Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

niedziela, 14 lipca 2013

107. "Ksiądz 500 euro" - czyli jak prałat Scarano chciał przemycić miliony



Prałat Nunzio Scarano pracował przez lata jako księgowy w watykańskiej administracji finansowej APSA, zarządzającej majątkiem Watykańskiego Państwa Miasta. Został aresztowany 28 czerwca 2013 roku w parafii na przedmieściach Rzymu i trafił bezpośrednio do więzienia Regina Coeli na Zatybrzu. Został oskarżony wraz z funkcjonariuszem włoskich tajnych służb Giovannim Zito i pośrednikiem finansowym Giovannim Carenzio o oszustwo finansowe i próbę nielegalnego przemytu ze Szwajcarii do Włoch 20 milionów euro należących do rodziny biznesmenów D'Amico.
Bracia D'Amico zdeponowali na kontach szwajcarskich dzięki pomocy brockera Carenzio 41 milionów euro. Kiedy rodzina włoskich armatorów zdecydowała się sprowadzić nielegalnie do Włoch kapitały ukryte za granicą poprosiła o pomoc byłego księgowego Watykanu. Operacja miała się odbyć z udziałem funkcjonariusza włoskiego wywiadu, który wiedział jak ominąć kontrole graniczne i wynająć do transportu gotówki prywatny samolot. Pośrednik finansowy dokonał jednak sabotażu akcji, gdy nie dostał całej sumy, jaką policzył sobie za poniesione koszty - 600 tys. euro. Prałat Scarano uznał je za zbyt wysokie, dał mu dwie trzecie sumy, a pozostały czek na 200 tys. euro zablokował jako zaginiony. Wtedy Giovanni Carenzio się zdenerwował i doniósł włoskiej policji o prywatnym samolocie z grubą gotówką i prałatem na pokładzie, który miał opuścić Szwajcarię. W nielegalnych interesach skąpstwo nigdy nie popłaca... Scarano został oskarżony również o pomówienie o kradzież.
"Zrobiłem to tylko z przyjaźni i z szacunku dla rodziny D'Amico. Dla siebie nic nie wziąłem z tych pieniędzy." - zeznał duchowny w więzieniu. Na pytanie, a co z czekami na 15-20 tys. euro, które wpływały co miesiąc na jego konto, watykański księgowy odpowiedział prokuratorowi, że wszystko szło na cele dobroczynne, bo jest wielu potrzebujących w Salerno.
Adwokaci prałata domagali się dla niego aresztu domowego w jakiejś parafii, bo to przecież w końcu duchowny. „Jest zmęcząny i nie może spać. Nie spodziewał się, że trafi do więzienia. Chce tylko celebrować mszę i przyjąć komunię.“ - mówili dziennikarzom.
Jak poinformowało biuro prasowe Watykanu, prałat Nunzio Scarano został zawieszony w obowiązkach księgowego w watykańskiej administracji finansowej APSA już kilka tygodni temu, gdy został objęty innym śledztwem prowadzonym właśnie w jego rodzinnym Salerno, z którego jednak już dawno się wyprowadził. Chodziło o pranie dużych sum pieniędzy. Scarano zaoferował 56 osobom dokonanie darowizn w postaci czeków o wartości 10 tys. euro, które były deponowane przez duchownego w banku pod pozorem spłacania hipoteki. W rzeczywistości dawcy otrzymywali natychmiast równowartość czeku w gotówce wypłaconej z banku watykańskiego.
Do wielebnego już dawno przylgnął przydomek "ksiądz 500 euro", gdyż zawsze dysponował dużą gotówką i w portfelu miał same pięćsetki. Okazało się także, że jest właścicielem spółki, która buduje w Salerno luksusowe apartamenty.

Dwa tygodnie po aresztowaniu byłego watykańskiego księgowego, ojciec Federico Lombardi podał do wiadomości publicznej, że Stolica Apostolska zablokowała wszystkie konta prałata Scarano zdeponowane w Instytucie Dzieł Religijnych. Oprócz dwóch dochodzeń prowadzonych przez prokuraturę włoską, również watykański wymiar sprawiedliwości otworzył dochodzenie wobec duchownego, w wyniku raportów dotyczących podejrzanych transakcji finansowych w IOR sygnalizowanych przez Urząd Informacji Finansowej. Jak dał do zrozumienia ojciec Lombardi - dochodzenie watykańskie może dotyczyć również innych osób. Rzecznik prasowy Watykanu zapewnił, że Stolica Apostolska przyjęła zasadę "zerowej tolerancji" wobec duchownych, jak i świeckich, którzy wykorzystują konta bankowe w IOR w celach odmiennych niż przewiduje to statut banku i poprosiła o zbadanie całej sprawy przez Promontory Financial Group. Zobowiązała się również do współpracy z włoskim wymiarem sprawiedliwości. 

Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz