyszłość byłego papieża będzie być może taka, o jakiej marzył przed wyborem na Tron Piotrowy. Wreszcie będzie mógł w spokoju pisać książki, które cieszą się takim sukcesem. Powiedział to sam z wielką ironią, bo Ratzinger ma olbrzymie poczucie humoru, gdy znajduje się sam na sam z kimś, kogo zna. Benedykt XVI powiedział, że "jeżeli Bóg chciał na papieża profesora, to może, dlatego, że miał zamiar połączyć rozum i wiarę" - opowiada Marco Politi.

- Wielkie tematy, jakimi Ratzinger zajmował się i będzie się nadal zajmować, jako były papież to stosunek pomiędzy wiarą a rozumem, zwłaszcza w momencie, w którym we współczesnym świecie wiara często staje się nieracjonalna poprzez fundamentalizm i terroryzm; przybliżanie postaci Jezusa Chrystusa, którą dziś zna mało nawet większość chrześcijan. Trzecią sprawą jest relacja z agnostykami. W Asyżu, w 2011 na spotkanie ekumeniczne (które wymyślił papież Wojtyła) po raz pierwszy byli zaproszeni przedstawiciele świata agnostycznego, ateiści, niewierzący gdyż Benedykt XVI chciał zbudować pomost pomiędzy tymi, których nazwa poszukiwaczami prawdy - uważa Politi.

Jan Paweł II tez myślał o dymisji

Marco Politi przypomina też, że już Jan Paweł II kazał przestudiować biskupowi i późniejszemu kardynałowi Vincenzo Fagiolo, ewentualną możliwość dymisji papieża. Kardynał Fagiolo doszedł do wniosku, że technicznie jest to możliwe, ale świat katolicki nie jest przyzwyczajony do koegzystencji dwóch papieży - tego rządzącego i tego na emeryturze.

- Ratzinger przeciął węzeł gordyjski i od pierwszego marca będziemy mieli taką koegzystencję. Świat katolicki będzie musiał się do tego przyzwyczaić - twierdzi Politi.

Z Rzymu dla WP.PL Agnieszka Zakrzewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz