Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

niedziela, 12 lipca 2015

147. Homoseksualny diabeł Lutrem podszyty


Nie tylko polscy biskupi idą na wojnę z papieżem… na październikowym soborze szykuje się transwersalna schizma...

Homoseksualiści to dzieło szatana
Papież udał się na pielgrzymkę do Ameryki Łacińskiej, aby rozniecić ducha wiary na kontynencie z którego pochodzi i na którym żyje dziś największa ilość katolików. W Ekwadorze Franciszek odwiedził dom starców prowadzony przez Misjonarki Miłości, w Santa Cruz w Boliwii spotkał się z grupą 3,5 tys. więźniów z zakładu Palmasola (najgorsze i najcięższe więzienie na świecie), a w stolicy Paragwaju z dziećmi ze szpitala  “Niños de acosta ñu” (noszącego imię 3,5 tys. nieletnich ofiar, które walczyły i zginęły podczas wojny paragwajskiej w batalii w 1889 r.) . Bergoglio odwiedził trzy sanktuaria: w Ekwadorze sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Guayaquil i maryjne sanktuarium “El Quinche” w Qiuto, a w Paragwaju Sanktuarium Matki Bożej z Caacupé. W stolicy Ekwadoru spotkał się na Uniwersytecie Katolickim z ludźmi nauki, a w Boliwii w Santa Cruz uczestniczył w II Światowym Kongresie Ruchów Ludowych. Niczym Chrystus – spotkał ostatnich i uciśnionych.

Tymczasem w Europie diabeł nie śpi…
Arcybiskup Bolonii, kardynał Carlo Caffarra w wywiadzie udzielonym w bolońskim dodatku do katolickiego dziennika Avvenire, tuż po Gay Pride powiedział, że jeżeli Europa uzna rodziny gejowskie będzie to koniec. „Koniec świata”- miał na myśli znany interpretator Starego Testamentu, a zwłaszcza Ksiąg Kapłańskich. „Europa umiera. I może nie ma nawet woli przeżycia, gdyż nie było żadnej cywilizacji, która przeżyłaby nobilitację homoseksualizmu. Nie mówię „uprawiania” homoseksualizmu. Mówię: nobilitacji homoseksualizmu.” – twierdzi kard. Caffarra, dodając, że do tej pory jedyne cywilizacje, które przeżyły to żydowska i chrześcijańska, gdyż miały odwagę potępić homoseksualizm. Jego zdaniem Asyryjczycy wyginęli, gdyż go zaakceptowali.
W obliczu nieomylnych znaków na niebie i ziemi, że nasz świat się kończy, za które należy uznać  - nie światowy kryzys gospodarczy, bankructwo Grecji i problemy giełdy Chińskiej, nie terroryzm samozwańczego Kalifatu Islamskiego i radykalnych islamistów, i nie zmiany klimatyczne planety, które nawet papież opisał w najnowszej Encyklice – ale najpierw prohomoseksualne referendum w katolickiej Irlandii a potem Decyzję Sądu Najwyższego w USA o legalności małżeństw jednopłciowych w całym kraju – kardynał Caffarra ostrzega, że za uznaniem równouprawnienia gejów i lesbijek stoi Szatan. Jak to możliwe, że takie rzeczy roją się w głowie ludzi jak liberalizm obyczajowy i chęć równouprawnienia? Na to pytanie boloński kardynał, który kiedyś wchodził w skład kierownictwa Papieskiej Rady ds. Rodziny oraz Papieskiej Akademii Życia – ma odpowiedź: Diabeł! Jako pasterz czuje się w obowiązku aby przeciwstawić się tej diabelskiej chorobie. Walka będzie długa i ciężka!

Odsiecz polska
Kiedyś Europę uratował Jan III Sobieski. Teraz z odsieczą na sobór mogą przybyć tylko polscy biskupi: abp Stanisław Gądecki (przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski), bp Henryk Hoser i przewodniczący Rady ds. Rodziny, bp Jan Wątroba. Teza jest prosta: trzeba bronić spuścizny Jana Pawła II przed Franciszkiem. Prawdę mówiąc Bergoglio nie ma tu nic do rzeczy - bo papież jezuita tylko siedzi i patrzy.
W rzeczywistości trzeba bronić się przed Niemcami – którzy co prawda małżeństw jednopłciowych nie mają zamiaru wprowadzić, ale od 2001 roku już „nobilitowali” rodziny jednopłciowe poprzez Eingetragene Lebenspartnerschaft – ustawę o jednopłciowych związkach partnerskich.
Cały szkopuł tkwi w tym, że również włoski rząd Matteo Renziego chce wreszcie uregulować prawa osób homoseksualnych na wzór niemiecki. Wyobrażacie sobie co to będzie, gdy tuż za murami Watykanu wykiełkuje diabelskie nasienie i zacznie się roić od związków jednopłciowych? A to może się stać najpóźniej w nadchodzącym Roku Świętym. Co tam katolicka Irlandia… Watykan pogodził się jakoś z demokratycznym referendum. Ale katolickie Włochy… to będzie przecież koniec Europy i na pewno koniec świata…
W rzeczywistości problem jest o wiele bardziej złożony – i pora wreszcie to powiedzieć: „homoseksualiści będący dziełem szatana” to tak naprawdę przysłowiowa łatka… aby nie rzucało się w oczy, to co jest pod nią.
Najlepszy przykład tego to kardynał Reinhard Marx, arcybiskup Monachium – od marca 2014 r., przewodniczący Episkopatu Niemiec. Jeszcze w 2011 r. abp. Marx nazywał homoseksualistów „ludźmi upadłymi”. Od ubiegłego roku jest natomiast uważany za jednego z najbardziej liberalnych Ojców Kościoła. Prominentny niemiecki hierarcha, który należy do elitarnej grupy Rady Papieskiej i jest przewodniczącym COMECE, katolickiego ciała przy Unii Europejskiej – zasłynął tym, że podczas zeszłorocznego soboru bronił długoletnich par homoseksualnych. Na konferencji prasowej kard. Marx mówił: "wykluczanie nie jest językiem Kościoła", "nie możemy mówić homoseksualistom, że Ewangelia nie jest dla nich" oraz że są "ludźmi drugiej klasy". Od tamtego momentu Marx jest uważany za przywódcę postępowego skrzydła reformatorów, proeuropejskiego i otwartego na zmiany. Zdaniem hierarchy, nie można postrzegać doktryny Kościoła w kategoriach czarno-białych, gdyż jest ona znacznie bardziej skomplikowana i nieoczywista. Tymczasem – ocenia duchowny – współcześni młodzi ludzie są bardziej tradycyjni niż starsi.
"Nie mam problemu z tradycją. Ale obserwujemy tendencję, iż młodzi ludzie zdecydowanie obstają przy swoim stanowisku. Czarno-biały populizm narasta w Europie. I to jest początek, być może terroryzmu." - powiedział w wywiadzie dla jezuickiego miesięcznika "The America".
Większość niemieckich biskupów jest oczywiście za komunią dla rozwodników - ale to najlżejszy punkt "rozwodnienia" doktryny. W tej kwestii zdaje się, że Ojcowie Kościoła znaleźli porozumienie - grzesznicy rozwodnicy, którzy zdecydowali się wejść w kolejny związek, będą mogli dostąpić Eucharystii, ale pod warunkiem, że nie będą uprawiać seksu.

Homoseksualny diabeł Lutrem podszyty
Kardynał Marx nie tylko rozwadnia doktrynę. Papież  powierzył mu bardzo ważne funkcje - uzdrowienie i nadzór finansów watykańskich. Wiadomo - niemiecki rygor ekonomiczny, cięcia i oszczędności są potrzebne Kościołowi. Ponadto arcybiskup Monachium już od dawna jest znany z walki z rozpasaniem i centralizmem Kurii Rzymskiej. W jednym z wywiadów powiedział nawet, że Kościół może sobie bez niej poradzić.
Najgorsze ma jednak dopiero nadejść! Rok Święty zapowiedziany przez Franciszka będzie poświęcony Miłosierdziu - ale także duchowi Soboru Watykańskiego II, od którego zakończenia upłynęło 50 lat. W 2017 roku szykuje się natomiast kolejna rocznica - upłynie 500 lat od momentu gdy Marcin Luter przybił 95 swoich tez w kościele w Wittenberdze, co zakończyło się schizmą. A kardynał Reinhard Marx już od dawna powtarza, że "również katolicy muszą przygotować się dobrze do jubileuszu reform Lutera, który powinien być inspiratorem wielkich zmian w Watykanie i w całym Kościele." Zbliżenie ekumeniczne między katolikami, luteranami i wyznawcami innych religii, mające na celu przeciwstawienie się sekularyzacji to horyzont przyszłych zmian w Kościele. Nie wszyscy jednak chcą patrzeć w tym samym kierunku.
Nie można się oprzeć poczuciu absurdu, że już za kilka miesięcy kilkudziesięciu starszych mężczyzn w strojach religijnych, którzy nigdy nie mieli rodziny, ani dzieci, nie wiedzą nic o uczuciach i seksie (przynajmniej teoretycznie), nie byli nigdy ojcami, nie współuczestniczyli w macierzyństwie, nie zarabiali na utrzymanie domu i na wychowanie potomstwa - będzie obradować nad sprawami, które dotyczą szerokiej rzeszy ludzi i syndykować o ich życiu uczuciowym oraz intymnym. Mniej absurdalnym wyda się to tylko wtedy, gdy uświadomimy sobie, że za homoseksualistami podszytymi diabłem, za rozwodnikami, dziećmi z probówki, duszami zamordowanych zarodków i antykoncepcją - tak naprawdę ukrywa się gra o wpływy i o władzę, tych, którzy udając konserwatorów lub postępowych chcą wysunąć się na czoło hierarchii, w wyniku zmian historycznych i dziejowych, przez jakie musi przejść Kościół - jak każda instytucja. A wszystko to kosztem życia zwykłych ludzi, i nie tylko katolików....

Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz