Gianluigi Nuzzi - autor
kolejnej książki o skandalach watykańskich "Via Crucis" (Droga
Krzyżowa) zdecydował, że nie stawi się na przesłuchanie w Watykanie. O wezwaniu
drogą mailową poinformował go lakonicznie watykański Promotor Sprawiedliwości.
W komunikacie publicznym, jaki
wydał Nuzzi zamieszczając go na swoim blogu, Facebooku i Twitterze - tłumaczył:
"Watykan nie gwarantuje wolności słowa, tak jak art.21 włoskiej
Konstytucji. Dla nich dziennikarz, który wykonuje swoje obowiązki jest
karalny". Dodaje też: "Nie ma w watykańskim kodeksie karnym artykułu,
który gwarantuje "tajemnicę zawodową" chroniącą źródła informacji.
Według prawa watykańskiego publikacja przez dziennikarza informacji utajonych nie
jest zasługą - jak we wszystkich krajach demokratycznych, gdzie mamy wolność
słowa - lecz przestępstwem".
Niestawienie się przed
trybunałem watykańskim, dziennikarz motywuje tym, że - ponieważ nie ma
bezpośredniej relacji pomiędzy dwoma systemami prawnymi oraz organami prawnymi
dwóch państw - on jako obywatel włoski ma prawo działać we własnym
interesie. W końcu włoski wymiar sprawiedliwości nie otworzył w stosunku do
niego żadnego dochodzenia i zgodnie z prawem włoskim nie popełnił on żadnego przestępstwa.
Nuzzi przypomina również, że
podstawą watykańskiego kodeksu karnego jest Kodeks Zanardelli obowiązujący we
Włoszech do 1930 r., który pochodzi jeszcze z epoki monarchicznej oraz że w
państwie Watykan ze 100% osób do tej pory osadzonych w areszcie, aż 75% było
lub jest przetrzymywanych - nie za przestępstwa pedofilii czy malwersacje
finansowe - ale za to, że przekazało dziennikarzom informacje o skandalach, a
te zostały opublikowane.
Artykuł 116 bis
Przed trybunałem watykańskim
stawił się natomiast Emiliano Fittipaldi (dziennikarz włoskiego tygodnika
L'Espresso), autor drugiej książki: "Avarizia" (Skąpstwo), która też
będzie podmiotem procesu w Watykanie.
Na pytanie dlaczego nie wybrał
tej samej drogi co Nuzzi, odpowiedział: "Chciałem dowiedzieć się jakie są
zarzuty i jaka jest ich podstawa prawna, bo tego nam nie wyjaśniono".
Na konferencji z
dziennikarzami zagranicznymi w Rzymie Fittipaldi oświadczył, że największe jego
zdziwienie wywołuje fakt, że nie jest osobą w stosunku do której prowadzi się
dochodzenie lecz od razu oskarżonym o publikacje informacji wrażliwych
przynoszących szkodę Watykanowi, za co grozi od 4 do 8 lat więzienia.
Podstawą oskarżenia jest art.
116 bis kodeksu karnego obowiązującego w Watykanie: "Ten, kto nielegalnie wchodzi w posiadanie lub ujawnienia informacje lub dokumenty, których
ujawnienie jest zabronione, podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do
dwóch lat lub grzywny od tysiąca do pięciu tysięcy euro. Jeżeli czyn ma związek z informacjami lub dokumentami dotyczącymi
fundamentalnych interesów lub stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a innym Państwem,
kara pozbawienia wolności wynosi od czterech do ośmiu lat."
Art.116 bis został wprowadzony do watykańskiego kodeksu karnego
przez art. 10 ustawy IX z dnia 13 lipca 2013 roku i znajdował się w pakiecie wielkiej reformy, którą Franciszek ogłosił
w trzy miesiące po swoim wyborze na papieża, po dymisji
Benedykta XVI mającej miejsce
28 lutego
2013 roku.
Papież wprowadził szeroką
reformę państwa watykańskiego poprzez Motu
proprio, wydane tego dnia, która wzbudziła ogólne uznanie i poklask po
aferze Vatileaks. Nikt jednak nie zwrócił uwagi na normy restrykcyjne mogące uderzyć w wolność prasy.
![]() |
Emiliano Fittipaldi (dziennikarza włoskiego tygodnika L'Espresso) |
Autor „Skąpstwa” zaryzykował aresztowanie
„Byłem niemile zaskoczony faktem, że w
Watykanie mogli mnie aresztować i nie spodziewałem się tego” – mówił Fittipaldi
na spotkaniu z dziennikarzami zagranicznymi. – „Nie czuję się absolutnie winny,
gdyż zgodnie z włoskim prawem wykonywałem moją pracę. We Włoszech jeżeli jakiś
dziennikarz dociera do informacji wrażliwych, ma obowiązek opublikować je, a
nie ukryć”.
Autor „Skąpstwa” dodał
również: „Nie oskarża się nas o wejście w sposób nielegalny w posiadanie
dokumentów – czyli o
kradzież, ale o publikację informacji
przynoszących szkodę Watykanowi. W mojej książce są informacje, o których
pisała już prasa – dotyczą one skandali finansowych wysokich hierarchów
watykańskich. Książka mówi o tym, że pieniądze pochodzące ze Świętopietrza, które wierni
ofiarowują papieżowi są przeznaczane na łatanie dziur w różnych dekasterach
Kurii Rzymskiej; że niektórzy kardynałowie żyją w królewskich apartamentach i
wydają sumy, o jakich nie śni się zwykłemu zjadaczowi chleba; że pieniądze z
fundacji dobroczynnej Bambin Gesu zostały przekazane na remont olbrzymiego
apartamentu kardynała Bertonego, byłego sekretarza stanu, który dziś żyje
lepiej niż papież Franciszek; że pieniądze z datków charytatywnych nie są
przekazywane na biednych, ale inwestowane w nieruchomości i inne źródła
przynoszące profity jak w akcje kolosów naftowych i chemicznych. „Skąpstwo” mówi również o tym, że pomimo ogłoszonej
reformy banku watykańskiego IOR, biznesmeni skazani za malwersacje we Włoszech
nadal ukrywają tam pieniądze jak w raju podatkowym.”
Zapowiada się nowy proces w Watykanie
W ramach afery Vatileaks 2 – jak ją okrzyknęła już prasa
światowa – wśród oskarżonych przez watykański wymiar sprawiedliwości znajdują
się cztery osoby: dwóch dziennikarzy włoskich Gianluigi Nuzzi i Emiliano
Fittipaldi, watykańska PR Francesca Chaouqi oraz prałat Lucio Angel
Vallejo Balda (oboje byli członkami komisji finansowej powołanej przez papieża Franciszka w celu
przeprowadzenia reform). Chaouqi została aresztowana, a potem zwolniona, Balda nadal przebywa w areszcie
watykańskim.
Choć trudno o
jakieś konkretne informacje dotyczące całej sprawy –
gdyż dwaj dziennikarze włoscy nie otrzymali nawet odpisu aktu oskarżenia –
wszystko wskazuje na to, że w Watykanie szykuje się nowy
proces i najprawdopodobniej odbędzie się on w szybszym tempie
niż proces byłego abp. Józefa Wesołowskiego. Trudno
cokolwiek więcej ustalić na ten temat, gdyż jest to sprawa
bezprecedensowa.
„Po papieżu Franciszku, który tak dynamicznie podszedł do reformy Watykanu spodziewaliśmy się, że proces zostanie wytoczony skandalistom finansowym, a nie dziennikarzom, którzy ujawnili skandale” – to gorzka refleksja
Fittipaldiego.
Jak w rozmowie
prywatnej powiedział jeden z watykanistów włoskich – niestety problem polega na tym, że większość skandali
dziejących się w Watykanie ujawniają dziennikarze włoscy. Stolica Apostolska na podstawie art.
116 bis może teraz prowadzić postępowanie
karne przeciwko tym, którzy publikują informacje dotyczące żywotnych interesów
Watykanu – a bez wątpienia są nimi sprawy finansowe. To niestety pobudza mechanizm autocenzury…
Agnieszka
Zakrzewicz z Rzymu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.