Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

środa, 6 czerwca 2012

76. Jak zginął misjonarz Karczewski? - poderżnięto mu gardło podczas orgii zakrapianej alkoholem


Pamiętacie śmierć polskiego misjonarza, franciszkanina Mirosława Karczewskiego? Wiadomość o jego morderstwie obiegła polskie i światowe media.
Tak pisał o niej Super Express:

"Kochał Boga i ludzi, dlatego pojechał do dalekiego Ekwadoru, by głosić naukę Chrystusa. Misję Mirosława Karczewskiego (45 l.) zakończyła śmierć. Franciszkanin został brutalnie zamordowany w klasztorze św. Antoniego z Padwy w Santo Domingo de los Colorados.
Tego dnia był w klasztorze sam, bo jego dwaj współbracia wyjechali do innych parafii. Zbliżała się pora wieczornej mszy. W kościele, jak każdego dnia, zebrały się tłumy wiernych Ekwadorczyków, którzy czekali na nabożeństwo. Miał je odprawić ojciec Mirosław. Gdy franciszkanin nie przyszedł do świątyni, zaniepokojeni parafianie poszli sprawdzić do klasztoru co się stało. Na podłodze znaleźli zmasakrowane ciało polskiego księdza i kawałek zakrwawionego, złamanego noża.
Ze wstępnych ustaleń ekwadorskiej policji wynika, że w zabójstwie misjonarza z Polski uczestniczyły dwie lub trzy osoby. Prawdopodobny był motyw rabunkowy, bo z klasztoru zginął laptop i telefon ojca Mirka. Oprawcy zniszczyli też duży krzyż.
- Zwykli złodzieje kradną, ale nie zabijają i nie pastwią się nad ciałem - mówi ojciec Jan Łempicki (56 l.), franciszkanin, sekretarz ds. misji i przyjaciel zamordowanego misjonarza.
- Policja ustaliła, że jeszcze o godzinie 16 brat Mirek rozmawiał przez telefon. Z zapisu rozmowy wynika, że nie przeczuwał tragedii, która go spotka. Brat Mirek był pokornym księdzem. To dla nas wielka strata i ból. Modlimy się w jego intencji - dodaje ojciec Łempicki."

Tak zatuszowano fakty...

Jak wynika z tajnego, szyfrowanego listu wysłanego do Watykanu z nuncjatury Quito, który został skopiowany, wyniesiony poza Spiżową Bramę i skończył w książce Gianluigiego Nuzzi "Jego Świątobliwość. Tajne dokumenty Benedykta XVI" (konsekwencją jej wydania było aresztowanie papieskiego majordomusa i zwolnienie bankiera Gotti Tedeschi), ojciec Karczewski nie zginął jako niewinna ofiara napadu rabunkowego.
W dokumencie, noszącym datę 17/12/2010, można przeczytać: "na podstawie dowodów zebranych na miejscu zbrodni, pierwsze rezultaty śledztwa potwierdzają, że zabójstwo miało "carácter pasional", wyłączając w ten sposób napaść i kradzież".
Od samego początku odkrycia zwłok ojca Karczewskiego nie było wątpliwości, że poderżnięto mu gardło podczas orgii seksualnej, zakrapianej alkoholem.
Jak można przeczytać w ściśle tajnym dokumencie watykańskim:

"W swojej rozmowie telefonicznej, biskup (Wilson Moncayo - przyp.aut.) sprecyzował następujące fakty:
- ofiara znała swoich zabójców; najprawdopodobniej było ich trzech, gdyż duchowny, przed zajściem, kazał służącej przygotować na plebanii trzy pokoje dla gości;
- na miejscu zbrodni znaleziono cztery kieliszki i butelkę bliżej niesprecyzowanej wódki;
- dowody, zgodnie z relacją policji, pokazują, że osoby zaczęły konsumpcję alkoholu około godziny 14.00 w dniu zbrodni;
- scena zbrodni wskazuje na to, że duchowny i jego "goście" mieli stosunki seksualne, widząc, że na miejscu zbrodni znaleziono plamy spermy (bp. Moncayo poinformował mnie, że policja pokazała mu zdjęcia dotyczące tego szczegółu);
- telefon duchownego jest w posiadaniu policji, która egzaminując rozmowy telefoniczne, próbuje odnaleźć zabójców. Ze słów biskupa wynika, że zaginął także laptop. Jak mi powiedział biskup Moncayo, wydaje się, że policja znalazła właściwy ślad aby odkryć winnych;
- biskup powiedział mi, że policja otrzymała rozkazy "z góry", aby znaleźć rozwiązanie tej historii kryminalnej. Podczas rozmowy biskup nie ukrywał swojego zaniepokojenia, że wybuchnie skandal, gdy informacje te dotrą do mediów."

Jak widać policja dobrze zatuszowała wszystkie fakty, aby nic nie przedostało się do prasy, i aby nie wybuchł skandal. "Skradziony" telefon oraz laptop (powód napadu i zabójstwa) były w rękach stróżów prawa. Kto kazał ukryć prawdę? Ktoś wysoko postawiony w Ekwadorze, kto oddał przysługę biskupowi Wilsonowi Moncayo. Pytanie, czy o wszystkim wiedzieli także polscy księża, np. ojciec Jan Łempicki sekretarz ds. misji i przyjaciel zamordowanego misjonarza?

Jak często Kościół nie mówi prawdy?

Zamordowanie jakiejkolwiek osoby jest zawsze tragicznym wydarzeniem, niezależnie od okoliczności. Po skandalach, jakie niemal codziennie wychodzą na jaw, nikogo już nie dziwią księża, którzy pomimo złożonych ślubów czystości uprawiają seks hetero lub homoseksualny, dopuszczając się często czynów lubieżnych, perwersji a nawet przestępstwa, jak pedofilia.
Celem tego artykułu jest ujawnienie prawdy, a nie napiętnowanie zwyczajów ojca Karczewskiego, który podczas nieobecności swoich współbraci urządzał na plebanii w Ekwadorze orgie, a po odbytych stosunkach seksualnych (jak można się domyślać - homoseksualnych, choć dokument watykański tego nie precyzuje), celebrował mszę świętą i rozdawał Eucharystię. Jego przypadek nie jest odosobniony. Książki włoskiego dziennikarza Caramela Abbate "The sex and Vatican" i "Golgota" pokazały, że takich duchownych w Kościele katolickim jest wielu - zarówno w Rzymie, jak i na misjach w Ameryce Łacińskiej oraz w Afryce. Skutki represji seksualnej spowodowanej celibatem to problemem na tyle poważny, że Watykan nie może już sobie z nim poradzić - zawsze jednak ukrywa skandale.
Jak powiedział Gianluigi Nuzzi, autor książki "Jego Świątobliwość. Tajne dokumenty Benedykta XVI", której publikacja została uznana przez Watykan za akt niemoralny i kryminalny - przykład zatuszowania skandalu morderstwa polskiego misjonarza jest emblematyczny, gdyż pokazuje jasno w jaki sposób Kościół posuwa się często i chętnie do kłamstwa, aby ukryć niewygodne dla niego rzeczy.

Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu

2 komentarze:

  1. Czy zniesienie celibatu oznaczałoby, że również Franciszek I byłby do wzięcia?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli ksiądz został znaleziony nagi to nie wiemy, czy sam się rozebrał, czy został rozebrany. Jeżeli znaleziono ślady spermy, to nie musi oznaczać, że duchowny uprawiał sex, a jeżeli to że robił to dobrowolnie - mógł np. zostać zgwałcony. Kochankowie zazwyczaj się nie zabijają.

    OdpowiedzUsuń