Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

poniedziałek, 16 stycznia 2012

68. Kościół to miejsce niebezpieczne dla dzieci - rozmowa z Francesco Zanardim, założycielem sieci stowarzyszeń ofiar pedofilii "Nadużycie"


Francesco Zanardi jest założycielem sieci "Nadużycie", mającej na celu łączyć i koordynować działalność wielu małych stowarzyszeń ofiar pedofilii klerykalnej we Włoszech i na świecie. Sam, przez lata, był ofiarą nadużyć seksualnych ze strony księdza, który do tej pory jest kapłanem i nadal pracuje z dziećmi. Jego historia życia, którą zdecydował się opowiedzieć w tym wywiadzie jest wstrząsająca.


We wrześniu 2011 r., Zanardi odbył "Pielgrzymkę Prawdy" idąc na pieszo z Savony do Watykanu i spotykając się po drodze z blisko 100 ofiarami. Papież Benedykt XVI nie zechciał go przyjąć. Zanardi wysłał też list do Parlamentu Europejskiego, podpisany przez wiele stowarzyszeń ofiar pedofilii z całego świata, protestując przeciwko dyrektywie europejskiej uchwalonej 27 października 2011 roku, która co prawda zaostrza kary za przestępstwa seksualne na dzieciach, ale nie narzuca obowiązku donoszenia o gwałcie popełnionym na nieletnich na policję oraz nie znosi przedawnienia w stosunku do tego rodzaju przestępstw. To dwie fundamentalne sprawy, jeśli chce się naprawdę zwalczyć pedofilię i chronić dzieci. Sieć "Nadużycie" zbiera również informacje o nadużyciach popełnionych przez Kościół katolicki na dzieciach na całym świecie i publikuje je w swoim portalu - to ponad 6 mln ofiar!


- Co to jest sieć "Nadużycie"?


- We Włoszech istnieje wiele stowarzyszeń, które w rzeczywistości nie zajmują się prawdziwym zwalczaniem pedofilii lecz używają fasady stowarzyszenia w celu pozyskania funduszy, których nie wykorzystują dla sprawy. Niektóre z nich nawet zbierają pieniądze podczas wydarzeń publicznych, a później nic się nie dzieje. Na szczęście nie wszyscy tak działają. Jest wiele małych lokalnych stowarzyszeń, które wykonują swoją pracę, ale mają niewiele do powiedzenia. Pomyślałem więc, że stworzenie sieci "Nadużycie" (Rete Abuso), która połączy działanie tych stowarzyszeń i wesprze małe inicjatywy, wzmocni tym samym walkę przeciwko pedofilii.


- Czy możesz opowiedzieć twoją osobistą historię, która bez wątpienia wpłynęła na decyzję o wypowiedzeniu walki pedofilii?


- Urodziłem się w Turynie w 1970 roku. Byłem dzieckiem porzuconym w szpitalu po porodzie i kilka miesięcy później adoptowanym przez inną rodzinę. Moi nowi rodzice opuścili Turyn i przenieśli się do Spotorno w Ligurii. Jak wiele dzieci uczęszczałem do kościoła i na zajęcia w parafii. Gdy miałem 10 lat, pojawił się nowy ksiądz Nello Giraudo. On miał 30 lat i został przeniesiony do Spotorno, gdyż zaskoczono go w łazience w szkole, gdzie uczył wcześniej religii, podczas molestowania jednego ze swoich podopiecznych - my jednak o tym nie wiedzieliśmy. Hierarchie kościelne wiedziały natomiast dobrze, że ksiądz ma skłonności pedofilskie i z tego powodu "ukryto" go w małym Spotorno w nadziei, że jego kolega proboszcz będzie go kontrolował. Oczywiście kontroli nie było i w naszym małym miasteczku ten ksiądz skrzywdził ponad 50 dzieci, w tym mnie. Niestety to był dopiero początek, ponieważ w przypadku tego kapłana, działanie Kościoła jest naprawdę kryminalne.


- Co się stało później?


- Oczywiście z powodu wielu ofiar - w większości w wieku 10 lat - władze kościelne były zmuszone przenieść ks. Giraudo nawet ze Spotorno. Nie wiedząc co robić i gdzie go umieścić - nie ze strachu, że dopuści się dalszych gwałtów, ale w obawie przed skandalem - biskup chcąc uciszyć całą sprawę pozwolił mu zająć się dziećmi trudnymi. W ten sposób nadużycia seksualne odbywały się wewnątrz murów zamkniętej wspólnoty, z dala od wścibskich oczu. Dzieci nie wracały do domu na noc, co pozwalało uniknąć ryzyka, że ​​opowiedzą rodzicom o gwałtach. To była idealna sytuacja dla Kościoła, do tego stopnia, że ​​biskup Savony - Dante Lafranconi, użył tego rozwiązania także w przypadku innego pedofila - ks. George Barbaciniego. Ten drugi duchowny został skazany na trzy lata i sześć miesięcy, ale nie spędził nawet jednego dnia w więzieniu, bo Kościół ukrył go w Szwajcarii.


Miałem okropne dzieciństwo - po okresie nadużyć seksualnych, który trwał około 6 lat, w wieku 16 lat uciekłam z parafii i byłem zmuszony do rezygnacji ze znajomości ze wszystkimi przyjaciółmi, którzy tam jeszcze uczęszczali. Byłem w szoku i niestety wpadłem w uzależnienie od narkotyków - klasyczna sytuacja dla ofiar przemocy seksualnej, które często rosną w strachu przed innymi i mają tendencję do chowania się w sobie. Nadużycia, których padłem ofiarą przysporzyły mi również inne problemy - uległem seksofobii. Nie mogłem współżyć seksualnie aż do 27 roku życia, byłem całkowicie zablokowany. Nie dając sobie już rady z narkotykami, w wieku 26 lat poszedłem na odwyk do zamkniętej wspólnoty, gdzie żyłem do 2000 r. Wyszedłem stamtąd gdy miałem 30 lat i zrujnowane życie. Nie miałem pracy i pewnego dnia przez przypadek spotkałem się z proboszczem Spotorno, który miał kontrolować pedofila, który mnie zniszczył. Nie widziałem go od 14 lat, od kiedy uciekłem z parafii. On zrobił karierę w międzyczasie, nie był już proboszczem lecz skarbnikiem diecezji Savony. Zrozumiał, dlaczego uciekłem i chciał mi pomóc dając mi pracę w kurii.


- Pomimo wszystko dalej ufałeś Kościołowi?


- Tak, ale mój spokój nie trwał długo, bo dowiedziałem się, że pedofil, który wykorzystywał mnie seksualnie otworzył wspólnotę dla dzieci trudnych. Widziałem go często gdy przychodził do kurii, zawsze w otoczeniu swoich podopiecznych. Widziałem te dzieci i rozumiałem co działo się z nimi, bo sam przeszedłem przez to piekło. Zdecydowałem się podjąć działania przeciw niemu i zadenuncjować go biskupowi - był to największy błąd mojego życia. Przez 4-5 lat biskup udawał przede mną, że próbował interweniować, ale straszył mnie jednocześnie mówiąc, że ks. Giraudo zagroził, że odbierze sobie życie jeżeli wszystko wyjdzie na jaw i ja będę mieć go na sumieniu. W pewnym momencie przestałem mu wierzyć i poszedłem złożyć skargę na policję. To był mój koniec, ponieważ Kościół zrobił wszystko, by zniszczyć mnie i księdza, który pomógł mi oraz razem ze mną złożył doniesienie. Byłemu proboszczowi, który był uczciwym człowiekiem, zrujnowano karierę. Ja musiałem zamknąć firmę świadczącą usługi dla kurii. Tymczasem ksiądz pedofil nadal był duchownym. Nie mając nic do stracenia zacząłem walkę z tym zgniłym system.


- Pod koniec września 2011 r., odbyłeś "Pielgrzymkę Prawdy", idąc pieszo z Savony do Watykanu. Czemu miał służyć ten protest? Przeprowadziłeś także strajk głodowy. Czy przyniosło to wszystko jakieś rezultaty?


- Zdecydowałem się na pielgrzymkę z dwóch powodów - po pierwsze, aby starać się przekonać ofiary pedofilii, że należy mówić głośno o wyrządzonych im krzywdach. Ofiary nadużyć seksualnych najczęściej wstydzą się - niesłusznie - swojego cierpienia a społeczeństwo im nie pomaga. Nie wiedzą, że hańbą jest nie ich cierpienie lecz czyn pedofilii jaki na nich popełniono. Podczas pielgrzymki spotkałem około sto osób i starałem się przekonać je, jak ważne jest, aby z ofiar stały się "Ocalonymi", którzy mogą pomóc innym ofiarom, tak jak ja to robię. Dla ofiar - moja pielgrzymka była zwycięstwem, dla Kościoła - żałosnym potwierdzeniem, że mimo tego, co mówi papież, krzywda dzieci nikogo nie obchodzi, bo Kościół dba tylko o wizerunek i pieniądze z nim związane. Papież nie chciał mnie przyjąć, mimo, że stowarzyszenia ofiar pedofilii z całego świata poparły moją inicjatywę. Strajk głodowy, to było kolejne potwierdzenie dla świata, że ​​Kościół nie chce rozmawiać, nie chce stosować się do wytycznych wydanych przez Stolicę Apostolską, które są tylko zasłoną dymną.


- Dlaczego zdecydowałeś się wysłać list do Parlamentu Europejskiego przeciwko dyrektywie europejskiej dotyczącej pedofilii, uchwalonej 27 października 2011 roku, która zaostrza kary za to przestępstwo i została przyjęta z wielkim entuzjazmem przez prasę europejską? Dlaczego ta dyrektywa jest zła?


- W liście do Parlamentu Europejskiego, podpisanym przez wiele stowarzyszeń włoskich i międzynarodowych, chciałem zadenuncjować, że dyrektywa europejska przeciw pedofilii tak naprawdę jest wielkim oszustwem. Jest to dyrektywa, którą my nazwaliśmy "kołem ratunkowym dla Watykanu", ponieważ nie ma w niej żadnej normy nakazującej karanie ukrywania przestępstwa pedofilii. W ten sposób, biskupi nie mając nadal obowiązku zgłaszania wykroczenia na policję, w dalszym ciągu będą tylko przenosić księży pedofilów z parafii do parafii, a ci, dzięki ochronie zwierzchników będą kontynuować bez przeszkód nadużycia seksualne w stosunku do dzieci i nigdy nie zostaną ukarani. Innym kluczowym punktem, którego brakuje w dyrektywie europejskiej jest brak zniesienia przedawnienia przestępstwa pedofilii. Jest to sprawa fundamentalna, jeżeli chce się naprawdę wydać walkę pedofilom, ponieważ teraz ofiara ma zbyt mało czasu, aby przezwyciężyć urazy i zgłosić przestępstwo na policję.


- W liście do Parlamentu Europejskiego mówisz o milionach ofiar pedofilii klerykalnej, podczas gdy Kościół i media pro-katolickie uważają, że pedofilia w Kościele to fenomen marginalny. Ile jest nieletnich ofiar nadużyć ze strony Kościoła na świecie?


- Sieć "Nadużycie" postawiła sobie za zadanie także zbieranie informacji dotyczących nadużyć dokonanych na dzieciach przez Kościół katolicki. Przez nadużycia rozumiemy nie tylko pedofilię, lecz także wszelką przemoc - jak maltretowanie fizyczne, fałszywe lub przymusowe adopcje, uprowadzenia, dokonywanie eksperymentów na dzieciach oraz to, co jest znane jako "ludobójstwo kanadyjskie" (przymusowe wcielenie do katolickich szkół rezydencyjnych dzieci rdzennych mieszkańców Kanady, które były tam maltretowane i wykorzystywane seksualnie, a ponad 50 tys. poniosło śmierć). Jak do tej pory udało nam się odnaleźć ponad 6 milionów przykładów takich nadużyć, które opublikowaliśmy na naszym portalu. Opublikowaliśmy tylko informacje, które zostały uznane zarówno przez rządy na całym świecie, jak i przez organy sprawiedliwości w poszczególnych krajach. Dane te nie obejmują indywidualnych spraw będących aktualnie przedmiotem dochodzenia. Badania wykazały, że jedynie około 10% ofiar ośmiela się mówić o swoich przeżyciach i z tych samych powodów tylko 10% próbuje dochodzić sprawiedliwości. Dlatego możemy stwierdzić, że 6.445 326 przypadków o jakich informujemy na naszej stronie światową opinię publiczną to tylko niektóre z przestępstw popełnionych na dzieciach za jakie odpowiedzialność ponosi Watykan.

http://www.crimesandthevatican.eu/Criminidellachiesacattolica/tabid/494/Default.aspx

We Włoszech natomiast, gdzie w dalszym ciągu nie ogłoszono jeszcze oficjalnego raportu dotyczącego przestępstw pedofilii w Kościele, mamy około 200 przypadków księży skazanych definitywnie za pedofilię w latach 2000-2011.

- W maju 2011 roku, Watykan wydał nowe wytyczne wobec księży pedofilów, nakazujące "zero tolerancji". Ale także w tym dokumencie nie ma mowy o obowiązku składania doniesienia na policję. Co najwyżej księdza może spotkać kara redukcji do stanu laickiego. Co Watykan ze swoich obietnic wprowadził w życie?

- Niestety, nic. Kapłani nadal są przenoszeni z parafii do parafii, a nie oficjalnie wydalani z Kościoła. Przykład praktyczny? Ksiądz Nello Giraudo - kapłan, który mnie osobiście wykorzystywał seksualnie, obecnie pracuje w klasztorze benedyktynów w Finalpia, gdzie znajduje się szkoła podstawowa i gdzie codziennie otacza go od 120 do 150 dzieci. Jego sprawa, którą nagłośniłem, jest znana dobrze w Watykanie. Nie ma wiele do dodania na ten temat.

- Co "Ocaleni" chcą dziś powiedzieć papieżowi i światu?

- Myślę, że papieżowi nie mają nic więcej do powiedzenia, oprócz tego, że życzyliby sobie aby stanął przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze i został osądzony za zbrodnie przeciwko ludzkości. Ofiary pedofilii chcą przestrzec świat, mówiąc innym "nie oddawajcie swoich dzieci w ręce kapłanów". Nie wszyscy księża są pedofilami, ale niestety kultura milczenia, która panuje w Kościele - nakazująca nadal ukrywać skandale i chronić tych, którzy dopuszczają się gwałtów na dzieciach - powoduje, że odpowiedzialność za nadużycia seksualne spada na cały Kościół. Niestety kościół to miejsce niebezpieczne dla dzieci.


Rozmawiała Agnieszka Zakrzewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz