Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

niedziela, 6 lipca 2014

137. Rozmowa z członkami Fundacji „Nie lękajcie się”, która zrzesza ofiary pedofilii klerykalnej



Marek Milewicz, Marek Lisiński

Agnieszka Zakrzewicz: Dlaczego i w jakich okolicznościach powstała wasza organizacja? Jakie są jej cele?

Marek Lisiński: Nasza Fundacja powstała w odpowiedzi na istniejące zapotrzebowanie. Jesteśmy pierwszą w Polsce organizacją, która zrzesza ofiary pedofilii klerykalnej - Ocalonych. Wcześniej ofiary księży nie miały swojego przedstawicielstwa w Polsce, nie miały do kogo się zgłosić by uzyskać wsparcie, pomoc prawną, psychologiczną oraz pomoc w procesach kanonicznych.

Marek Mielewczyk: Założyciele Fundacji "Nie lękajcie się" poznali się przez Internet, na forum poświęconym ofiarom księży. Przez długi czas nosiliśmy się z zamiarem stworzenia oficjalnej organizacji charytatywnej dla Ocalonych i w końcu zrealizowaliśmy ten pomysł. Wielkim wsparciem było dla spotkanie ofiar księży z całego świata na konferencji SNAP w Irlandii w 2013 roku.

M.M: Głównym celem Fundacji “Nie lękajcie się” jest pomoc ofiarom księży na czterech głównych płaszczyznach: tworzenie grup wsparcia dla Ocalonych, pomoc prawna, pomoc w procesach kanonicznych oraz psychoterapia. Na każdej z tych płaszczyzn już działamy. Już sam fakt, że Ocalony może porozmawiać z nami, podzielić się swoją historią, spotkać osobiście lub online kogoś, kto ma bardzo podobne przeżycia, jest ogromnym krokiem do przodu. Kościół nie integruje ze sobą ofiar księży – jeśli faktycznie udziela im jakiejkolwiek pomocy, to izoluje je od siebie.
Ważnym celem Fundacji jest także edukowanie społeczeństwa. W chwili obecnej jesteśmy jedyną organizacją w Polsce, która posiada tak dużą wiedze na temat pedofilii klerykalnej (poza samym Kościołem, ale on nie specjalnie chce ujawniać informacje). Coraz częściej występujemy w mediach nie tylko jako poszkodowani ze swoimi świadectwami, ale także jako eksperci z tej wąskiej dziedziny wiedzy. Jesteśmy również na drodze do opracowywania danych, które systematycznie do nas napływają. Polskie społeczeństwo ma bardzo małą wiedzę na temat pedofilii klerykalnej, ale to się zmienia na lepsze. Również dziennikarze, dzięki rozmowom z nami, coraz lepiej poznają temat i tworzą coraz lepsze materiały. Wiedzę czerpiemy z naszych doświadczeń, od najlepszych specjalistów i autorytetów, z którymi współpracujemy, a także od naszych zagranicznych partnerów. Bardzo dużo informacji można znaleźć na naszym FanPage'u oraz stronie internetowej http://nielekajciesie.org.pl/. W marcu zorganizowaliśmy naszą pierwszą konferencję na temat pedofilii klerykalnej w Polsce, a na jesień przewidujemy następną, tym razem o charakterze międzynarodowym.
Kolejnym celem naszej organizacji, za którego realizację również powoli się już zabieramy, to działania prewencyjne, mające na celu zapobieganie łamaniu praw dziecka w Kościele katolickim.


A.Z.: Ile osób pracuje w Fundacji i jak ona funkcjonuje?

Marek Mielewczyk: wszyscy członkowie Fundacji działają na zasadzie wolontariatu i nikt z nas nie pobiera wynagrodzeń za swoją pracę. Jak łatwo się domyślić, każdy z nas ma swoją, normalną pracę lub działalność, a Fundacją zajmujemy się w wolnym czasie. W zarządzie Fundacji działają trzy osoby: ja, Marek Lisiński I Marysia Mucha. Współpracuje z nami adwokat Jarosław Głuchowski, którego kancelaria udziela Ocalonym bezpłatnych konsultacji prawnych i który na każdym roku nas wspiera. Mamy też kilku wolontariuszy, są to głównie Ocaleni, którzy prace na rzecz Fundacji traktują jako część terapii.


A.Z.: Organizacjom pomagającym ofiarom pedofilii klerykalnej często zarzuca się, że robią to dla pieniędzy. Jak wygląda wasza sytuacja finansowa?

Marek Lisiński: Tak, jak wspominał Marek Mielewczyk - nie pobieramy wynagrodzeń za pracę w Fundacji, wszyscy jesteśmy wolontariuszami. Niestety bardzo trudno jest nam pozyskać jakiekolwiek dofinansowania czy darczyńców, więc na razie – poza drobnymi wpłatami od ludzi z dobrym sercem – sami finansujemy nasza działalność.

A.Z.: Dlaczego ofiary pedofilii powinny dostawać odszkodowania? Jak wygląda ich terapia?

Marek Lisiński: Każda z ofiar poniosła wielkie straty w życiu osobistym i zawodowym. W związku z tym bardzo trudno odnajduje się jej w życiu codziennym. Pieniądze są istotnym elementem powrotu do funkcjonowania, poprzez uczęszczanie na różnego rodzaju terapie, które są niestety bardzo kosztowne.
Terapia to szeroko pojęta pomoc psychologiczna, od terapii indywidualnej do grupowej. Jest to wieloletni proces powrotu do w miarę poukładanego życia. 

A.Z.: Jak można się do was zgłosić i Ile osób się zgłasza się z prośbą o pomoc?

Marek Mielewczyk: Do tej pory zgłosiło się już kilkadziesiąt osób, których przypadki zweryfikowaliśmy. Oczywiście wiemy, że tych osób jest więcej, prawie każdy Ocalony zna przynajmniej kilka innych ofiar swojego oprawcy.

M.M: Do Fundacji zgłosić można się drogą e-mailową (info@nielekajciesie.org.pl), poprzez skype, na Facebooku (fb.com/NieLekajcieSie) i przez specjalny formularz na naszej stronie www.nielekajciesie.org.pl. Prawie 24h/dobę działa też nasza infolinia. Zdarzają się także zgłoszenia listowne, pocztą tradycyjną.
Drogą elektroniczną zgłaszają się do nas głównie młode osoby, często najpierw obserwują nas na Facebooku przez kilka tygodni, badają grunt. Oprócz typowych zgłoszeń dotyczących przestępstw i zbrodni seksualnych mamy także zgłoszenia od młodych ludzi, którzy w wieku wczesnej adolescencji (13, 14, 15 lat) byli uwikłani w długoletnie związki z księżmi, oparte o manipulację i nadużycia przemocowe.

A.Z.: Jaka jest waszym zdaniem skala pedofilii klerykalnej w Polsce?

M.M: Dane na temat skali pedofilii klerykalnej szacować możemy na dwa sposoby. Pierwszy to odniesienie sytuacji polskiej do sytuacji w krajach, w których problem pedofilii klerykalnej został głęboko przeanalizowany, np. w Belgii, Holandii czy Irlandii. Na tej podstawie kalkulujemy, że wśród duchownych mamy ok 6-9% pedofilów, a liczbę ofiar na minimum kilkanaście tysięcy. Drugi sposób szacowania danych, to analiza zebranych dotychczas przypadków przez Fundację - jesteśmy w trakcie ich opracowywania.

A.Z: Nie jesteście już sami - nawiązaliście współpracę międzynarodową. Jak ona się rozwija i kim są wasi partnerzy?

Marek Mielewczyk: Oficjalnie - na podstawie listów intencyjnych - współpracujemy z amerykańskim SNAP, holenderskim KLOKK oraz włoskim Dobrym Cukierkiem. Wymieniamy się doświadczeniami w dziedzinie pomocy prawnej i psychologicznej. Jak zachowywać się w pierwszym kontakcie z ofiarą itp. Wieloletnie doświadczenie organizacji zagranicznych pozwolą nam nie popełniać już poważnych błędów. Ich doświadczenie daje nam poczucie że można wiele, potrzeba tylko czasu i odwagi.

A.Z.: Braliście udział w sesji ONZ - co mówił końcowy dokument krytykujący Watykan?

Marek Lisiński:
Dokument ten pokazuje wieloletnie, karygodne zaniedbania Kościoła odnośnie pedofilii wśród kleru, ukrywanie i tuszowanie czynów pedofilskich. Kościół  w większości nie stosuje się do konwencji ochrony praw dziecka którą podpisał. Raport pokazuje nie tylko problemy molestowania seksualnego, ale też znęcania się fizycznego i psychicznego nad dziećmi.

A.Z.: Jak oceniacie dotychczasowe działania podjęte przez Watykan w celu zaradzenia problemowi w skali światowej?

M.M: Watykan powołał Papieską Komisję ds. Pedofilii, ale nie ma ona jeszcze na swoim koncie żadnych dokonań.  Pozytywnym działaniem Watykanu było stworzenie wytycznych dla poszczególnych episkopatów, dotyczących postępowania w przypadku pedofilii - dzięki temu, od niedawna, polski Kościół musi proponować poszkodowanym terapie psychologiczne. Natomiast w dokumencie tym nie ma informacji o zadośćuczynieniach dla Ocalonych ani konieczności informowania organów państwowych w przypadku wiedzy na temat łamania praw dziecka przez osobę duchowną. Watykan powinien to jakoś ujednolicić, aby Ocaleni w Polsce też otrzymywali odszkodowania i aby biskupi mieli nakaz zgłaszania przypadków molestowania do prokuratury. To trochę dziwne, że Watykan pozwala na dzielenie Ocalonych na gorszych i lepszych, w zależności od tego, w jakim kraju mieszkają.

A.Z.: Jak oceniacie działania papieża Franciszka dotyczące przeciwdziałania pedofilii w Kościele i karania księży pedofilów?

Marek Lisiński: doceniamy je i mamy nadzieję, że papież wytrwa w swoich działaniach.

M.M: Ja to widzę trochę inaczej. Działania Franciszka są działaniami mocno PR-owymi, na pokaz, a brakuje konkretnych ruchów np. ekstradycji biskupów posądzonych o pedofilię - w tym momencie są ukrywani w Watykanie, a Wesołowski jest jednym z nich (mimo wydalenia ze stanu duchownego).

A.Z.: Co robi polski Kościół? Czy śledzi wytyczne Watykanu? Czy zajął się już poważnie sprawą, czy w dalszym ciągu robi tylko działania na pokaz?

Marek Mielewczyk: Kościół w Polsce działa ewidentnie  na pokaz i w dodatku bardzo opieszale.  Wytyczne Watykanu są wypełniane połowiczne, gdyż przykładowo według tych wytycznych ofiar księży nie wolno ignorować, a to się cały czas dzieje... Ostatnio jeden Ocalony, zgłaszając sprawę do kurii, otrzymał krótką odpowiedź: ten ksiądz nie należy już do naszej diecezji.

M.M: Czasem mamy wrażenie, że w Polsce nadal obowiązuje Crimen Sollicitationis!

Marek Lisiński: Najważniejsi polscy hierarchowie odmówili nam spotkania, co jest najlepszym dowodem na to, że polski Kościół nie chce podjąć dialogu z ofiarami, najważniejszymi osobami w całej sprawie.

A.Z.: Co waszym zdaniem powinno zostać zrobione w Polsce aby problem  nadużyć seksualnych w polskim Kościele został rozwiązany na poziomie innych krajów jak USA czy Niemcy, a ofiary doznały wymiernego zadośćuczynienia?

Marek Lisiński: Jesteśmy w trakcie redagowania naszych wytycznych dla Kościoła. Przy ich tworzeniu poprosiliśmy o pomoc Ocalonych. Bardzo ważnym punktem jest powołanie niezależnej komisji ekspertów świeckich, którzy będą czuwali nad obiektywną analizą danych kościelnych - jeśli Kościół otworzy przed nimi swoje archiwa. Takie działania miały miejsce między innymi w USA, Irlandii, Holandii, Belgii, obecnie w Niemczech i zaowocowały szokującymi raportami.

M.M: Kościół w Polsce na razie odmawia wzięcia instytucjonalnej odpowiedzialności za ukrywanie sprawców i wypłacanie odszkodowań, ale mamy nadzieję, że to się w końcu zmieni. Obecnie najważniejszym wydarzeniem w Kościele, z punktu widzenia Ocalonych, jest bezprecedensowa sprawa Marcina K. o ochronę dóbr osobistych i zadośćuczynienie ze strony pozwanych: diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, parafii św. Wojciecha w Kołobrzegu i skazanego za pedofilię ks. Grzegorza R. (Sąd Okręgowy w Koszalinie sygnatura akt IC79/14). Jest ona prowadzona przez Helsińską Fundację Praw Człowieka. Planujemy także kolejne sprawy o odszkodowanie. Oczywiście docelowo chcielibyśmy, aby ofiary nie musiały domagać się odszkodowania na drodze sądowej i aby otrzymywały zadośćuczynienie na mocy ugód proponowanych przez Kościół.

A.Z.: Jakie są wasze potrzeby jako organizacji i jakie plany?

M.M: Główne potrzeby Fundacji, to potrzeby finansowe. Liczy się każda, nawet symboliczna złotówka. Szukamy też do współpracy osób, które mają doświadczenie w pozyskiwaniu grantów, dofinansowań, w tym dofinansowań unijnych.
   
Marek Lisiński: Obecnie naszym głównym celem jest pomoc Oclaonym, poprzez umożliwienie podjęcia terapii grupowych. Po drugie: wywalczenie przeprosin i odszkodowań dla każdej z ofiar. Mamy w planach również działania prewencyjne (akcje dla rodziców, młodzieży) i edukacyjne dla lokalnych społeczności, aby wiedzieli, że wina nie leży po stronie ofiar.
Czekamy na wszystkich, którzy chcieliby z nami współpracować i prosimy o wsparcie finansowe, aby osobom poszkodowanym, które się do nas zgłaszają umożliwić rozpoczęcie terapii.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz