Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą testament biologiczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą testament biologiczny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 marca 2011

31. Świętokupstwo - Dlaczego Watykan popiera Berlusconiego?

„Wolność oznacza możliwość wychowywania własnych dzieci, zgodnie z własną wolą – a to znaczy: nie być zmuszanym posyłać ich do szkoły państwowej, gdzie uczą nauczyciele mający idee odmienne od tych, jakie mają rodzice“ – powiedział premier Włoch – silvio Berlusconi 26 lutego 2011 r. na kongresie ruchu Chrześcijan-Reformatorów w Rzymie. Był bardzo bezpośredni w swoich zapewnieniach, skierowanych nie tyle do uczestników kongresu, co do Watykanu: „Dotąd, dokąd ja będę rządził, nie zostaną uznane związki cywilne i nie będzie adopcji dla rodzin jednoosobowych.” Dodał także – „Zaprosiłbym was wszystkich na bunga-bunga, ale byście się rozczarowali!“.


Trwał krótko rozwód pomiędzy silvio Berlusconim a hierarchią kościelną. Jak na prawdziwy mariaż przystało – wystarczyły objawy skruchy, obietnice i odpowiednie prezenty, aby grzechy zostały odpuszczone. Zresztą czemu się dziwić – Watykan zawsze popierał mniejszych lub większych dyktatorów, a oni zawsze zabiegali o jego względy. W tego typu związkach nie chodzi przecież o miłość, lecz tylko o interesy…

„stolica Apostolska śledzi z uwagą i ogromnym zaniepokojeniem to, co się dzieje we Włoszech” – zaledwie kilka tygodni temu, kiedy wybuchł nowy skandal seksualny premiera - mówił sekretarz stanu kardynał Tarcisio Bertone. „Niech społeczeństwo włoskie i instytucje publiczne odnajdą swoją duszę!“ – apelował nawet sam papież Benedykt XVI. Interweniował też kardynał Angelo Bagnasco – przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch, dając do zrozumienia, że kredyt Berusconiego wyczerpał się. Watykański dziennik “Osservatore Romano” opublikował w całości komunikat prezydenta Republiki Włoskiej – Giorgia Napolitano, który wyrażał zażenowanie, zaistniałą sytuacją. Katolickie tygodniki „Avvenire“ i „Famiglia Cristiana” posunęły się znacznie dalej i oprócz artykułów krytycznych wobec premiera, dały głos także swoim katolickim czytelnikom, którzy byli zbulwersowani skandalami Berusconiego i domagali się jego dymisji,

Przez chwilę wydawało się, że Watykan i włoskie hierarchie kościelne naprawdę odwróciły się od grzesznego premiera i że przeniosą swoje poparcie polityczne na “trzeci biegun” – czyli nową koalicję centro-prawicową – umiarkowaną i katolicką. Trzeci biegun powstał we Włoszech zaledwie kilka miesięcy temu po odejściu Gianfranco Finiego z „Ludu Wolności“ i stworzeniu własnej partii “Przyszłość i Wolność dla Włoch“, która weszła w koalicję z „Unią na rzecz Centrum“ – partią Pier Ferdinando Casiniego oraz z “sojuszem dla Włoch“ Framcesco Rutelliego. To właśnie Pier Ferdinando Casini powinien być boskim pomazańcem, gdyż jest jedynym naturalnym spadkobiercom włoskiej Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej, która z błogosławieństwem Watykanu rządziła Włochami przez niemal pół wieku. Tak jednak nie jest… Ekskomunika w stosunku do Berlusconiego trwała krótko… Umberto Bossi – lider Ligi Północnej przypomniał, że papież powinien zająć się skandalami pedofilii w kościele, a ambasadorowie “Ludu Wolności“ użyli bardziej przekonujących argumentów – rząd włoski mógłby nie dotrzymać obietnic jakie złożył.


Nowe traktaty laterańskie


Traktaty laterańskie zostały zawarte 11 lutego 1929 roku. Ich nazwa pochodzi od miejsca, w którym podpisano umowy – Bazylika na Lateranie. Stolicę Apostolską reprezentował wówczas sekretarz stanu – kardynał Pietro Gasparri. W imieniu Włoch podpis składał premier Benito Mussolini. Dzięki traktatom państwo Watykan uzyskało swoją niezależność i niepodległość. Powierzchnię Watykanu określono na 44 ha (0,44 km²), a papieża uznano za osobę świętą. Mussolini, zdający sobie sprawę z władzy i autorytetu papieża Piusa XI, postanowił nawiązać z nim porozumienie, by przez jego przychylność, zwiększyć poparcie wśród społeczeństwa. Traktaty laterańskie składały się z trzech dokumentów: traktatu niepodległości, konkordatu i konwencji finansowej. Przewidywały zniesienie podatków i opłat celnych obowiązujących Watykan oraz odszkodowanie w wysokości blisko dwóch miliardów lirów, za szkody finansowe jakie poniósł papież po upadku Państwa Kościelnego. Państwo włoskie przyjęło kościelne normy dotyczące ślubów i rozwodów, i zwolniło księży od służby wojskowej. Katolicyzm został uznany za religię państwową, co znalazło odzwierciedlenie przede wszystkim w systemie szkolnictwa, gdyż wprowadzono religię do szkół.

W tym roku, 82 rocznica traktatów laterańskich, była obchodzona mniej hucznie, ale miała równie duży ciężar dla Włoch. Nie było wskazane, aby sekretarz stanu Watykanu afiszował się z grzesznym premierem Włoch, dlatego spotkanie odbyło się niemal w tajemnicy – 18 lutego 2011 r., w ambasadzie włoskiej przy stolicy Apostolskiej (Villa Borromeo) i poprzedzało uroczystości oficjalne z udziałem prezydenta, ministrów i kardynałów. Trwało krótko, bo kardynał Bertone był bardzo rzeczowy – poprosił silvia Berlusconiego, aby ustawa o testamencie biologicznym, która zabrania przerywania życia w stanie wegetatywnym (przypadek Eluany Englaro), została przegłosowana przez włoski parlament jak najszybciej; aby państwo włoskie, które dokonuje cięć finansowych w każdej dziedzinie – włącznie z kulturą i służbą zdrowia – przekazało olbrzymie dofinansowanie dla prywatnych szkół katolickich; aby natychmiast został rozwiązany spór pomiedzy Rzymskim Uniwersytetem Katolickim, Kliniką Gemelli i Regionem Lacjum dotyczący dofinansowań; aby we Włoszech single nie mogły adoptować dzieci, niezależnie od tego, że kilka dni wcześniej sąd kasacyjny ustalił, że jest to zgodne z włoskim prawem; aby Włochy przeciwstawiały się ustawie dotyczącej obecności symboli religijnych w miejscach publicznych, jaką chce wprowadzić Unia Europejska.


Interesy ponad wszystko


To nie było pierwsze spotkanie pomiędzy premierem Włoch i sekretarzem stanu stolicy Apostolskiej w ostatnim czasie. Zaledwie 10 grudnia 2010 r., w momencie największego kryzysu parlamentarnego, gdy wydawało się, że rząd Berlusconiego upadnie, w przepięknej rzymskiej Willi Boromeusza odbył się obiad, w którym uczestniczyła połowa włoskich ministrów (Letta, Bonaiuti, Frattini, Tremonti, Alfano, Bondi, Fazio, Fitto, Romani, Gelmini) i dziewięciu nowo nominowanych kardynałów włoskich. Silvio Berlusconi, znany ze swojej hojności, podarował każdemu kardynałowi drogocenny krzyż, aby nosił go na piersi, a w przemówieniu oficjalnym mówił o tym, że dzięki osobistej przyjaźni z Wladimirem Putinem, stara się, aby papież Benedykt XVI pojechał do Moskwy. Choć skandal seksualny, który zaprowadził szefa włoskiego rządu przed sąd za korzystanie z usług nieletniej prostytutki Ruby, jeszcze nie wybuchł – silvio B. miał już na sumieniu inne grzechy – aferę z prostytutkami, które przyjmował w swoich pałacach i willach oraz podejrzenie o relację seksualną z inną nieletnią - Letizią, która doprowadziła go do rozwodu z drugą żoną.

Kardynałowi Bertone, który przewodniczył delegacji watykańskiej wcale to nie przeszkadzało. Obiad odbył się w niezwykle przyjaznej atmosferze i choć Watykan oficjalnie nigdy nie wtrąca się do polityki włoskiej – przesłanie było jasne. Gdyby premier Berlusconi został zdymisjonowany przez parlament i miałyby odbyć się wybory – Watykan poprze go oficjalnie jako swojego kandydata. Pozornie spokojny Berlusconi już wtedy przygotowywał się do kampanii przedwyborczej – ofiarował watykańskiemu sekretarzowi stanu 60 milionów euro, pochodzących z podatku 8/1000 jaki płacą Włosi na cele religijne, przeznaczając fundusze na renowacje kościołów, zakonów, pałaców i inne potrzeby kościelne.

Trudno odmawiać takiemu sprzymierzeńcowi, nawet jeżeli grzeszy ciężko. Z drugiej strony Watykan nie bardzo ma w czym przebierać – nie postawi na włoską chadecję, bo Casini – katolik z krwi i kości, jest liderem zbyt słabym, nie poprze Finiego – bo to nie tylko rozwodnik żyjący w konkubinacie, ale i lider, który ma zamiar budować włoską prawicę europejską – czyli laicką. Z włoską lewicą na pewno się nie sprzymierzy, gdyż tu od jakiegoś czasu na pierwszych skrzypcach gra Nichi Vendola – gubernator gej z Apulii i choćby lewica wystawiła jako swoją kandydatkę Rosi Bindi – stu procentową katoliczkę, to i tak nie będzie można jej ufać. Rosy jest z tych katolików, którzy co niedzielę idą na mszę, ale nie mają nic przeciwko homoseksualizmowi… Jedynie Berlusconi jest gwarantem moralności watykańskiej.


Moralność to rzecz względna


„Jak było do przewidzenia, Berlusconi uregulował swoje zobowiązania wobec hierarchii katolickiej, w zamian za tolerancyjne przymknięcie oczu na nieustające łamanie zasad moralności publicznej i prywatnej. Kto miał nadzieję, że oburzenie manifestowane przez prasę katolicką, przez niektórych kardynałów, a przede wszystkim przez większość włoskich katolików w stosunku do prywatnych i publicznych zachowań Berlusconiego osłabi poparcie hierarchii, mylił się. Dwóch aktorów w tej grze – Berlusconi i hierarchia katolicka, są do siebie podobni, jeżeli chodzi o stopień cynizmu politycznego.“ – pisała Chiara saraceno w dzienniku “La Repubblica” (27.02. 2011), komentując wystąpienie włoskiego premiera na kongresie Chrześcijan-Reformatorów.

Moralność ma we Włoszech podwójne znaczenie, zwłaszcza ta katolicka. To nic, że premier jest postawiony przed sądem za korzystanie z usług nieletniej prostytutki – ważne, że propaguje jedyne słuszne wartości chrześcijańskie, takie jak rodzina heteroseksualna, nastawiona na prokreację.

Dlaczego hierarchie katolickie od lat preferują Berlusconiego i wybrały go na swojego uprzywilejowanego interlokutora, nawet gdy Włochami rządził Romano Prodi – katolicki profesor, który przestrzegał dosłownie każde z dziesięciu przykazań? W przeszłości przecież Kościół napiętnował otwarcie tych, którzy „wywołują publiczne zgorszenie” – zarówno rozwodników, jak i prostytutki.

Jak tłumaczył Antonnio Gibelli na łamach dziennika „Corriere della sera” (30.01.2011) - aby to zrozumieć trzeba się cofnąć w czasie i zastanowić nad specyfiką Włoch, przytłoczonych zawsze ciężarem Watykanu. Po zakończeniu wojny, przegranej przez Mussoliniego, który przywrócił suwerenność państwa kościelnego – hierarchie katolickie nie chciały interweniować bezpośrednio w politykę kraju. Manipulowały społeczeństwem włoskim kryjąc się za tarczą z krzyżem – symbolem włoskiej Demokracji Chrześcijańskiej, która od 1942 do 1994 roku wchodziła zawsze w skład koalicji rządzącej krajem. Nie było to trudne zadanie – biorąc pod uwagę widmo komunizmu, które nieustannie wisiało nad Włochami w okresie zimnej wojny. Dlatego tak długo udawało się opóźniać modernizację kraju, utrzymując restrykcyjną ustawę aborcyjną i zakaz rozwodów (ustawa o rozwodzie została przyjęta dopiero w 1970 r., a referendum dotyczące ustawy aborcyjnej odbyło się dopiero w 1981 r.). Po zniknięciu włoskiej chadecji zamieszanej w skandale korupcyjne pierwszej republiki – Watykan stracił zaufanego interlokutora i rozpoczął własną grę polityczną, schodząc na pakty ze wszystkimi, którzy objęli rządy. Berlusconi oferował najwięcej – o wiele więcej niż Prodi i rządził o wiele dłużej. Oto dlaczego hierarchie postawiły i nadal stawiają na Berluconiego, który w zamian za poparcie wyborcze dał Kościołowi olbrzymie przywileje ekonomiczne i oddał mu całkowitą kontrolę nad moralnością społeczną, oczywiście zgodną z kanonami wtykańskimi. Zniesienie podatku od nieruchomości kościelnych, dofinansowania dla prywatnych szkół katolickich, przywileje dla nauczycieli religii opłacanych przez państwo, pieniądze podatników na renowację budynków kościelnych, dofinansowania dla prywatnych szpitali katolickich, i ponad to – uniemożliwienie obywatelom włoskim zawieranie związków partnerskich; uniemożliwienie adopcji singlom; brak ustawy o dyskryminacji na tle seksualnym, która nie chroni homoseksualistów przed przemocą; brak ustawy o testamencie biologicznym, zezwalającej na świadomą eutanazję w stanie wegetatywnym; utrudnienie dostępu do środków antykoncepcyjnych oraz utrudnianie na wszelkie możliwe sposoby aborcji; poprzez ograniczenie dostępu do pigułki wczesnoporonnej i pigułki aborcyjnej RU 486; ograniczenie edukacji seksualnej; ograniczenie stosowania metody in vitro… - oto cena, jaką płaci włoskie społeczeństwo za poparcie Watykanu dla Berlusconiego.


Giełda odpustowa


Jak w czasach szymona Maga powraca świętokupstwo i otwiera się giełda odpustowa. “Kościół Ratzingera, Bertone i Bagnasca wraca do symonii i odbiera swoją należność, powróciliśmy do czasów, gdy sprzedawano odpuszczenie grzechów – czyli do średniowiecza“ – pisał Paolo Flores D’Arcais w ostatnim numerze magazynu “Micromega”.

„Istnieje możliwość aby nastawić rząd na realizację niepodważalnych celów katolickich: życie, rodzina, wolność w wyborze szkół prywatnych. Niemoralność rządzącego nie niszczy dobrobytu i wolności całego narodu, natomiast ataki na świętość życia i rodziny dewastują życie społeczne. Moralność polityka jest oceniana pozytywnie, jeżeli angażuje się on w czynienie wspólnego dobra – czyli gwarantowanie dobrobytu społeczeństwu i pełnej wolności Kościołowi katolickiemu.“ – mówił biskup Luigi Negri, jeden z najważniejszych eksponentów Konferencji Episkopatu Włoch, w wywiadzie dla Giacomo Galeazzi w dzienniku „La stampa”.

Wielki grzesznik silvio Berlusconi, który odkupił swoje winy płacąc sowicie – może nawet przyjmować komunię świętą. Jak tłumaczył arcybiskup Rino Fisichella – Berlusconi po swoim drugim rozwodzie powrócił na łono Koścoła. Jego pierwszy ślub był kościelny, a więc jedynie ważny – drugi natomiast stwarzał problemy bo był cywilny. Premier jako rozwodnik powtórnie ożeniony nie mógł uczestniczyć w sakramencie Eucharystii, zgodnie z naukami kościoła. Teraz jako rozwodnik, który korzysta z usuług prostytutek, także nieletnich – może przyjmować spokojnie “ciało Chrystusa” – wystarczy, że się wyspowiada…

“Jak to możliwe, że w XXI wieku, 75-letni mężczyzna, który płaci za seks młodym kobietom, które mogłyby być jego córkami, ma prawo dyktować mi moralność i ograniczać moją wolność osobistą oraz moje szczęście, zabraniając mi zawarcia związku partnerskiego z osobą którą kocham i adoptowania dzieci – tylko dlatego, że jestem gejem? Kto jest bardziej zdeprawowany – on, czy ja?” – pisał na forum internetowym pewien włoski obywatel…


Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu

czwartek, 25 listopada 2010

21. Homoheretycy

Herezja szerzy się we Włoszech. To będzie problem dla Benedykta XVI… W najbliższym sąsiedztwie zaczęto błogosławić pary jednopłciowe, nie widząc również nic złego w tym, aby geje i lesbijki aspirowały do kapłaństwa oraz opowiedziano się za wprowadzeniem testamentu biologicznego i za usuwaniem krzyży ze szkół.

28 sierpnia 2010 roku, w Torre Pollice nieopodal Turynu, zakończył się wspólny synod Ewangelickiego Kościoła Waldensów oraz Ewangelickiego Kościoła Metodystycznego Włoch. Choć nie jednomyślnie, ale bezsprzeczną większością głosów (105 członków głosowało tak, 9 nie, a 29 wstrzymało się), zdecydowano, że wspólnoty te będą błogosławić związki homoseksualne.
I tak oto po raz pierwszy we Włoszech są uznawane homozwiązki, pomimo że w tym kraju nie ma jeszcze nawet ustawy regulującej konkubinaty heteroseksualne. W innych krajach, gdzie związki cywilne są zalegalizowane, synody EKWiEKM już dawno błogosławią gejów i lesbijki. Problemem było podjąć taką decyzję, w kraju, leżącym w cieniu Watykanu, Waldensi i Metodyści jednak zdecydowali się opowiedzieć przeciwko dyskryminacji i homofobii, gdyż sami dobrze wiedzą, co znaczą prześladowania. (Waldensi byli ekskomunikowani w 1184 przez papieża Lucjusza III i tępieni bezlitośnie przez sądy Inkwizycji).
„Traktuj obcego, który mieszka wśród was tak samo jak tego, który narodził się wśród was“ – werset z Księgi Kapłańskiej góruje nad wejściem do świątyni w Torre Pollice. We Włoszech, gdzie aktualnie panują nastroje ksenofobiczne i szerzy się homofobia, i gdzie minister spraw wewnętrznych Roberto Maroni planuje wydalić nie tylko Cyganów, ale także kloszardów z UE, którzy koczują na ulicach, nie robiąc sobie nic z dyrektywy 2004/38/CE dotyczącej prawa obywateli Unii do wolnego podróżowania i przebywania na terenach państw członkowskich – motto Waldensów brzmi jak wyzwanie.
Wspólnota Waldensów i Metodystów nie jedno wyzwanie rzuciła rzymskim katolikom – chociażby urządzając przed synodm procesję z różowymi trójkątami na piersi, takimi samymi jakimi naziści znaczyli homoseksualistów w obozach koncentracyjnych. Miał go pastor Francesco Sciotto, który tłumaczył: „Nie przymuszamy nikogo, do zmiany jego prywatnych przekonań. Dla nas to znak solidarności. W naszej wspólnocie istnieją jeszcze uprzedzenia i dyskryminacja. W naszym kraju panuje obojętność i zacofanie, które nie pozwalają uznać praw ludzi o odmiennej orientacji seksualnej“. Różowego trójkąta nie przypiął do piersi biskup Pinerolo – wielebny Piergiorgio Debernardi – uznawany za rzecznika dialogu między EKWiEKM a Kościołem rzymskokatolickim.
Przeciwko decyzji władz obu kościołów sprzeciwiała się nieliczna grupka z senatorem centroprawicy Lucio Malanem na czele, który ostrzegł, że może to doprowadzić do rozpadu wspólnoty i że homoseksualizm jest wielokrotnie potępiany w Biblii.
„Chcemy błogosławić związki osób, które przed Bogiem i wspólnotą wiary pragną rozpocząć swoje wspólne życie. Musimy zrozumieć co znaczy w Biblii i dla nas błogosławieństwo. Nie oznacza ona małżeństwa, które dla nas protestantów nie jest sakramentem, a sprawą cywilną” – tłumaczyła pastor Maria Bonafede (bo w przeciwieństwie do rzymskich katolików, ewangelicy nie mają problemów z kapłaństwem kobiet).

Zmieniłem wiarę

Nie mają też problemów z kapłaństwem gejów. Wspólnota mediolańska nie tylko przyjęła otwarcie zdeklarowanego homoseksualistę, ale wydelegowała go także na członka synodu. Nazywa się Francesco Boschi, ma 40 lat, jest biologiem i pracuje w spółce farmaceutycznej.
„Jestem osobą głęboko wierzącą, ale w Kościele katolickim nie udało mi się znaleźć mojego miejsca. Wielokrotnie chciałem spotkać się z jakimś księdzem, aby porozmawiać, ale zamykano przede mną drzwi. Zmieniłem więc wyznanie. Tu w Ewangelickim Kościele Waldensów zostałem przyjęty przez wspólnotę. Razem odbywamy modlitwy przeciwko homofobii“ – mówił Francesco Boschi – „Jeżeli ktoś myśli, że homoseksualizm jest dewiacją, grzechem, chorobą, którą trzeba leczyć lub poddawać egzorcyzmom, nie wiem czy jest dobrym chrześcijaninem. W kościele Waldensów podoba mi się otwartość, mądrość i bezkompromisowość w stosunku do władzy.“
„Poznałem Francesca, gdy był zupełnie zagubiony nie mogąc znaleźć miejsca w kościele katolickim. Nie wydaje mi się, że można się dziwić, iż nasz kościół przyjmuje homoseksualistów i że błogosławi pary tej samej płci. Błogosławieństwo pochodzi od Boga i jest przeznaczone dla ludzi, którzy się kochają. W Szwajcarii błogosławi się także pary, które żyły ze sobą w miłości i decydują się rozstać.“ – tłumaczył pastor Gianni Genere.
Wielebny Piergiorgio Debernardi, choć różowego trójkąta nie przypiął sobie do piersi, mówił na synodzie, że Kościół powinien dziś przyjąć postawę pokorną, ze względu na przestępstwa jakie dokonywały się w jego łonie przez ostatnie dziesięciolecia w stosunku do dzieci i młodzieży, że powinien nauczyć się przebaczać...

Testament biologiczny

Błogosławieństwo par homoseksualnych i otwarcie drzwi dla homoseksualistów to nie jedyne nowości Waldensów. Spadkobiercy duchowi Piotra Waldo ustanowili również otworzenie rejestrów dla osób, które decydują się na złożenie testamentu biologicznego, przewidującego eutanazję w przypadku ciężkich i nieuleczalnych chorób. Należy wypełnić wzór dokumentu, a następnie potwierdzić swoją wolę notarialnie i zapisać się w rejestrze wspólnoty. „To gest symboliczny – znak dla włoskiego parlamentu, aby rozpoczął pracę nad ustawą, która przyznaje każdej osobie prawo do podjęcia decyzji dotyczących życia i śmierci“ – mówił pastor Giuseppe Platone – „Chodzi o godność człowieka, o zachowanie jej w chwili ostatecznej…“
Kościół Waldensów już trzy lata temu wystosował apel do parlamentu włoskiego. Tym razem jdnak to wierni zdecydowali się sami założyć rejestry testamentu biologicznego w parafiach w Mediolanie, Turynie, Trieście i Neapolu. Już 500 osób złożyło dokument.
Inspiracja przyszła z Niemiec, gdzie od 2003 r. istnieje wzór testamentu biologicznego, w którym każdy może wyrazić swoją ostatnią wolę. W dokumencie jest zawarta także refleksja duszpasterska opracowana przez pastora ewangelickiego Manfreda Kocka i kardynała Karla Lehmanna (ówczesnego przewodniczącego Konferencji Episkopatu Niemiec).
Ewangelicki Kościół Waldensów popiera także doświadczenia na komórkach macierzystych. Decyzja ta zapadła po dwóch latach pracy komisji bioetyki, złożonej z teologów, prawników, lekarzy i naukowców.
Prace synodu Ewangelickiego Kościoła Waldensów oraz Ewangelickiego Kościoła Metodystycznego Włoch zostały zamknięte dokumentem nawołującym do usunięcia wszystkich krzyży ze szkół i instytucji publicznych, zgodnie z wyrokiem sądu w Sztrasburgu. Dla Wspólnoty Waldensów i Metodystów usunięcie krzyży jest najlepszym sposobem upamiętnienie 150 rocznicy zjednoczenia Włoch oraz 140 rocznicy upadku Państwa Kościelnego. Wspólnota Domaga się także ustanowienia dnia wolności myśli, religii i sumienia 17 lutego – w dzień spalenia na stosie Giordana Bruno oraz końca ich prześladowań, gdy w 1848 r. przyznano waldensom we Włoszech pełnię praw obywatelskich oraz wolność wyznania.
Unia Kościołów Metodystów i Waldensów istnieje od 1975 roku. Liczy 50 tysięcy członków - 45 tys. waldensów (z czego 30 tys. mieszka we Włoszech, a 15 tys. wśród włoskiej emigracji w Argentynie i Urugwaju) oraz 5 tys. metodystów. Rośnie jednak w siłę, gdyż szacuje się, że wśród emigrantów przybyłych do Włoch jest 400 tys. nowych członków tego kościoła.
Ciężkie czasy idą dla Benedykta XVI – skandal pedofilii, nowe skandale finansowe w banku watykańskim, kontestacje ateistów w Londynie i do tego jeszcze homoherezja bod samym nosem…

AGNIESZKA ZAKRZEWICZ, z Rzymu
wrzesień 2010