Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

poniedziałek, 25 czerwca 2012

78. Vatileaks - Kiedy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze...


Podczas gdy jedyny oskarżony w aferze Vatileaks, Paolo Gabriele, oczekuje w watykańskim pokoju bezpieczeństwa na proces kanoniczny, wszyscy zastanawiają się o co chodzi. Za kradzież i złamanie tajemnicy papieskiej, majordomusowi Benedykta XVI grozi do 8 lat więzienia, zgodnie z kodeksem Zanardelli obowiązującym w Watykanie. Już jednak teraz mówi się o tym, że "Paoletto" może zostać ułaskawiony przez papieża,  bo współpracuje. 

Los papieskiego kamerdynera nie martwi wielu, gdyż albo był on zwykłą płotką, która skończyła jako kozioł ofiarny, albo podwójnym agentem, który od dłuższego czasu służył także interesom papieża. Dlaczego jednak zwolniono w trybie natychmiastowym bankiera Ettore Gotti Tedeschi? Jest to wydarzenie bez precedensu, bo nigdy wcześniej - ani w przypadku Paula Marcinkusa, ani Angelo Caloi (poprzednich bankierów IOR), których chciała przesłuchać włoska prokuratura - nie zastosowano kary tak surowej.
Zdaniem Gianluigiego Nuzziego, autora książki "Jego Świątobliwość. Tajne dokumenty Benedykta XVI", która wywołała watykańską aferę, Gotti Tedeschi chciał by Instytut Dzieł Religijnych przestrzegał zasad międzynarodowych i aby Watykan został wpisany na tzw. "białą listę" państw przestrzegających międzynarodowych przepisów przejrzystości finansowej. Kiedy w 2010 roku zatrzymano 23 miliony euro przelewane z IOR bez danych beneficjentów i Watykan był podejrzewany o pranie brudnych pieniędzy, ten bankier - w odróżnieniu od swoich poprzedników - z własnej woli wyjaśniał sprawę w prokuraturze. Wydaje się, że profesor ekonomii był pierwszym, który na prawdę chciał, aby IOR przestał być rajem podatkowym i pralnią brudnych pieniędzy.
Był promotorem powstania Urzędu Nadzoru Informacji Finansowej (Autorità di Informazione Finanziaria, AIF), powołanego przez Benedykta XVI w grudniu 2010 roku, który miał kontrolować IOR i całą działalność ekonomiczną Watykanu. Przede wszystkim jednak był krytyczny w stosunku do nowej wersji ustawy 127 dotyczącej przejrzystości finansowej, zmodyfikowanej przez nowego gubernatora kard. Giuseppe Bertello, w wyniku uwag komisji Moneyval. (Ustawę wprowadzono 1 kwietnia 2011 r. i autorami pierwszej wersji byli prezydent Gubernatoratu Państwa Watykańskiego, kard. Giovanni Lajola, oraz ówczesny sekretarz Gubernatoratu, abp. Carl Maria Viganò).
Jak twierdzi inny włoski ekspert sekretów i afer finansowych Watykanu, Ferruccio Pinotti, Gotti Tedeschi był przeciwny nowej wersji ustawy 127, gdyż nie ograniczała ona nielegalnych operacji finansowych, jakie wykonywał bank watykański do tej pory. Zdaniem Pinottiego trzeba spróbować zrozumieć, czy watykańskiego bankiera wyrzucono z pracy dlatego, że chciał być zbyt uczciwy, czy też dlatego, że pod zarzutem inercji, jaki mu postawiono, kryje się jeszcze jakiś grubszy skandal, który dopiero wyjdzie na jaw. Natomiast Giacomo Galeazzi, watykanista dziennika "La Stampa", uważa, że bankier został zwolniony przez komisję kardynalską nadzorującą działalność IOR, ponieważ poprosił o audiencję prywatną u papieża, podczas której chciał ujawnić nazwiska tych wszystkich w Kurii Rzymskiej, którzy przeszkadzają mu we wprowadzeniu Watykanu na "białą listę".
Hipotezę Galeazziego potwierdza inna sensacyjna wiadomość, która dolewa oliwy do ognia afery Vatileaks. Podczas przeszukania w domu bankiera Gotti Tedeschi (z nakazu prokuratury włoskiej, która prowadzi dochodzenie w sprawie korupcji we włoskiej spółce zbrojeniowej Finmeccanica, które nie ma nic wspólnego z Watykanem), policja znalazła pamiętnik bankiera z okresu zarządzania IOR, który miał być jego gwarancją na życie. Już od dłuższego czasu Gotti Tedeschi bał się, że mu się coś stanie, do tego stopnia, że wynajął prywatną ochronę. W przypadku jego śmierci, pamiętnik powierzony zaufanemu adwokatowi miał dotrzeć do prokuratury, mediów i papieża. Ta wiadomość na pewno podniesie temperaturę watykańskiej afery i poziom walki, która toczy się za Spiżową Bramą. Historia zna już przypadki tajemniczych śmierci bankierów, którzy mieli do czynienia z Watykanem.

Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz