Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

niedziela, 20 marca 2011

32. Droga krzyżowa Lautsi



















W 2002 roku, Massimo Albertin, mąż soile Tuulikki Lautsi, obywatelki włoskiej pochodzenia fińskiego, zamieszkałej w Abano Terme w prowincji Padwy, poprosił aby w szkole, do której uczęszczały jego niewierzące dzieci, zostły zdjęte krzyże. Dyrektor szkoły odmówił, a rodzina Albertin-Lautsi zwróciła się do sądu. Sąd w 2004 r., uznając, że postępowanie sądowenie jest nie uzasadnione, ale dotyczy kwestii konstytucjonalnych”, przerwał rozprawy i sprawę skierował do Trybunału konstytucyjnego. Trybunał Konstytucyjny w 2004 r. oświadczył, że nie jest ona w jego kompetencjach, gdyż krzyże w szkołach włoskich nie wiszą dlatego, że jest to zapisane w konstytucji, lecz dlatego, że w 1860 r. został wydany królewski dekret administracyjny, który nakazywał ich zawieszenie – nie zmieniony do tej pory. Po uzyskaniu niekorzystnych wyroków we Włoszech, rodzina z Abano Terme postanowiła zwrócić się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Tak rozpoczął się jeden z najbardziej głośnych i kontrowersyjnych procesów XXI wieku, który przeszedł do historii jako “Lautsi v. Italia” i zakończył się definitywnie 18 marca 2011 r. w strasburgu.


Lautsi v. Italia


W 2009 r. soile Lautsi wygrała proces – Trybunał w strasburgu w składzie siedmiu sędziów orzekł, że obecność krzyży narusza (zagwarantowane Europejską Konwencją Praw Człowieka) wolność sumienia i wyznania oraz prawo rodziców do wychowania dzieci według swoich przekonań. W uzasadnieniu można było przeczytać: "Państwo powinno powstrzymać się od narzucania, nawet w sposób pośredni, określonej wiary w miejscach, w których znajdują się osoby od niego zależne. (…) Obecność krzyża może powodować, że uczniowie odbierają edukację w środowisku szkolnym jako naznaczonym obecnością danej religii, co może być źródłem zaburzeń emocjonalnych w przypadku uczniów innych wyznań, lub ateistów." W wyroku wydanym w pierwszej instancji podkreślano, że “wolność od religijnego przymusu to nie tylko wolność od przymusu praktykowania religii, ale też wolność od religijnych symboli”.

Po uzyskaniu pozytywnego wyroku w strasburgu, rodzina Albertin-Lautsi stała się ofiarą wielokrotnych aktów przemocy – wyrażonych w słowach i czynach – na ich domu wymalowano czerwone krzyże, dostawali listy anonimowe zapraszające ich by opuścili miejscowość i kraj, a także pogróżki przemocy fizycznej.


Symbol pasywny


Rząd włoski odwołał się od wyroku do Wielkiej Izby Trybunału w Strasburgu. Przez wiele miesięcy w wielu krajach Europy trwała „walka o krzyże“ – zawieszano je tam, gdzie ich do tej pory nie było, nawoływano do ich obrony. Watykan wykonywał niestrudzoną pracę lobbingu próbując wpłynąć na rządy wszystkich katolickich krajów Rady Europy. Największą presję wywierał oczywiście na rząd włoski – gdzie sprawa krzyża stała się bardzo ważna w relacjach z premierem silvio Berlusconim i stanowi cenę rozgrzeszenia za bunga-bunga.

18 marca 2011 r. zapadł ostateczny wyrok w sprawie “Lautsi v. Italia”, całkowicie inny niż poprzedni. Zdaniem Grand Chambre, nie ma naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, gdyż wiszące krzyże nie prowadzą do indoktrynacji religijnej. Sędziowie Wielkiej Izby uzasadnili wyrok: “w przypadku krzyży we włoskich szkołach indoktrynacji nie ma, krzyż jest bowiem symbolem "pasywnym". Jego obecność w szkołach nie jest powiązana z obowiązkiem nauczania religii chrześcijańskiej. Nie odnotowano też przypadków nakłaniania uczniów przez nauczycieli do praktyk religijnych. I nie ma zakazu, by w szkołach były symbole czy nauczanie innych religii, jeśli taka byłaby wola rodziców i uczniów. Nie są zakazane chusty islamskie, a w niektórych szkołach jest świętowany początek i koniec ramadanu.” Siedemnastu sędziów z Wielkiej Izby Trybunału w Strasburgu, przy dwóch głosach przeciwnych uznało, że to, czy krzyże mogą wisieć w państwowych szkołach należy do swobodnego uznania państw.


Wojny krzyżowe


Pierwszy rozpoczął Adel shmit – muzułmanin z Ofeny w prowincji Abruzzo, który zażądał usunięcia krzyża ze szkoły do jakiej chodziły jego dzieci lub zawieszenia obok 112 sury Koranu. Wygrał proces a Trybunał w Aquila nakazał usunąć krzyż, motywując wyrok: „W środowisku szkolnym, obecność krzyża wprowadza uczniów w błędne przekonanie, dotyczące wymiaru kulturalnego wiary, które prowadzi do podświadomej interpretacji, że to Państwo, w szkole publicznej, stawia kult katolicki w centrum Wszechświata i traktuje jako prawdę absolutną, bez żadnego respektu dla roli, jaką w historycznym procesie rozwoju ludzkości odegrały inne podmioty religijne i społeczne.” Rząd włoski jednak rozwiązał sprawę powołując się na Konkordat.

W 2005 r. sędzia Luigi Tosti odmówił prowadzenia rozpraw w sali sądowej z krzyżem, domagając się usunięcia go lub eksponowania symbolu menory. W efekcie został zwolniony z pracy. Wyrok w jego sprawie ma zapaść za miesiąc – będzie na pewno ważnym etapem włoskiej wojny krzyżowej. Tosti też ma zamiar procesować się w strasburgu, ucząc się jednak na błędach Lautsi.


Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz