Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

wtorek, 18 czerwca 2013

99. Dlaczego zabito mojego ojca? - rozmowa z Carlo Calvim


 Fragment obszernego wywiadu jaki Carlo Calvi - syn "bankiera Boga" udzielił Agnieszce Zakrzewicz do jej książki "Watykański labirynt". Calvi opowiada o  zabójstwie swojego ojca, które do dziś nie zostało wyjaśnione oraz o jego relacjach z bankiem watykańskim, szantażach politycznych i praniu brudnych pieniędzy. 
 
- Pana ojciec zginął śmiercią tragiczną 17 czerwca 1982 roku w Londynie. Dlaczego po ucieczce z Włoch udał się właśnie tam?

- Mojemu ojcu odebrano paszport zimą 1981 roku. Możliwość wyjazdów była jednak dla niego bardzo ważna, ponieważ chciał osobiście dać gwarancje bankom zagranicznym będącym partnerami Ambrosiano. Zbliżał się termin płatności w Banco Ambrosiano Holdings w Luksemburgu. Bruno Tassan Din, ówczesny administrator grupy wydawniczej Rizzoli, uruchomił pewne kapitały znajdujące się w dyspozycji Rothschild Bank w Zurychu, które miały posłużyć do rekapitalizacji wydawnictwa, i przesunął je zgodnie ze wskazaniami Umberta Ortolaniego. Banca d’Italia domagał się wtedy rozdzielenia partycypacji niebankowych i powrotu kapitałów zainwestowanych poza granicami kraju.
Już od kilku lat wokół mojego ojca krążyli podejrzani osobnicy, którzy byli łącznikami pomiędzy polityką a przestępczością i kontrolowali jego ruchy. Wykorzystał ich, aby nielegalnie opuścić Włochy, bo zamierzał udać się do Zurychu, jednak ci, którzy mu towarzyszyli, wybrali jako cel podróży Londyn, gdyż tam mieli kontakty z przestępczością zorganizowaną pochodzenia włoskiego. Posłużyli się zawiadomieniem o zniknięciu, złożonym na policji przez adwokatów mojego ojca, aby go przekonać, że nie może przekroczyć granicy szwajcarskiej ze względu na ryzyko zatrzymania, lecz powinien się udać prywatnym samolotem do Londynu.
Ojciec miał zamiar wrócić do Włoch, aby zeznawać w procesie apelacyjnym dotyczącym przestępstw walutowych, w którym był oskarżony, a który miał się niebawem rozpocząć. W pierwszej instancji sąd nie przyjął częściowych odpowiedzi, jakie otrzymał za pomocą rekwizycji międzynarodowej z Banca del Gottardo w Lugano. Aby się obronić, ojciec miał ujawnić sekretną sieć powiązań między spółkami wykorzystywanymi przez Banco Ambrosiano i bank watykański IOR.

- Może Pan przypomnieć w skrócie historię procesów w sprawie śmierci Roberta Calviego?

- Do procesu rzymskiego doszło po pokonaniu innych fundamentalnych etapów. Pierwszym z nich był wyrok Drugiego Trybunału w Londynie, który w 1983 roku wydał „werdykt otwarty”. Następnie, w 1989 roku, wyrok w procesie cywilnym przeciwko spółce ubezpieczeniowej Assicurazioni Generali, który uznawał – po przeprowadzeniu bardzo skomplikowanego eksperymentu sądowego – że było to zabójstwo, a nie samobójstwo. Później, pod koniec 1991 roku, świadkowie koronni przebywający w Nowym Jorku – byli bossowie cosa nostry dużego kalibru: Francesco Marino Mannoia i Tommaso Buscetta – wskazali mafiosa Francesca Di Carlo jako odpowiedzialnego za morderstwo. On sam stał się potem świadkiem koronnym. To oskarżenie doprowadziło do otwarcia śledztwa w Rzymie w sprawie zabójstwa Roberta Calviego. W tym samym okresie sędzia śledczy Mario Almerighi otworzył też dochodzenie w sprawie paserstwa teczki z dokumentami należącej do mojego ojca. Wynikiem tego śledztwa był długoletni proces sądowy. Ten sam sędzia Almerighi postawił przed sądem także Flavia Carboniego i innych oskarżonych. To postępowanie rozpoczęło się pod koniec 2005 roku i trwało dwa lata. W 2010 roku rozpoczął się proces apelacyjny, a w 2011 zapadł wyrok Sądu Kasacyjnego. Wyrok ten bez cienia wątpliwości orzeka o zabójstwie mojego ojca. Do tych samych konkluzji doszła w minionych latach policja brytyjska.

- Boss cosy nostry Pippo Calò – uważany za kasjera sycylijskiej mafii, biznesmen Flavio Carboni – uwikłany w wiele afer, Ernesto Diotallevi – podejrzewany o powiązania z bandą z Magliany, oraz były przemytnik Silvano Vittor, który towarzyszył pana ojcu w ucieczce z Włoch do Londynu – osoby te były oskarżone w trzystopniowym procesie i zostały w końcu uniewinnione z powodu braku wystarczających dowodów. Jakie są Pana refleksje w związkuz wynikiem procesu?

- Proces był przykładem uprzywilejowania ilości nad jakością. Brało w nim udział wielu byłych mafiosów cosa nostry i kamorry, którzy zeznawali bardzo ogólnikowo rzeczy zasłyszane od innych, najczęściej już nieżyjących osób. Wydaje mi się, że w przypadku mafijnych świadków koronnych wybór powinien być bardziej selektywny. Żeby uprzywilejować pranie brudnych pieniędzy mafii jako powód zabójstwa, chciano odizolować mafię od polityki. Mafia natomiast jest częścią układów z władzą, z których czerpie przywileje i okazję do prania brudnych kapitałów. Niewielu świadków mówiło o mechanizmach funkcjonowania kont w banku watykańskim IOR, a tylko bardziej ogólnie o działaniach likwidacyjnych i dochodzeniach mających miejsce na przestrzeni trzydziestu lat.
Pieniądze zdeponowane w Szwajcarii przez Carboniego i Diotalleviego, pochodzące z Banco Ambrosiano w Nassau i Managui, w dalszym ciągu stanowią motywację do popełnienia zbrodni, przynajmniej w przypadku tych dwóch ludzi, którzy starali się zapewnić sobie ich posiadanie.

- Jak zsyntetyzowałby Pan związki pomiędzy polityką, finansjerą, masonerią i mafią?

- Przestępczość zorganizowana jest gwarantem tajnego paktu między interesami ekonomicznymi a polityką i czerpie z tego korzyści poprzez możliwość prania brudnych pieniędzy. Pełni również funkcję cichego pośrednika, który ma zapewnić realizację działań natury przestępczej, jakich nie mogą dokonywać osobiście ani politycy, ani biznesmeni. Politycy, jeśli chodzi o finansowanie ich działalności, są ograniczani poprzez narzucone im zasady systemu demokratycznego. Muszą ten problem jakoś rozwiązać. Załatwiają to za nich „tajne grupy trzymające władzę”, które całkowicie wynaturzają demokrację. Czymś takim była właśnie loża masońska Propaganda 2. Wzrost znaczenia tego typu holdingów władzy dostrzegamy dziś niemal wszędzie.

- Pański ojciec zrobił bardzo wiele dla Watykanu, gdy jednak znalazł się w kłopotach, Watykan nie zrobił dla niego nic. Jak z czysto ludzkiego i moralnego punktu widzenia ocenia Pan tę tragiczną historię, która dotknęła Pana bezpośrednio?

- Watykan ponosi moralną i prawną odpowiedzialność za to, co się stało. Świadczą o tym nieformalne relacje, jakie łączyły IOR i Ambrosiano. Komisja mieszana, powołana przez włoski Parlament do zbadania sprawy bankructwa Banco Ambrosiano, uwidoczniła ich podejrzaną naturę. Trudno czasami zrozumieć, czy działania były prowadzone we własnym imieniu, czy w interesie innych, a to miało konsekwencje w stosunku do podmiotów trzecich. Partnerami mojego ojca były banki zagraniczne, które udzielały pożyczek Banco Ambrosiano Holding w Luksemburgu. W żadnym wypadku banki te nie mogły się dowiedzieć o relacjach, jakie łączyły Ambrosiano z Watykanem. Stąd w 1977 roku wziął się pierwszy kryzys z audytorami bankowymi w Nassau, którzy chcieli ujawnić wszystko w sprawozdaniu finansowym, co spowodowałoby całkowite zamknięcie się ze strony banków zagranicznych. Za wszystko to, co się stało pod względem finansowym, całkowitą odpowiedzialność ponosi Watykan.

- Od zabójstwa Pana ojca minęło trzydzieści jeden lat. Czy obawia się Pan, że upływ czasu zatrze ślady i uniemożliwi dotarcie do prawdy?

- Nie martwi mnie upływ czasu. Afera wokół Ambrosiano spowodowała, że ten bank znalazł swoje miejsce w historii zmagań o przejrzystość i regulację bankowości, ze względu na swe emblematyczne znaczenie. Systemy prawne krajów zaangażowanych w tę historię nie są doskonałe. Ci jednak, którzy śledzą z uwagą wydarzenia mające związek ze sprawą Roberta Calviego, widzą, że stwarzają one nowe okazje pozwalające dotrzeć do prawdy.
Policja angielska była bardzo zadowolona, gdy w 2002 roku pozbyła się sprawy.
Niestety, w dalszym ciągu instytucje powołane do kontrolowania systemu polityczno-finansowego nie są w stanie tego robić, gdyż system ów wciąż ma tendencję do wymykania się spod demokratycznej kontroli. Ostatnie afery świadczą o tym najlepiej. Dodajmy do tego jeszcze całkowitą nieudolność Watykanu pod względem prowadzenia PR-u, co mogliśmy zauważyć wszyscy. Myślę, że cała prawda o śmierci mojego ojca wyjdzie kiedyś na jaw.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz