Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

piątek, 10 lipca 2015

146. List otwarty Agnieszki Ziółkowskiej


Agnieszka Ziółkowska by Marta Frej


Szanowni senatorowie i politycy z prawej strony sceny politycznej, prawicowi publicyści i dziennikarze, hierarchowie Kościoła Katolickiego w Polsce,

Myślicie, że kłamstwa, manipulacje i pogardliwe, uwłaczające słowa jakie wypowiadacie w debacie publicznej o ludziach poczętych dzięki in vitro oraz ich rodzicach trafiają w próżnię? Że nikt ich nie słucha? Że, mimo całej swojej kłamliwości i absurdu, nie mają wpływu na ludzi, których dotyczą?
Otóż nie. My, dzieci frankensteina, nie ludzie, tylko produkty powstałe w wyniku procesu hodowli podobnego jak u krów, my mordercy naszego nienarodzonego rodzeństwa, my osoby upośledzone psychicznie i fizycznie z wadami rozwojowymi, my naznaczeni bruzdą dotykową cierpiący na syndrom ocaleńca, żyjemy, istniejemy. Na całym świecie jest nas ponad 5 milionów.
Mamy oczy, uszy, a przede wszystkim godność, którą staracie się nam za wszelką cenę, wszystkimi uwłaczającymi Wam i kłamliwymi sposobami odebrać i, wmawiając nam winę ontologiczną ze względu na sposób poczęcia, odebrać jednocześnie prawo do życia.
Otóż nie. Jesteśmy, istniejemy, żyjemy, pracujemy, kochamy, mamy dzieci, myślimy, czujemy, oraz GŁOSUJEMY ponieważ jesteśmy obywatelami i obywatelkami tego kraju i mamy rozum, sumienie oraz prawa wyborcze, których pewnie chcielibyście nas pozbawić.
W Polsce żyje kilkadziesiąt tysięcy osób poczętych dzięki in vitro, a że problem niepłodności dotyka już blisko 15% polskich par, będzie ich jeszcze więcej. Przed jutrzejszym głosowaniem w senacie pamiętajcie o tym. My i nasze rodziny, przyjaciele i znajomi i wszyscy uczciwi ludzie nie zapomnimy wam wczorajszej dyskusji w senacie. Lat niestanowienia prawa i ryzykowania zdrowiem par borykających się z niepłodnością oraz narażania ich na cierpienie. Lat klękania przed szantażami hierarchów Kościoła Katolickiego, zamiast dbania o bezpieczeństwo i zdrowie obywatelek i obywateli tego kraju.
Wierchuszko hierarchów Kościoła Katolickiego, nie dziw się, że ludzie od Ciebie odchodzą i krytykują, kiedy rozpętujesz kłamliwą kampanię nienawiści i pogardy, kiedy szantażujesz polityków, próbujesz z naszych rodziców zrobić morderców i odmawiasz im prawo do posiadania potomstwa, a nam do życia.
Wy wszyscy źli, kłamliwi ludzie, którzy zajmujecie się rozpętywaniem kampanii nienawiści i pogardy, wobec nas, wobec osób homoseksualnych… pamiętajcie, że macie krew na rękach Dominika z Bieżunia. Pamiętajcie, że my jesteśmy, czytamy i słyszymy, i że na pewno Wam tego nie zapomnimy
Jest taka gra socjologiczna, może ją znacie, która polega na tym, że każda osoba ma przyklejoną na czole karteczkę ze słowem, które określa jakąś cechę – oczywiście nadaną, niezwiązaną bezpośrednio z tą osobą. Reszta uczestników ma się zwracać do niej w sposób odpowiedni do tej arbitralnie nadanej cechy. Oczywiście nikt nie wie, co ma na czole, musi to odgadnąć. W trakcie gry prowadzi się dyskusję. Jak ktoś ma karteczkę „ładna”, to mówi się jej komplementy, jeśli „mądry”, to się go bardzo uważnie słucha, potakuje, itd. Jeśli zaś ktoś ma kartkę z napisem „głupia”, to ludzie jej przerywają, mówią niemiłe rzeczy, nie słuchają jej, podśmiewają się, itd.
Kiedyś brałam udział w takiej grze na wyjeździe integracyjnym. Intencje organizatorów były jak najlepsze, ale skończyło się na tym, że osoba, która miała kartkę z napisem „głupia”, popłakała się histerycznie. Było to dla niej zbyt okrutne. Mimo że wiedziała, że to tylko gra, że wylosowała tylko kartkę, że tak naprawdę ludzie ją lubią i że to nie ma z nią samą nic wspólnego.
Jeśli macie choć cień ludzkiej empatii, to pamiętajcie, że jeśli ktokolwiek będzie cierpiał i miał problem z tego powodu, że urodził się dzięki in vitro, to przez WAS. A jeśli dojdzie do tragedii z tego powodu jak w Bieżuniu to krew będzie na Waszych rękach.
A Was drodzy przyjaciele i przyjaciółki i wszystkich, którym zależy na tej sprawię proszę o udostępnienie tego postu.

 Agnieszka Ziółkowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz