Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

poniedziałek, 2 maja 2011

44. 1 Maja - Święto Pracy czy Święto Wiary?


„Włochy to naprawdę dziwny kraj – choć mamy 365 dni w roku, to papież Niemiec musi beatyfikować papieża Polaka akurat 1 Maja, w święto Pracy“ – powiedział rzymski aktor i reżyser Ascanio Celestini, podczas koncertu zorganizowanego przez związki zawodowe na placu przed Bazyliką Laterańską.

Włosi to naprawdę dziwny naród, a Rzym dziwne miasto… Jednego dnia może się tu odbyć beatyfikacja, Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy, a nawet mecz AS Roma…



Piękna beatyfikacja – nie można powiedzieć nic innego o ceremonii, która odbyła się 1 maja na Placu świętego Piotra. Choć jeszcze dwa dni wcześniej, Watykan nie chciał podawać żadnych prognoz dotyczących ilości pielgrzymów a rzecznik prasowy – ojciec Federico Lombardi komentował: „Mówiliśmy do tej pory o kilkuset tysiącach. Zobaczymy, bo może w ostatnim momencie przybędą także ci, którzy nie zrobili rezerwacji.“ – rzeczywistość przerosła wszelkie oczekiwania. Jeden milion czy półtora miliona – nie ma większej różnicy. „Lud Karola Wojtyły“ stawił się na wezwanie. Pielgrzymi przybyli z całego świata. Plac świętego Piotra, Via Della Conciliazione, okolice Zamku świętego Anioła były wypełnione po brzegi. Uroczystości beatyfikacyjne zaczęły się w sobotę 30 kwietnia modlitewnym czuwaniem na terenie antycznego Circo Massimo. Nie zważając na deszcz i zimno pielgrzymi przeczekali noc w pobliżu Watykanu, aby zająć najlepsze miejsca przed mszą beatyfikacyjną, odprawianą przez Benedykta XVI. Do Rzymu przyjechało 80 tys. polskich pielgrzymów. Czy to dużo, czy mało? – trudno powiedzieć, widząc że Włosi liczyli na milion Polaków, a w połowie kwietnia w rzymskim biurze pielgrzymkowym było zarejestrowanych zaledwie 22 tys. pielgrzymów. Polacy dali się jednak zobaczyć – biało-czerwone flagi powiewały wszędzie.

Na beatyfikację przybyło 90 oficjalnych delegacji zagranicznych, którym przewodziło 5 głów koronowanych i 16 prezydentów. Delegacje najwyższego szczebla przysłała Unia Europejska. Obecni byli przewodniczący Rady Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej. Stany Zjednoczone i Rosję reprezentowali ambasadorzy. Nieprzychylne komentarze wywołała obecność dyktatora z Zimbabwe - Roberta Mugabe, którego posadzono w ostatnim rzędzie, a lekki uśmiech wzbudził premier Silvio Berlusconi, który siedział na przedzie. W najliczniejszej, 16-osobowej polskiej delegacji było trzech ostatnich prezydentów Polski. Prezydent Bronisław Komorowski, zajął miejsce w pierwszym rzędzie u boku prezydenta Włoch Giorgio Napolitano.

Nie zależnie od tego, czy ktoś jest wierzący, czy niewierzący – beatyfikacja papieża Polaka była bardzo ważną uroczystością dla Polski. Komorowski, Kwaśniewski i Wałęsa razem - to był pokrzepiający widok, zwłaszcza w tym trudnym okresie podziałów. W pewien sposób byliśmy współgospodarzami beatyfikacji, bo Rzym przyjął polskich pielgrzymów, tak jak tylko to miasto potrafi przyjmować mile widzianych gości. I za to należą się podziękowania…


Świętość a prawda historyczna


„Oto nadszedł oczekiwany dzień. Przyszedł szybko, ponieważ tak podobało się Bogu: Jan Paweł II jest błogosławiony!“ – powiedział Benedykt XVI, dodając, że „Dzisiejszy dzień jest świętem Wiary“.

Beatyfikacji Jana Pawła II nie zatrzymały ani gorzkie słowa krytyki wobec jego pontyfikatu oraz pośpiechu z jakim do niej dążono, wyrażone przez media światowe, ani uwagi środowisk katolickich, ani nawet protesty ofiar księży-pedofilów, stowarzyszonych w SNAP (Survivors of Those Abused by Priests). Barbara Blaine – przewodnicząca SNAP powiedziała: „Podczas pontyfikatu Jana Pawła II (1978-2005) miała miejsce największa ilość przestępstw seksualnych popełnionych przez duchownych, jest to udokumentowane i potwierdzone, że tuszowano skandale“. Członkowie SNAP z okazji beatyfikacji rozdawali przed kościołami w 70 miastach siedmiu krajów (USA, Belgia, Kanada, Ekwador, Francja, Holandia i Australia) ulotki informujące o skandalach pedofilii.

Niestety doszło też do zniszczenia gigantycznego plakatu z podobizną Wojtyły w jednej z dzielnic Rzymu, na trzy dni przed beatyfikacją. „Przyjaciel dyktatorów i obrońca pedofilów, Watykan wynocha z naszych majtek“ – napisano na plakacie. Gest godny potępienia, który jednak świadczy o klimacie w jakim odbyła się beatyfikacja.

Dla Kościoła katolickiego - świętość nie oznacza jednak całkowitej aprobaty życia kandydata na ołtarze. Polityka papieży i aureola to dwie różne sprawy – Watykan powtarzał już w przeszłości. Teraz papież Benedykt XVI też tłumaczył, że „zapach świętości“ Karola Wojtyły czuło się już na pogrzebie i że przyśpieszył beatyfikację, gdyż lud boży wyrażał swoją dewocję w stosunku do nowego błogosławionego, na wiele sposobów.

Teraz wszyscy życzyliby sobie, aby błogosławiony Wojtyła został wreszcie „Santo subito!“ Kardynał Bertone powiedział we włoskiej telewizji, że Jan Paweł II może zostać świętym za kilka lat, bo potrzeba kolejnego cudu.

Już dziś ofiary księży-pedofilów domagają się głośno wstrzymania procesu kanonizacyjnego do czasu całkowitego wyjaśnienia skandalu nadużyć seksualnych w Kościele katolickim i odpowiedzialności za jego tuszowanie.

Zgodnie z dekretem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, święto nowego błogosławionego (22 października) obchodzone będzie w diecezji rzymskiej oraz diecezjach w Polsce. Watykan nie przychylił się do prośby o wprowadzenie kultu uniwersalnego w przypadku Jana Pawła II. Będzie jednak dawana dyspensa.

Jak widać – świętość i prawda historyczna nie idą w parze, zwłaszcza, że „Lud Karola Wojtyły“ nie ma zielonego pojęcia ani o skandalach pedofilii, ani o teologii wyzwolenia i nie bardzo się tymi drobiazgami interesuje… środowiska katolickie domagające się przestrzegania procedur i krytykujące przyśpieszenie beatyfikacji w stosunku do polskiego papieża, dostały etykietkę „tradycjonalistów“…


San Precario


Czy wystarczy walka z komunizmem, by zasłużyć na aureolę? Jak się okazuje - dla niektórych tak – zwłaszcza, gdy cel uświęca wszystkie środki. Wybór daty beatyfikacji nie był więc raczej przypadkowy – święto pracy ustanowione w 1889 przez II Międzynarodówkę. To był ostateczny cios w plecy polskiego komunizmu, bo przynajmniej w tym roku 1 Maja został zastąpiony przez święto Wiary, a pochody przez procesje… Watykan tłumaczył najpierw ten niefortunny zbieg okoliczności tym, że beatyfikacja miała odbyć się w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, uroczyście ustanowioną w 2000 przez papieża Jana Pawła II, po objawieniach mistycznych św. siostry Faustyny Kowalskiej, bo żądał tego sam Jezus Chrystus: „Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia (Dz. 299)“. Papież Benedykt XVI przywoływał też św. Józefa Robotnika (męża matki Jezusa), ale od kiedy to Kościół przywiązywał wagę do czczenia go 1 maja, skoro wielkie święto św. Józefa obchodzi się 19 marca? W końcu wyszło na jaw, że datę wskazał i wyprosił kard. Stanisław Dziwisz…

Nie wszystkim jednak przypadła do gustu decyzja polskiego kardynała. Ze względu na napływ milionowej fali pielgrzymów – wiele sklepów w Rzymie było otwartych w dniu 1 maja i wielu pracowników, musiało przyjść do pracy nawet w święto Pracy. Zostali zmuszeni pod groźbą zwolnienia i otrzymali płacę za dzień normalny. W większości sprzedawcy to ludzie młodzi, nie mający stałych kontraktów i źle opłacani, często to emigranci pracujący na czarno. We Włoszech nazywa się ich „precari“ (ludzie bez stałej pracy). Dla nich 8-godzinny dzień pracy, o który walczyli robotnicy w Chicago w 1886 roku to marzenie…

Gdy na Placu świętego Piotra trwała beatyfikacja Jana Pawła II, grupa studentów i związkowców protestowała na głównej handlowej ulicy Rzymu – Via del Corso. Zostały zablokowane wejścia do sklepów ZARA, H&M, Nike, Tezenis, które zmusiły swoich pracowników do pracy w święto Pracy. Każdy ze sklepów został zmuszony do zamknięcia przynajmniej na pół godziny. Wielki transparent z napisem "Damose da fà semo precari" (który parafrazował słowa Jana Pawła II "Damose da fà semo romani" – (Weźmy się do roboty, jesteśmy rzymianami), wypowiedziane na początku pontyfikatu), był noszony po ulicy przez wiele godzin i blokowano nim wejścia do sklepów, na których otwarcie z okazji beatyfikacji nalegał prawicowy burmistrz Gianni Alemanno.

Także w Mediolanie odbyły się protesty – wielki pochód 1 Majowy, który przemaszerował ulicami miasta ogłosił beatyfikację „San Precario“ – świętego bez stałej pracy.


Włosi o 1 Maja nie zapomnieli


Podczas gdy pielgrzymi uczestniczyli w beatyfikacji Jana Pawła II, inni obchodzili święto Pracy. Rzym jest tradycyjnie lewicowym miastem i Koncert 1 Majowy, organizowany od 1990 przez włoskie związki zawodowe CGIL, CISL i UIL, na Placu świętego Jana przed katedrą Laterańską - to rzecz święta. Co roku uczestniczą w nim setki tysięcy osób i jest transmitowany na żywo przez telewizję RAI3.

W tym roku imprezę trwającą ponad 8 godzin poprowadził znany aktor Neri Marcorè. Temat koncertu „My jesteśmy historią – Historia, Ojczyzna, Praca“. Koncert rozpoczął się hymnem narodowym w wersji rockowej, wykonanym przez Eugenio Finardi. Na scenie nie zabrakło takich gwiazd jak Daniele Silvestri, Caparezza, Modena City Ramblers, Bandabardò, Edoardo Bennato, Gino Paoli, Lucio Dalla, Francesco De Gregori, a gościem honorowym był Ennio Moricone, który po raz pierwszy przedstawił swój nowy utwór „Elegia dla Włoch“, napisany specjalnie na tę okazję, która przypadła w150 rocznicę Zjednoczenia. Wykonała go orkiestra złożona z 72 elementów i 60 osobowy chór. Publiczność wysłuchała utworu niemal w „religijnym“ skupieniu…

Wspaniały, emocjonujący koncert, który zjednoczył Włochów – nawet podzielone włoskie związki zawodowe. Na Placu świętego Jana było przynajmniej 500 tys. osób – głównie ludzie młodzi, dla których Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy ma w dalszym ciągu wielkie symboliczne znaczenie, zwłaszcza dziś w dobie kryzysu, gdy nie mają pracy i widoków na przyszłość.

Wiele polemik wzbudził fakt, że tuż przed wyjściem na scenę artyści musieli podpisywać deklaracje, że nie będą wyrażać żadnych opinii politycznych, będących wskazówką preferencji, które mogą wpłynąć na głosowanie w zbliżających się wyborach administracyjnych oraz w czerwcowym referendum, dotyczącym także energii atomowej. Sztuki i muzyki nie da się jednak ujarzmić. Wielu artystów miało na sobie podkoszulki z logiem antyatomowym Greenpeace, a podczas koncertu publiczność rozłożyła transparent wielkości 120 m2 z „Krzykiem antynuklearnym“. Luca Barbarossa odśpiewał swoją bardzo znaną piosenkę „Immunità“ - krytykującą problemy prawne premiera. Caparezza – najsłynniejszy włoski raper zaprezentował niektóre swoje piosenki z nowego albumu „Sen erotyczny“, poświęconego Berlusconiemu i wykonał wymowny happening z włoską flagą. Ascanio Celestini skrytykował ze sceny fakt, że beatyfikacja Wojtyły odbywa się w święto pracy, dodając: „Nie będę mówić nic więcej, bo podpisałem lojalkę“, za kulisami skomentował tylko, że to kolejna próba Kościoła zamieniania święta laickich w katolickie. Inny muzyk - Andrea Rivera, na znak protestu przeciwko cenzurze chodził za kulisami z kartką na szyi „Z niego robicie świętego, ze mnie męczennika“. Koncert zakończył się chóralnym odśpiewaniem hymnu antyfaszystowskiego ruchu oporu „Bella ciao“. Ludzie rozeszli się o pierwszej w nocy, choć poniedziałek był normalnym dniem pracy.

Na koncert przyszli też młodzi Włosi, którzy rano byli na beatyfikacji. W tym kraju na szczęście nie zapomina się, że 1 Maja to jedno z najważniejszych świąt w kalendarzu, bo oprócz życia wiecznego jest przede wszystkim życie codzienne i że oprócz Eucharystii człowiek musi jeść także chleb powszedni…

Pomimo, że Włochy są bliżej Watykanu niż Polska, w tym kraju jest mniej fanatyzmu religijnego i więcej świadomości społecznej – o czym świadczy choćby fakt, że w Rzymie - święto wiary nie zastąpiło święta pracy – lecz odbyły się jednocześnie…


Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu

1 komentarz:

  1. Odniosę się tylko do daty beatyfikacji, bo tutaj zauważam błąd logiczny. Beatyfikacja odbyła się pierwszego maja nie dlatego żeby wydrzeć to święto robotnikom(albo masonom, którzy tez świętują 1 maja tylko z innego powodu- takie teorie pojawiały się w s spiskowych kręgach). Po pierwsze beatyfikacja odbyła się dzień po rocznicy śmierci papieża JPII według kalendarza liturgicznego- taki obowiązuje w Kościele Katolickim. Po drugie odbyła się w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, czyli święto ustanowione przez JPII. Jeśli katolicy będą świętować 1. maja rocznicę beatyfikacji papieża to pokaże po prostu ich małą znajomość faktów.

    OdpowiedzUsuń