Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

piątek, 4 lutego 2011

29. Gdy koloratka była zaciasna nawet dla Ratzingera…

Choć sługa Boży Jan Paweł II zostanie wkrótce błogosławionym, to i tak przejdzie do historii jako papież konserwatysta, który nie dokonał reform. Jego następca - Benedykt XVI, który wyniesie go na ołtarze, przejdzie do historii jako kontynuator „epoki postwojtyłowej“. Papież Polak i papież Niemiec, wbrew pozorom są ze sobą bardzo silnie związani. Karol Wojtyła wybrał Josepha Ratzingera na swojego najbliższego współpracownika w 1981 r., powierzając mu stanowisko prefekta Kongregacji Doktryny Wiary – najstarszej z dziewięciu kongregacji Kurii Rzymskiej. W sprawach służbowych najczęściej porozumiewali się po niemiecku. Obaj, ramie w ramie, sterowali Kościołem katolickim przez całe ćwierćwiecze ubiegłego stulecia, w kierunku mielizn obskurantyzmu i reakcjonizmu. Teraz niemiecki papież dalej płynie wspólnie obranym kursem…


List Ratzingera

Choć Joseph Ratzinger kreuje się na światłego intelektualistę, który swoje nauki przekazuje w sympatycznych konwersacjach z Peterem Seewaldem, wydanych w formie książkowej i sprzedających się jako bestsellery - to nie należy zapominać, że to były Wielki Inkwizytor skazał i ekskomunikował licznych teologów oraz wszystkich tych, których idee odchyliły się choćby w minimalnym stopniu od kierunku wyznaczonego przez jego kompas, zagrodził kobietom drogę do kapłaństwa, nie uznał spowiedzi protestantów, potępił homoseksualistów, pozbawił rozwodników eucharystii, zatrzasnął drzwi przed świeckimi, którzy chcieli współkierować wspólnotami wiernych, potwierdził celibat jako jedyną słuszną drogę dla księży i pilnie tropił tych, którzy nią nie podążali.

A przecież młody ksiądz Ratzinger, był zupełnie innym człowiekiem… W okresie II soboru watykańskiego wsławił się jako ambitny rewolucjonista chcący reformować Kościół. A czterdzieści lat temu otwarcie podważał sens obowiązkowego celibatu, wysyłając wraz z innymi 9 młodymi teologami list w tej sprawie do Konferencji Episkopatu Niemiec – proponując, aby Kościół wziął pod uwagę możliwość dopuszczeni księży do życia seksualnego oraz pozwolił im zakładać rodziny. Dziś wypomina mu to niemiecka gazeta Sueddeutsche Zeitung, która 28 stycznia b.r. opublikowała list podpisany przez papieża.


Bez odpowiedzi

9 lutego 1970 r., niespełna 42 letni Ratzinger, ale w końcu już dojrzały mężczyzna, pisał wraz z kolegami teologami: „Myślimy, że konieczna jest refleksja i inne podejście dotyczące celibatu w Kościele. Jesteśmy przekonani, że musi ona nastąpić na najwyższych szczeblach. Z punktu widzenia teologicznego to niesprawiedliwe nie podejmować tego tematu. Jest on ważny zwłaszcza dla młodych księży, którzy w obliczu kryzysu powołań martwią się o przyszłość Kościoła.“ Jako powody swojego apelu młodzi duchowni podawali: masowe nieposłuszeństwo wiernych i duchownych w tej kwestii, kryzys powołań, odchodzenie wiernych i duchownych z Kościoła, brak kontaktu z rzeczywistością…

Na swój list ksiądz Ratzinger nigdy nie dostał odpowiedzi. Sprawa została zignorowana, z niezwykłą umiejętnością z jaką tylko Kościół potrafi ignorować wszelkie apelacje i donosy, a zwłaszcza te dotyczące seksu w jakiejkolwiek postaci. Może wtedy młody ksiądz Ratzinger nauczył się sztuki ignorowania, którą później skrupulatnie wdrożył w życie jako Wielki Inkwizytor i papież, ignorując listy informujące o przypadkach pedofilii.

Jak donosi włoski dziennik La Repubblica, który opublikował informację we Włoszech – „To dość nieoczekiwana niespodzianka dla papieża, który we wrześniu ma zamiar odwiedzić swój rodzinny kraj, gdzie partia CDU z Angelą Merkel na czele jest przeciwna celibatowi“. Widocznie powody niepopularności celibatu są nadal takie same jak 40 lat temu, a wśród młodych księży jest wielu rewolucjonistów, którzy myślą o reformowaniu Kościoła, tak jak myślał o niej papież w młodości.


Ludzie się zmieniają, poglądy też…

Zaledwie w marcu 2010 r. papież Benedykt XVI, stwierdził autorytatywnie, że celibat to święty obowiązek księży, zwracając się do kapłanów zgromadzonych z okazji konferencji Kongregacji ds. Kleru. „Ksiądz musi opierać się ze wszystkich sił dominującej mentalności, która chce sprowadzić jego rolę do funkcji działacza społecznego, obdzierając go ze świętej tajemnicy przynależności do Boga i kapłaństwa w Chrystusie“ – mówił stary Ratzinger po 40 latach…

Natomiast w książce z 2005 r. pt. „sól ziemi. Chrześcijaństwo i Kościół katolicki w XXI wieku” – w wywiadzie z Peterem Seewaldem, na pytanie dlaczego istnieje celibat, przyszły papież tak odpowiadał: „są słowa Jezusa w Ewangelii "(...) są tacy bezżenni, którzy ze względu na królestwo niebieskie sami zostali bezżenni" [Mt 19,12]. Kościół doszedł bardzo szybko do wniosku, że bycie kapłanem to świadczenie o tym, że istnieje królestwo niebieskie”. Tłumaczył, że kapłaństwo to wyrzeczenie się wszystkiego – ziemi oraz wszystkich dóbr materialnych, gdyż jedynym darem jest Bóg. Ratzinger zastanawiał się też dobrodusznie nad tym, czy młody 25-letni chłopak wchodzący do seminarium duchownego może podjąć decyzję o życiu w celibacie aż do śmierci, wyrzekając się wszelkich doświadczeń? Zdaniem starego Ratzinger: „Może, jeżeli naprawdę kocha Boga“. A jak Wielki Inkwizytor tłumaczył kryzys powołań? „To wina rodziców“ – jego zdaniem - „Rodzi się zbyt mało dzieci i rodzice upatrują dla nich inną drogę niż kapłaństwo. Dziś przypada 1,5 dziecka na rodzinę, więc wiadomo, że jest mniej powołań kapłańskich niż w czasach, gdy rodziny były wielodzietne. Na skutek sekularyzacji jest mniej rodzin katolickich gotowych przeznaczyć synów do posługi kapłańskiej.”

No cóż: „Dobre poglądy same w sobie są bezwartościowe. Ważne jest, kto je posiada…”


Agnieszka Zakrzewicz, z Rzymu



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz