Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

czwartek, 6 lutego 2014

122. Dlaczego Kościół tak długo tolerował i ukrywał pedofilię?


Ilekroć przechodzę przez most Św. Anioła w Rzymie i plac przed Zamkiem o tej samej nazwie, by zbliżyć się na pogranicze Via Della Conciliazione - czyli do miejsca, z którego najlepiej widać w perspektywie Bazylikę Św. Piotra i gdzie, przy okazji wielkich uroczystości kościelnych, rozkłada się cyrk medialny - rozmyślam nad tym, dlaczego Kościół tak długo tolerował i ukrywał pedofilię? Sceny, którą zaraz opiszę, nie mogę wymazać z mojej głowy. Ilekroć tamtędy prowadzi moja droga - ja tę scenę po prostu widzę... jest jak gwóźdź wbity w mój mózg, w moje oczy..., które wolałabym zamknąć, niż otworzyć.

11 września 1599 roku tu - na tym właśnie placu, pod Zamkiem Św. Anioła, została stracona Beatrice Cenci, jej starszy brat Giaccomo oraz ich macocha Lukrecja Petroni. Byli winni okrutnego ojcobójstwa-mężobójstwa. 22-letnia Beatricę oraz starszą Lukrecję zgładzono przez ścięcie głowy. Giaccomowi, kat papieski najpierw zmiażdżył pałką kości, a potem poćwiartował go żywcem na kawałki. Wyrok wydany przez papieża Klemensa VIII był w poczuciu rzymskiego ludu tak niesprawiedliwy, że doszło do rozruchów. Aby zapewnić przykładny przebieg egzekucji, z garnizonu zostały wyprowadzone wojska papieskie i otoczyły miejsce kaźni. W wyniku tumultu i przepychanek zmarło kilka osób i kilka - zepchniętych do Tybru - utopiło się. Najsłynniejszy opis tej krwawej egzekucji pochodzi z pamiętników "Memorie romanzate di Giambattista Bugatti", Mastro Titta - kata Państwa Papieskiego (1796 al 1864), będących prawdopodobnie powieścią napisaną przez anonimowego autora w XIX wieku na podstawie wzmianek historycznych.

Historię Beatrice Cenci - która z biegiem wieków stała się rzymską heroiną ludową – uważałam za krwawy epizod włoskiej czarnej kroniki, aż do momentu gdy nie zainteresowałam się bliżej postacią jej ojca Francesca Cenci - okrutnego, gwałtownego i wpływowego arystokraty, znanego w całym Rzymie. Zaintrygował mnie fakt, że był on sądzony i skazany wielokrotnie na wysoką grzywnę pieniężną za "colpe nefandissime" (najcięższe przewinienia), a w szczególności za "sodomię" – co doprowadziło go do ruiny. Francesco Cenci – gorliwy katolik i ojciec rodziny - wykorzystywał młodocianych chłopców, ale także i dziewczęta, których zwłoki czasami znajdowano w Tybrze. Z jego rąk zginęła córka Lukrecji Petroni. Podejrzewa się też, że zgwałcił - lub przynajmniej próbował - także swoją córkę Beatrice, gdy ta była nieletnia. Choć sodomia była karalna w tamtych czasach nawet śmiercią, żeby tej kary uniknąć wystarczyło być bogatym i odkupić swoje grzechy płacąc Kościołowi. To z powodu nadużyć odpustowych, które miały miejsce w historii Kościoła doszło w końcu do schizmy Marcina Lutera i reformacji.

Dopiero po latach uświadomiłam sobie, że Francesco Cenci był odrażającym, seryjnym pedofilem, ale Kościół przymykał na to oczy, bo wykorzystywanie seksualne nieletnich przez wieki było tolerowane - także przez społeczeństwo. Sam papież Klemens VIII wstawił się za nim, ale skazał jego dzieci na śmierć.

"Colpe nefandissime" Kościoła

Ponad czterysta lat później - 31 października 2010 roku, właśnie nieopodal miejsca, w którym stracono Beatricę Cenci, odbyła się pierwsza  manifestacja ofiar księży pedofilów, które do Rzymu zjechały się z 13 krajów. Spotkanie pt. „Dzień reformowania“ zorganizowali założyciele stowarzyszenia Survivor's Voice (Głos Ocalałych) - Bernie McDaid i Gary Bergeron – ofiary gwałtów księży z diecezji w Bostonie. Uczestniczyli w nim także byli uczniowie Instytutu Kościelnego dla Głuchoniemych im. Antonio Provolo w Weronie – ofiary największego skandalu pedofilii we Włoszech. Był obecny Francesco Zanardi z Savony, który rozpoczął głodówkę przeciwko biskupowi Vittorio Lupi, chroniącemu księży pedofilów. Była też Sue Cox z Wielkiej Brytanii.

Wszyscy oni opowiedzieli mi później swoje historie opublikowane w mojej książce „Głosy spoza chóru”. W każdym z tych przypadków Kościół ukrywał księży pedofilów, przenosząc ich z parafii do parafii i pozwalając im na to, by molestowali i gwałcili dziesiątki kolejnych dzieci. Ksiądz Joseph E. Birmingham, który wielokrotnie zgwałcił Berniego McDaida, w ciągu 22 lat swojej posługi kapłańskiej wykorzystał co najmniej pięćdziesięciu nieletnich. Kiedy jego skłonności wreszcie odkryto i został wezwany do diecezji – przeprosił. Później był przenoszony do kolejnych parafii, zaliczając ich łącznie siedem.

Największą perfidią Kościoła w ukrywaniu przestępstw pedofilii było jednak przenoszenie seryjnych pedofilów nie z parafii do parafii, lecz do zakładów zamkniętych dla dzieci upośledzonych. Te dzieci nie wracały do domów – więc rodzice nie mogli zorientować się, że coś jest z nimi nie tak. Te dzieci często nawet nie słyszały i nie mówiły – nie mogły więc nikomu opowiedzieć co robił z nimi ksiądz. Głuchoniemych z włoskiego Instytutu im. Antonio Provolo gwałcono nawet pod ołtarzem w kościele w Weronie. Dziś ludzie ci są w wieku emerytalnym, a księża, którzy popełnili nadużycia seksualne są nadal kapłanami i mieszkają dalej w tym samym budynku przy szkole, gdzie molestowali swoje ofiary.

Kilkadziesiąt ofiar przestępstw seksualnych, które miały miejsce w zaciszu zakrystii i konfesjonałów przyjechało do Rzymu w październiku 2010 roku z dwóch powodów: pokazać, że powstaje międzynarodowa organizacja, która domaga się aby Watykan przestał wreszcie tuszować i umniejszać popełnione zbrodnie oraz skłonić ONZ, aby uznał popełnianie pedofilii i systematyczne ukrywanie tego przestępstwa za zbrodnię przeciwko ludzkości.

ONZ wreszcie potępia

Od tamtego wydarzenia minęły ponad trzy lata. Ofiary co prawda nie doczekały się, aby Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała pedofilię za zbrodnię przeciwko ludzkości – co automatycznie doprowadziłoby do zniesienia jej przedawnienia i dało możliwość ścigania wszystkich przestępstw, a więc umożliwiło otwarcie tysięcy procesów przeciwko Kościołowi. 
Doczekały się jednak miażdżącego raportu o pedofilii klerykalnej (ogłoszonego 5 lutego 2014 roku przez Komitet ONZ do spraw Praw Dziecka), który wyrokuje wreszcie: „postawa i linia postępowania Watykanu umożliwiły wykorzystanie kilkudziesięciu tysięcy dzieci przez księży pedofilów” i domaga się natychmiastowego usunięcia z szeregów Kościoła wszystkich duchownych dopuszczających się nadużyć seksualnych na nieletnich, udostępnienia archiwów i dokumentów dotyczących przypadków pedofilii i ich tuszowania oraz postawienia winnych przed świeckim wymiarem sprawiedliwości. ONZ skrytykował także politykę Watykanu opierającą się na "zmowie milczenia" i fakt, że w Kościele obyczajem jest przenoszenie księży pedofilów z parafii do parafii, a czasem nawet za granicę i że praktyka ta trwa nadal. Komitet ONZ oświadczył, iż jest "poważnie zaniepokojony" tym, że Watykan nie zdawał sobie sprawy z powagi i zasięgu tych przestępstw oraz nie przyjął na czas niezbędnych zasad postępowania, by uporać się z tym problemem i chronić dzieci.

Przy okazji Organizacja Narodów Zjednoczonych skrytykowała też podejście Watykanu do homoseksualizmu, antykoncepcji i aborcji – co wywołało opozycję ze strony Stolicy Apostolskiej, która uznała to za ingerencję w nauki Kościoła i wolność religijną.

Do wydania ONZ-towskiego raportu doszło w wyniku przesłuchania przedstawicieli Watykanu w sprawie nadużyć seksualnych na nieletnich, mającego miejsce w styczniu 2014 roku w Genewie. Uczestniczyły w nim także organizacje reprezentujące ofiary molestowania seksualnego, w tym - po raz pierwszy z Polski - założyciele polskiej fundacji „Nie lękajcie się”.
Stolica Apostolska po raz pierwszy w historii wysłała swoją pięcioosobową delegację, pod przewodnictwem abp. Silvano Tomasiego, aby zeznawać dobrowolnie przed Komisją Praw Dziecka ONZ.
W styczniu, przed przesłuchaniem, abp. Tomasi mówił o linii papieża Franciszka i tłumaczył, że Watykan opracowuje procedury, które mają wyeliminować takie nadużycia, współpracuje z wymiarem sprawiedliwości poszczególnych państw, angażuje się w słuchanie ofiar i ich rodzin, tworzy wytyczne, które pozwolą lokalnym kościołom współpracować z lokalnym wymiarem sprawiedliwości, by zapobiegać dalszej przemocy.
Po wydaniu lutowego raportu zapewnił, że Stolica Apostolska skrupulatnie przeanalizuje zarzuty skierowane pod jej adresem.

Gender znowu atakuje mózg

Ilekroć mówię o nadużyciach seksualnych na nieletnich, zawsze powtarzam, że Kościół rzymskokatolicki nie jest jedynym miejscem, w którym wydarzyły się złe rzeczy. Aż 60–70 procent przypadków pedofilii ma miejsce w rodzinach, a do licznych aktów przemocy seksualnej dochodzi też w internatach, domach dziecka, więzieniach dla nieletnich. Jest również prawdą, że mniej księży niż ojców dopuszcza się przestępstw pedofilii. Wielu uczciwych duchownych przestrzegających celibatu pomaga dzieciom, a niektórzy księża zostali oskarżeni fałszywie i bezpodstawnie.
Jak jednak mówi Marco Politi - „Fakt, że także w instytucjach Kościoła katolickiego dochodzi do przestępstw seksualnych, wymaga szczególnego napiętnowania, gdyż Kościół katolicki przepowiada systematycznie czystość, nakazuje swoim kapłanom żyć w celibacie i zawsze proponuje siebie jako gwaranta moralności”.

Od wybuchu skandalu pedofilii klerykalnej minęło już ponad 20 lat – tyle potrzeba było czasu, aby pod wpływem presji medialnej i naciskiem opinii publicznej Kościół zaczął zmieniać swoją politykę oraz odwieczne obyczaje tolerowania i tuszowania seksualnego wykorzystywania dzieci – tak w swoim łonie, jak i w społeczeństwie. Zostały podjęte już ważne kroki, ale to nie wystarczy. Kościół musi zmienić całkowicie swoją mentalność i musi ją zmienić całe społeczeństwo – aby zrozumieć, że na pierwszym miejscu trzeba chronić dzieci i dbać o dobro ofiar, a nie o instytucję i jej status quo…

Potrzeba było aż 20 lat, aby ONZ wydał dokument ujawniający trochę prawdy…
U nas w Polsce nadal się tego nie rozumie i zawsze znajdą się jacyś „świętsi od samego papieża”, jak na przykład senator Solidarnej Polski Kazimierz Jaworski, który napisał w swoim oświadczeniu skierowanym do WP.PL: “Watykan już dawno zwracał uwagę, iż agendy ONZ są rozsadnikiem najgorszej gangreny moralnej, niszczenia rodziny, demoralizowania dzieci i młodzieży, pod sztandarami gender. ONZ programowo propaguje ideologię gender. To ideologia gender jest przyczyną rozprzężenia moralnego, które jest prawdziwym powodem nadużyć seksualnych, również w stosunku do dzieci.”, oznajmiając, że jego partia złoży niezwłocznie projekty uchwał potępiających antykościelne działania ONZ.

Zawsze powtarzam, że pedofilia klerykalna to tylko czubek lodowej góry. Gdy stopnieje ukaże "colpe nefandissime" całego społeczeństwa. Aż 60-70% nadużyć seksualnych na dzieciach ma miejsce w rodzinach – i dopuszczają się ich przykładni ojcowie, tacy jak Francesco Cenci…


Agnieszka Zarzewicz

Rzym, luty 2014 r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz