Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lesbijki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lesbijki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 czerwca 2011

53. Europride 2011 w Rzymie - relacja


11 lat po historycznym Europride, który odbył się w Rzymie w Rok święty, tęczowy pochód znów przeszedł przez Wieczne Miasto. 39 kolorowych wozów, z których transmitowano ogłuszającą muzykę przejechało od dworca kolejowego Termini, do Koloseum, by zakończyć paradę na polu Circo Massimo, gdzie ustawiono scenę koncertową. Za wozami szedł barwny i wesoły tłum a po bokach ulicy ustawili się obserwatorzy wiwatujący na cześć manifestantów LGTB. Setki tysięcy osób! Może nawet milion! Takich tłumów na Europridzie, Rzym jeszcze nie widział!

„Niektórzy chętnie widzieliby nas tu w środku, jedzonych przez lwy!“ – krzyczano z głośników, gdy pochód okrążał Amfiteatr Flawiuszów. – „Prawo do miłości jest podstawowym prawem człowieka!“


Lesbijki, geje, transeksualiści, biseksualiści, a także zwykli heteroseksualiści powtórnie spotkali się w stolicy Włoch by świętować Dzień Ulicy Krzysztofa, upamiętniający zamieszki na tle dyskryminacji mniejszości seksualnych, które rozegrały się w 1969 roku w Nowym Jorku i domagać się równych praw, które w wielu krajach są im jeszcze negowane oraz protestować przeciwko homofobii. Jak zwykle były brazylijskie drag queen przystrojone w kolorowe pióropusze z wielkim sylikonowym biustem, eksponowanym także w całości, które tańczyły sambę na ulicy. Byli „niedźwiedzie“ – czyli potężne, zarośnięte, owłosione i brzuchate samce homoseksualne, które negują stereotyp gejowskiego zniewieścienia. Maszerowały lesbijki stare i młode, transy, biseksy oraz wszyscy ci heteroseksualiści, którzy wierzą, że odmienność i różnorodność to faktory naturalne i pozytywne dla ludzkości. Były też Tęczowe Rodziny – czyli jednopłciowe pary mamuś lub tatusiów wychowujących wspólnie dzieci oraz AGEDO – stowarzyszenie rodziców gejów i lesbijek, którzy nie wstydzą się i nie potępiają swoich „odmiennych“ dzieci. Nie zabrakło zdeklarowanych gejów prawicowych, aby pokazać wreszcie, że nie tylko lewacy są homoseksualistami..


Kontestacja papieża


W tym roku manifestanci kontestowali bardzo ostro Watykan i papieża Ratzingera, przechrzczonego na „Nazingera“. Od 2000 roku, kiedy to po raz pierwszy odbył się w Rzymie międzynarodowy Gay Pride, we Włoszech nic się nie zmieniło – nie ma w dalszym ciągu ustawy o związkach partnerskich, ani nawet ustawy przeciwko homofobii, homoseksualizm jest nadal napiętnowany przez kościół a hierarchia watykańska szerzy homofobię. Jak na ironię losu, w sobotę 11 czerwca – w tym samym dniu, gdy w Rzymie odbywał się Europride, Benedykt XVI przyjął na audiencji delegację 2 tysięcy europejskich Romów. Podczas tego historycznego spotkania, mającego pokazać otwartość Watykanu, papież mówił o śmierci błogosławionego Ceferino Gimeneza Malli podczas hiszpańskiej wojny domowej w 1936 r., o zagładzie Romów podczas II Wojny Światowej i apelował o otwarcie na integrację, praworządność, sprawiedliwość oraz dążenie do godnego, lepszego życia. To działo się w Watykanie, podczas gdy ulicami Wiecznego Miasta maszerowali inni prześladowani niosąc transparenty: „Nazinger prześladuje gejów!“, „Nazinger napada na gejów!“, „Ubiera się w Pradę, a jest przyjaciółką diabła!“, „Piekło realne, Watykan Guantanamo mentalne!“. Przez całe miasto przejechał olbrzymi transparent z napisem „ NO VAT “ na tle kopuły bazyliki San Pietro, a jeden z manifestantów na szczudłach przebrany za kardynała pokazywał tabliczkę: „Nie dla praw LGTB! Nie dla związków partnerskich! Nie dla ustawy przeciwko homofobii! Tak dla Crimen Sollicitationis!“


Nie zabrakło polityków


W pierwszym rzędzie nie zabrakło polityków, którzy od lat otwarcie popierają dążenia ruchu LGTB, często stanowiąc jego część. Była parlamentarzystka PD – Paola Concia, zdeklarowana lesbijka, która szła za rękę ze swoją towarzyszką życia Krzysią. Był transseksualista Vladimir Luxuria – historyczny lider ruchu włoskiego i były poseł na sejm. Był oczywiście Nichi Vendola – lider Lewicy, Ekologii, Wolności, zdeklarowany gej i Prezydent Prowincji Apulia, który być może w niedalekiej przyszłości będzie kandydował na premiera Włoch. Wśród flag niesionych podczas parady widać było flagi włoskich partii lewicowych, Zielonych, związków zawodowych oraz stowarzyszeń laickich. Na otwarciu parady pojawiła się także Renata Polverini – Prezydent Prowincji Lacjum z prawicowej partii Lud Wolności. „Idź gdzie indziej faszystko!“ – kontestowano jej krótki udział w rzymskim Europride.


Przybyła Lady Gaga


Nikt nie kontestował natomiast Lady Gagi, choć niektórzy obawiali się, że także ona przypuści czołowy atak na Benedykta XVI. Pojawiła się na scenie w Cyrku Maximusa w stroju Versace z lat 90. i w zielonej koafiurze na głowie. Bez wątpienia to Gaga przyczyniła się do wielkiego sukcesu tegorocznego rzymskiego Europride, a przyjechała do Wiecznego Miasta na zaproszenie Ambasadora USA we Włoszech Davida Thornea.

W przemówieniu wygłoszonym ze sceny przed wykonaniem swoje sztandarowej piosenki "Born this way", uważanej za hymn odmienności, Lady Gaga mówiła: "Jestem córką odmienności. I za każdym razem gdy mówię o tym, pytają się mnie czy jestem lesbijką? Ja czuję zobowiązanie moralne, by uczynić świat lepszym miejscem. Walczymy o wolność, sprawiedliwość, zrozumienie, a przede wszystkim chcemy pełni praw. Chcemy być tylko traktowani jak ludzie. Musimy skończyć z dyskryminacją i ignorancją. Chcemy by świat był otwarty dla wszystkich, tu i teraz." Podkreślała też, że dla niektórych rządów prawa gejów nie są priorytetem, natomiast wiele rządów na świecie nie zezwala wciąż swoim obywatelom mieć tych praw. Wśród krajów, gdzie mniejszości seksualne pozbawione są pełni praw artystka wymieniła Polskę, Litwę, Rosję, Węgry, Liban oraz państwa Bliskiego Wschodu.

Jej wystąpienie w Rzymie było oczywiście otwartą aluzją do tego, że także we Włoszech nie ma równości. "To nie jest tylko zabawa, pokojowa demonstracja, tu chodzi o fundamentalne prawa człowieka. Jesteśmy tu, by bronić praw. Musimy iść dalej, w obronie miłości i praw człowieka oraz godności"- mówiła gwiazda. - "Tak wiele osób na świecie jest dyskryminowanych. Proszę świat, aby zorientował się wreszcie, że nastąpiły zmiany, problemy społeczne są realne, mają konsekwencje dla całej ludzkości. Proszę więc głowy państw, aby nam pomogły, a nie dzieliły ludzi.“ – pop star występowała przez blisko 40 minut i przemawiała jak prawdziwy, charyzmatyczny lider polityczny.

Gaga podziękowała też Prezydentowi Miasta Rzymu Ganniemu Alemannowi, ze to, że udało się zorganizować tak wielką pacyfistyczną manifestację. "Roma, jak możemy zmienić opresję przeszłości w wyzwolenie przyszłości? Niech się narodzi tu i teraz nowa ideologia międzynarodowa. Jesteśmy rewolucjonistami miłości, użyjmy więc ludzką władzę, aby ratować życie i jednoczyć wszystkich ludzi!“ – powiedziała Lady Gaga w Rzymie.


Agnieszka Zakrzewicz, z Rzymu


zobacz foto relację na facebooku

http://www.facebook.com/pages/WcieniuSanPietro/221663011183554#!/media/set/?set=a.10150221163957376.335576.563217375


zobacz wideo Lady Gaga Europride Roma 2011 (Born this way - The edge of glory)

http://www.youtube.com/watch?v=dIOCtc31gIE

czwartek, 25 listopada 2010

21. Homoheretycy

Herezja szerzy się we Włoszech. To będzie problem dla Benedykta XVI… W najbliższym sąsiedztwie zaczęto błogosławić pary jednopłciowe, nie widząc również nic złego w tym, aby geje i lesbijki aspirowały do kapłaństwa oraz opowiedziano się za wprowadzeniem testamentu biologicznego i za usuwaniem krzyży ze szkół.

28 sierpnia 2010 roku, w Torre Pollice nieopodal Turynu, zakończył się wspólny synod Ewangelickiego Kościoła Waldensów oraz Ewangelickiego Kościoła Metodystycznego Włoch. Choć nie jednomyślnie, ale bezsprzeczną większością głosów (105 członków głosowało tak, 9 nie, a 29 wstrzymało się), zdecydowano, że wspólnoty te będą błogosławić związki homoseksualne.
I tak oto po raz pierwszy we Włoszech są uznawane homozwiązki, pomimo że w tym kraju nie ma jeszcze nawet ustawy regulującej konkubinaty heteroseksualne. W innych krajach, gdzie związki cywilne są zalegalizowane, synody EKWiEKM już dawno błogosławią gejów i lesbijki. Problemem było podjąć taką decyzję, w kraju, leżącym w cieniu Watykanu, Waldensi i Metodyści jednak zdecydowali się opowiedzieć przeciwko dyskryminacji i homofobii, gdyż sami dobrze wiedzą, co znaczą prześladowania. (Waldensi byli ekskomunikowani w 1184 przez papieża Lucjusza III i tępieni bezlitośnie przez sądy Inkwizycji).
„Traktuj obcego, który mieszka wśród was tak samo jak tego, który narodził się wśród was“ – werset z Księgi Kapłańskiej góruje nad wejściem do świątyni w Torre Pollice. We Włoszech, gdzie aktualnie panują nastroje ksenofobiczne i szerzy się homofobia, i gdzie minister spraw wewnętrznych Roberto Maroni planuje wydalić nie tylko Cyganów, ale także kloszardów z UE, którzy koczują na ulicach, nie robiąc sobie nic z dyrektywy 2004/38/CE dotyczącej prawa obywateli Unii do wolnego podróżowania i przebywania na terenach państw członkowskich – motto Waldensów brzmi jak wyzwanie.
Wspólnota Waldensów i Metodystów nie jedno wyzwanie rzuciła rzymskim katolikom – chociażby urządzając przed synodm procesję z różowymi trójkątami na piersi, takimi samymi jakimi naziści znaczyli homoseksualistów w obozach koncentracyjnych. Miał go pastor Francesco Sciotto, który tłumaczył: „Nie przymuszamy nikogo, do zmiany jego prywatnych przekonań. Dla nas to znak solidarności. W naszej wspólnocie istnieją jeszcze uprzedzenia i dyskryminacja. W naszym kraju panuje obojętność i zacofanie, które nie pozwalają uznać praw ludzi o odmiennej orientacji seksualnej“. Różowego trójkąta nie przypiął do piersi biskup Pinerolo – wielebny Piergiorgio Debernardi – uznawany za rzecznika dialogu między EKWiEKM a Kościołem rzymskokatolickim.
Przeciwko decyzji władz obu kościołów sprzeciwiała się nieliczna grupka z senatorem centroprawicy Lucio Malanem na czele, który ostrzegł, że może to doprowadzić do rozpadu wspólnoty i że homoseksualizm jest wielokrotnie potępiany w Biblii.
„Chcemy błogosławić związki osób, które przed Bogiem i wspólnotą wiary pragną rozpocząć swoje wspólne życie. Musimy zrozumieć co znaczy w Biblii i dla nas błogosławieństwo. Nie oznacza ona małżeństwa, które dla nas protestantów nie jest sakramentem, a sprawą cywilną” – tłumaczyła pastor Maria Bonafede (bo w przeciwieństwie do rzymskich katolików, ewangelicy nie mają problemów z kapłaństwem kobiet).

Zmieniłem wiarę

Nie mają też problemów z kapłaństwem gejów. Wspólnota mediolańska nie tylko przyjęła otwarcie zdeklarowanego homoseksualistę, ale wydelegowała go także na członka synodu. Nazywa się Francesco Boschi, ma 40 lat, jest biologiem i pracuje w spółce farmaceutycznej.
„Jestem osobą głęboko wierzącą, ale w Kościele katolickim nie udało mi się znaleźć mojego miejsca. Wielokrotnie chciałem spotkać się z jakimś księdzem, aby porozmawiać, ale zamykano przede mną drzwi. Zmieniłem więc wyznanie. Tu w Ewangelickim Kościele Waldensów zostałem przyjęty przez wspólnotę. Razem odbywamy modlitwy przeciwko homofobii“ – mówił Francesco Boschi – „Jeżeli ktoś myśli, że homoseksualizm jest dewiacją, grzechem, chorobą, którą trzeba leczyć lub poddawać egzorcyzmom, nie wiem czy jest dobrym chrześcijaninem. W kościele Waldensów podoba mi się otwartość, mądrość i bezkompromisowość w stosunku do władzy.“
„Poznałem Francesca, gdy był zupełnie zagubiony nie mogąc znaleźć miejsca w kościele katolickim. Nie wydaje mi się, że można się dziwić, iż nasz kościół przyjmuje homoseksualistów i że błogosławi pary tej samej płci. Błogosławieństwo pochodzi od Boga i jest przeznaczone dla ludzi, którzy się kochają. W Szwajcarii błogosławi się także pary, które żyły ze sobą w miłości i decydują się rozstać.“ – tłumaczył pastor Gianni Genere.
Wielebny Piergiorgio Debernardi, choć różowego trójkąta nie przypiął sobie do piersi, mówił na synodzie, że Kościół powinien dziś przyjąć postawę pokorną, ze względu na przestępstwa jakie dokonywały się w jego łonie przez ostatnie dziesięciolecia w stosunku do dzieci i młodzieży, że powinien nauczyć się przebaczać...

Testament biologiczny

Błogosławieństwo par homoseksualnych i otwarcie drzwi dla homoseksualistów to nie jedyne nowości Waldensów. Spadkobiercy duchowi Piotra Waldo ustanowili również otworzenie rejestrów dla osób, które decydują się na złożenie testamentu biologicznego, przewidującego eutanazję w przypadku ciężkich i nieuleczalnych chorób. Należy wypełnić wzór dokumentu, a następnie potwierdzić swoją wolę notarialnie i zapisać się w rejestrze wspólnoty. „To gest symboliczny – znak dla włoskiego parlamentu, aby rozpoczął pracę nad ustawą, która przyznaje każdej osobie prawo do podjęcia decyzji dotyczących życia i śmierci“ – mówił pastor Giuseppe Platone – „Chodzi o godność człowieka, o zachowanie jej w chwili ostatecznej…“
Kościół Waldensów już trzy lata temu wystosował apel do parlamentu włoskiego. Tym razem jdnak to wierni zdecydowali się sami założyć rejestry testamentu biologicznego w parafiach w Mediolanie, Turynie, Trieście i Neapolu. Już 500 osób złożyło dokument.
Inspiracja przyszła z Niemiec, gdzie od 2003 r. istnieje wzór testamentu biologicznego, w którym każdy może wyrazić swoją ostatnią wolę. W dokumencie jest zawarta także refleksja duszpasterska opracowana przez pastora ewangelickiego Manfreda Kocka i kardynała Karla Lehmanna (ówczesnego przewodniczącego Konferencji Episkopatu Niemiec).
Ewangelicki Kościół Waldensów popiera także doświadczenia na komórkach macierzystych. Decyzja ta zapadła po dwóch latach pracy komisji bioetyki, złożonej z teologów, prawników, lekarzy i naukowców.
Prace synodu Ewangelickiego Kościoła Waldensów oraz Ewangelickiego Kościoła Metodystycznego Włoch zostały zamknięte dokumentem nawołującym do usunięcia wszystkich krzyży ze szkół i instytucji publicznych, zgodnie z wyrokiem sądu w Sztrasburgu. Dla Wspólnoty Waldensów i Metodystów usunięcie krzyży jest najlepszym sposobem upamiętnienie 150 rocznicy zjednoczenia Włoch oraz 140 rocznicy upadku Państwa Kościelnego. Wspólnota Domaga się także ustanowienia dnia wolności myśli, religii i sumienia 17 lutego – w dzień spalenia na stosie Giordana Bruno oraz końca ich prześladowań, gdy w 1848 r. przyznano waldensom we Włoszech pełnię praw obywatelskich oraz wolność wyznania.
Unia Kościołów Metodystów i Waldensów istnieje od 1975 roku. Liczy 50 tysięcy członków - 45 tys. waldensów (z czego 30 tys. mieszka we Włoszech, a 15 tys. wśród włoskiej emigracji w Argentynie i Urugwaju) oraz 5 tys. metodystów. Rośnie jednak w siłę, gdyż szacuje się, że wśród emigrantów przybyłych do Włoch jest 400 tys. nowych członków tego kościoła.
Ciężkie czasy idą dla Benedykta XVI – skandal pedofilii, nowe skandale finansowe w banku watykańskim, kontestacje ateistów w Londynie i do tego jeszcze homoherezja bod samym nosem…

AGNIESZKA ZAKRZEWICZ, z Rzymu
wrzesień 2010

środa, 24 listopada 2010

11. Homo milonga

Po 14 godzinach posiedzenia Senatu, transmitowanego na żywo przez telewizję – Republika Argentyńska stała się pierwszym krajem w Ameryce Łacińskiej i dziesiątym na świecie, który zezwala na zawieranie małżeństw pomiędzy osobami tej samej płci. Nic nie pomogły modlitwy integralistów katolickich, którzy przed Senatem odmawiali różaniec i prosili Boga, aby ten powstrzymał uchwalenie ustawy… 33 senatorów głosowało za, 27 przeciwko, trzech wstrzymało się od głosu. Nowa ustawa daje także prawo do adopcji dzieci.

Choć machismo w kulturze argentyńskiej jest wciąż widoczne gołym okiem – na przykład w homofobicznych żartach Maradony podczas Mistrzostw Świata w Afryce – „Całuję moich piłkarzy, ale niech nikt sobie nie myśli, że lubię las muñecas (lalki – w obraźliwym znaczeniu „cioty“), to Argentyna zrobiła w ostatnich latach olbrzymi krok na przód pod względem równouprawnienia i poszanowania praw człowieka. Pod rządami małżonków Kirchner (najpierw męża, a później żony), ten piękny kraj zniewolony przez lata przez prawicową dyktaturę, uwalnia się wreszcie z ciężkich kajdan kultury katolickiej i staje się coraz bardziej pluralistyczny, akceptując mniejszości, także seksualne. Już od dłuższego czasu Buenos Aires jest miejscem pielgrzymek homoseksualistów z Europy, którym to fantastyczne miasto (gdzie do kina chodzi się nawet o 2 w nocy i bawi się do białego rana), oferuje niezwykłe atrakcje, jak tangueras, w których tańczy się homo milonga, wracając w ten sposób do tradycji tanga, które pierwotnie było tańczone przez dwóch mężczyzn.

Decyzja o legalizacji związków homoseksualnych powzięta przez argentyński Senat, była w pewnym stopniu formalnością, bo w Argentynie już od 2002 r. istnieje możliwość zawierania związków partnerskich pomiędzy osobami tej samej płci w niektórych prowincjach – min. w Buenos Aires. Parlament argentyński rozpoczął debatę nad ustawą w październiku 2009 r. Decydujący okazał się jednak wyrok sędziego Gabriela Seijasa w sprawie dwóch gejów pochodzących z dwóch różnych prowincji, który 12 października 2009 r. uznał, że zakaz udzielania ślubów homoseksualistom jest niekonstytucjonalny, gdyż godzi w równouprawnienie wszystkich obywateli. Kilka ślubów homoseksualnych zostało anulowanych przez Sąd Najwyższy, co stworzyło poważny problem prawny, który należało rozwiązać legalizując lub delegalizując małżeństwa homoseksualne w całym kraju. Jak wynikało z sondażu przeprowadzonego przez argentyński dziennik „La Naciòn”, przed głosowaniem w Senacie – 70% Argentyńczyków opowiadało się za ich legalizacją.

Latynoska Sodoma i Gomora

Reakcja Kościoła kat. w Argentynie była histeryczna, przesadna, a nawet śmieszna i absolutnie nie odzwierciedlała nastroju opinii publicznej. Arcybiskup Buenos Aires – Jorge Bergoglio grzmiał przeciwko rządowi, oskarżając go o korupcję (nie tylko moralną, ale i materialną) dokonaną przez lobby homoseksualne. W liście do Karmelitanek Bosych, kard. Bergoglio użył dość malowniczych sformułowań w stosunku do ustawy: „owoc nienawiści demona“ i „wojna przeciwko Bogu“. List Bergoglia przyniósł jednak odwrotny skutek, stając się kijem włożonym w mrowisko stosunków między państwem a kościołem. „Im więcej Bergoglio, Delgado i Aguer (ultrakonserwtywny biskup La Plata – przyp. aut.) mówią o ustawie legalizującej związki homoseksualne jako o „projekcie szatana“ i „akcie korupcji lobby gejowskiego“, tym bardziej zwykły obywatel przekonuje się, że Kościół argentyński jest naprawdę zacofany“ – komentował jeden z młodych księży. W Kościele argentyńskim jest też coraz bardziej widoczny konflikt wewnętrzny pomiędzy starym i nowym widzeniem „kwestii moralnych“, będących podstawą doktryny wiary. Biskup prowincji Cordoby – Carlos Jose Nanez zakazał wykonywania obowiązków duszpasterskich księdzu Jose Alessio, który popierał wprowadzenie ustawy. Walka wewnętrzna w Kościele argentyńskim to nie nowość – ultrakonserwatywne skrzydło popierające dyktaturę Videli, dokonało czystki wewnętrznej w latach 70-tych, oddając w ręce torturatorów wszystkich księży, którzy popierali teologię wyzwolenia.
Nie zabrakło także komentarzy homoseksualistów wierzących: „My geje i lesbijki – osoby o odmiennej orientacji seksualnej, ale katolicy wierzący, oczekujemy od naszych pasterzy wreszcie jakiegoś gestu chrześcijańskiego, zgodnego z nauką Chrystusa“ – napisał w liście otwartym do Bergoglia docent teologii Marcelo Marquez.

Jak komentował „Economist“ – trudno powiedzieć, skąd to nagłe nawrócenie się prezydent Cristiny Fernández de Kirchner na politykę poszanowania praw człowieka i mniejszości seksualnych. Widocznie Pani Kirchnerowa zrobiła już kalkulację przedwyborczą i zorientowała się, że popieranie ultrakonserwatywnego Kościoła zaprowadzi ją do nikąd. W 2011 w Argentynie odbędą się wybory prezydenckie i ustawa o związkach homoseksualnych to dobry atut wyborczy – przesłanie świadczące o chęci modernizacji kraju i osiągnięcia pełnej autonomii politycznej od Kościoła argentyńskiego na pewno przysporzy jej wyborców.

Jak powiedział deputowany Miguel Angel Picheto z Frente para la Victoria (Front na rzecz Zwycięstwa) – koalicji centro-lewicowej, która poparła Nestora Kirchnera, a później Cristinę Fernández de Kirchner – „To ważny krok w równouprawnieniu wszystkich obywateli, zgodnie z gwarancjami jakie daje Konstytucja. Chodzi o podstawowe prawa człowieka i obywatela – czyli o to, aby nikt nie był dyskryminowany ze względu na swoją orientację seksualną – co w XXI wieku, w państwie, które uważa się za demokratyczne jest już niedopuszczalne.“

Tak oto Argentyna – kraj najbardziej europejski w Ameryce Południowej - od teraz staje się bardziej europejska niż niektóre kraje UE.

Agnieszka Zakrzewicz
lipiec 2010

http://www.nie.com.pl/art23562.htm

8. Pedały i komuniści

To inwektywy jakimi agresor obrzucił dwóch młodych homoseksualistów w Padwie 10 czerwca br., przechodząc następnie do rękoczynów. Enrico i Matteo (27 i 31 lat) zostali pobici przed popularnym barem, dlatego, że szli objęci jak chłopak z dziewczyną. Napastnik był mniej więcej w tym samym wieku. Dwóch gejów trafiło do szpitala, gdzie opatrzono im rany oraz wezwano policję. Policja niestety nie znalazła już agresora, a świadków nie było. Ofiary zeznały, że nikt nie chciał udzielić im pomocy – przegnano ich spod baru, grożąc, że może skończyć się jeszcze gorzej.
To tylko jeden z ostatnich epizodów, bo we Włoszech wybuchła prawdziwa homofobia. Napaści, pobicia, napady a nawet usiłowania gwałtów stały się w ostatnim czasie tak częste, że brzmią jak doniesienia z afgańskiego frontu.


31 maja br. trzech napastników napadło w Mediolanie grupkę przyjaciół: dwóch gejów i dwie ich przyjaciółki. Homoseksualiści zostali pobici, podczas gdy dziewczyna próbująca stanąć w ich obronie dostała w twarz, za to, że zadaje się z pedałami. Na szczęście udało im się uciec – ofiary sparaliżowane przez szok nie złożyły zawiadomienia na policji. Tożsamość agresorów nie została ustalona – wiadomo, że jeden z nich miał podkoszulkę z krzyżem celtyckim.
29 maja 2010 r. w Rzymie 22-letni gej został zaatakowany i ciężko pobity w pobliżu Koloseum przez 4 lub 5 napastników. Wyszedł ze znanego lokalu homoseksualnego Coming Out przy Lateranie (miejsce uważane za rzymską Gay Strett), po drodze rozmawiał przez telefon z przyjacielem, co uratowało mu życie. Napastnicy śledzili go, kiedy wszedł w boczną uliczkę. Zaatakowali go kopiąc i bijąc aż do utraty przytomności – później ukradli komórkę. Chłopak został uratowany przez przyjaciół, którzy słysząc zaczepki podczas rozmowy telefonicznej – przyjechali bezzwłocznie na miejsce zajścia. Kiedy zaprowadzili rannego do baru, aby zatamować krew serwetkami – właściciel lokalu odmówił pomocy. Chłopak skopany po twarzy ryzykował utratę oka.
25 kwietnia br. młody student Mattia C. – wolontariusz stowarzyszenia Arcigay został napadnięty w autobusie nocnym jadącym przez turystyczne Zatybrze w Rzymie. Chłopak bronił się – został skopany i podduszony. Nikt nie zareagował.
11 listopada 2009 r., w Rzymie, w pobliżu centralnej ulicy Corso para homoseksualistów została napadnięta przez wyrostków na motorynkach, którzy okładali ich kaskami po głowie i genitaliach, krzycząc wyzwiska i slogany faszystowskie.
19 września 2009 r. – drugi atak na gejowską dyskotekę Qube w Rzymie. Dwie osoby w kaskach na motorze próbowały wybić okno w lokalu by wrzucić koktajl mołotowa. Nie mogąc potłuc szyby antywłamaniowej podpalili wycieraczkę i drzwi przed dyskoteką.
1 września 2009 r. na ulicy San Giovanni blisko Bazyliki Laterańskiej – uznawanej za gejowską ulicę Rzymu – rzucono w tłum dwie bomby zapalne „domowej roboty“ przed barem, w którym spotykają się lesbijki. Jedna osoba została ranna w głowę, trzy inne odniosły lekkie obrażenia. Tydzień wcześniej 4 młodocianych napastników z łysymi głowami zaatakowało lesbijkę grożąc jej gwałtem. Udało się jej uciec.
26 sierpnia 2009 r. dyskoteka Qube, gdzie odbywały się historyczne imprezy gejowskie „Krowa morderczyni“, została podpalona przez nieznanych sprawców.
22 sierpnia 2009 r. para homoseksualistów została napadnięta przed Gay Village w dzielnicy EUR przez 40-letniego Alessandro Sardelli zwanego „Swastyczka“. Jeden z gejów dostał butelką w głowę, drugi w brzuch.
19 sierpnia 2009 r. znany piosenkarz gejowski Emilio Rez został pobity przed wejściem do domu przez młodocianego sprawcę, który wyzywał go od pedałów.
Dziesięć napadów homofobicznych w ciągu 10 miesięcy. Sprawcy nie zostali ani rozpoznani, ani schwytani.

Homofobia a polityka

Przygotowywana od miesięcy ustawa przeciwko homofobii, której sprawozdawcą była posłanka Anna Paola Concia z Partii Demokratycznej, poległa w październiku ub roku, także dzięki głosom demokratów. 2 października 2009 r. komisja ds. prawa włoskiej Izby Deputowanych zaproponowała zmodyfikowanie art. 61 włoskiego Kodeksu Karnego, włączając do obostrzeń także działanie na szkodę osób niepełnosprawnych oraz homoseksualistów i transwestytów. Katolicy z centrum zaskarżyli zmianę jako niekonstytucjonalną – poparła ich prawicowa partia premiera Berlusconiego – Lud Wolności, Liga Północna Bossiego oraz posłanka Paola Binetti z Partii Demokratycznej. Jak się okazało – większość posłów nadal uważa, że wprowadzenie obostrzeń prawnych dotyczących aktów nietolerancji w stosunku do homoseksualistów ogranicza ich przekonania moralne - bo pedał, to przecież pedał a nie człowiek. Co prawda prawicowa minister do spraw równości – Mara Carfagna obiecała kampanię przeciwko homofobii i powtórną próbę prawnej regulacji problemu – sprawa jednak przycichła zupełnie, gdyż w programie włoskiego parlamentu są ustawy ważniejsze – takie jak „ustawa knebel“ o zakazie podsłuchów, która ma uniemożliwić wychodzenie na wierzch skandali korupcyjnych i seksualnych polityków, godząc przy okazji w działania prokuratury antymafijnej.
Zarówno reprezentanci ONZ jak i Unii Europejskiej potępili „krok w tył“ na drodze do przeciwdziałania homofobii jaki zrobił włoski parlament. Natomiast biskup Domenico Mogavero – przewodniczący rady do spraw prawa Konferencji Episkopatu Włoch – pochwalił zatrzymanie ustawy, stwierdzając, że był to krok ale od ślubów homoseksualnych. Do tej pory Włochy nie mają żadnej ustawy, która karałaby akty dyskryminacji na tle seksualnym – takie jak groźne napady na gejów. Ze względu na strach – tylko jeden na dziesięć przypadków agresji homofobicznych jest zgłaszany na policję. Zwykle sprawcy przemocy w stosunku do gejów pozostają bezkarni – przyczyną tego są także - tak zwane „uprzedzenia natury moralnej“, jakie „normalni ludzie“ mają w stosunku do pedałów. To także najczęściej przyczyna obojętności, jeżeli ktoś bije pedała na oczach innych.
22-letni gej pobity pod koniec maja pod Koloseum wystąpił publicznie do premiera Włoch Silvia Berlusconiego z apelem o wprowadzenie ustawy przeciwko homofobii. W wielu miastach włoskich odbyły się manifestacje gejowskie przeciwko dyskryminacji i przemocy. Młody student pobity w autobusie na Zatybrzu będzie w tym roku głosem manifestacji Gay Pride w Neapolu (26 czerwca 2010 r.). W komunikacie wydanym przez stowarzyszenie homoseksualne z Mediolanu, po pobiciu dwóch gejów przed barem, można przeczytać: „Mamy nadzieję, że policja zidentyfikuje sprawcę agresji homofobicznej. Mamy jednak nadzieję, że ten kolejny epizod zmusi do refleksji także polityków. Obawiamy się, że dyskryminujące odezwy członków z partii Liga Północna i Lud Wolności rodzą klimat nienawiści i nietolerancji, który prowadzi do aktów przemocy. Takie akty powinny być potępione przez polityków, którzy powinni stanąć po stronie ofiar i je bronić.“
Imma Bataglia – prezeska stowarzyszenia Gay Project zaapelowała do polityków: „Włochy mogą dać przykład uchwalając ustawę przeciwko homofobii. To może nastąpić tylko za zgodą i zrozumieniem problemu ze strony wszystkich partii politycznych. Premier Berlusconi, który sam padł ofiarą agresji, powinien najlepiej rozumieć co czuje osoba pobita na ulicy, która nie ma nawet ochrony“. „Nie ma czasu do stracenia, agresje na tle homoseksualnym we Włoszech stały się problemem społecznym“ – zaapelowali organizatorzy rzymskiego Gay Pride. Franco Grillini – historyczny lider Arcigay powiedział – „Do dyspozycji ofiar powinien być numer telefonu pod który mogą dzwonić by zgłaszać akty przemocy. Niestety większość napaści nie jest zgłaszana na policję ze strachu i wstydu. Bezkarność rodzi coraz większą przemoc.“ Vladimir Luxuria – historyczny włoski lider ruchu LGBT i były parlamentarzysta (pierwsza osoba transgender, która zasiadła w parlamencie jakiegokolwiek kraju europejskiego), zaapelowała do minister Mary Carfagni, aby nie tylko solidaryzowała się z ofiarami, ale wreszcie złożyła propozycję ustawy, którą obiecała złożyć już w marcu.
Jak widać na przykładzie Włoch – w cywilizowanej Unii Europejskiej są kraje, które nie wyrzekają się wiekowych uprzedzeń, będących pożywką nietolerancji, dyskryminacji rasowej i płciowej, przemocy fizycznej w stosunku do słabszych i innych. Batalia ruchu LGBT, która toczy się od lat 60-tych to nie tylko batalia mająca na celu legalizację związków homoseksualnych – to przede wszystkim batalia o prawa człowieka, o prawo do tego aby nie być znieważanym i bitym na ulicy za orientację seksualną.

Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu
czerwiec 2010

http://www.nie.com.pl/art23446.htm

Tolerancja i nietolerancja

Bardzo żałuję, że nie mogłam uczestniczyć w Marszu Tolerancji w Krakowie, ani w Dniu Milczenia w Łodzi w 2009 roku, gdyż musiałam zostać w Rzymie. Już od 9 lat biorę czynny udział w obchodach World Gay Pride – najczęściej w Wiecznym Mieście, pod bokiem papieża… Biorę w nich udział, choć jestem heteroseksualistką, bo wierzę w tolerancję, równość, równouprawnienie, miłość i prawa człowieka. Obejrzałam jednak relacje z marszu, zdjęcia i usłyszałam opinie uczestników.

Krakowski marsz to była majówka pod ochroną policji – to i tak już bardzo wiele, bo odziały rosyjskiej specjalnej milicji OMON uniemożliwiły zorganizowanie manifestacji gejów na Worobiowych Gorach w Moskwie i zatrzymały około 20 aktywistów w tym: Brytyjczyka Petera Tatchella oraz Mikołaja Aleksejewa, jednego z liderów rosyjskiego ruchu gejowskiego.
Natomiast Baltic Pride 2009 otrzymała zielone światło w ostatnim momencie — bo sąd Administracyjny w Rydze cofnął zakaz wydany przez Radę Miasta. Parada przeszła przez główną ulicę łotewskiej stolicy!

Kiedy patrzę na zdjęcia z Krakowa i czytam relacje w prasie, serce mi się jednak ściska, że Polska ma nadal 9 lat wolności w plecy…, że nadal jest to kraj pełen zniewolonych umysłów, zakutych łysych łbów i nietolerancyjnej propagandy społecznej. Z niedowierzaniem zadaję sobie pytanie, jak w Polsce należącej do Unii Europejskiej od 2004 r., może — z przyzwoleniem społecznym i politycznym – odbywać się „Marsz Normalności“ organizowany przez Narodowe Odrodzenie Polski, którego uczestnicy skandują hasła "Nacjonalizm jest wolnością", "Rynek Krakowski nigdy nie będzie gejowski", "Każdy to powie nie chcemy gejów w Krakowie"? Jak to możliwe, że w naszym kraju jest jeszcze tyle uprzedzeń, zabobonów, głupoty, chamstwa, wulgarności – przemycanych jako światła myśl narodowa. Jak można nazywać „Marszem Tradycji i Kultury“ kontrmanifestację organizowaną przez Młodzież Wszechpolską, która poprzez metody nie mające nic wspólnego z kulturą, próbuje zatrzymać manifestację na rzecz tolerancji, w której biorą udział mniejszości seksualne, przedstawiciele organizacji społecznych, ludzie kultury, obcokrajowcy, zwykli mieszkańcy Krakowa – pokojowy i legalny pochód, autoryzowany przez władze miasta. Przecież to nie tradycja i kultura polska – to hołota wymachująca narodowymi flagami. Rzucanie jajkami w uczestników Marszu Tolerancji i wyzywanie ich od „pederastów“, rzucanie krzesłami w policję, nienawistne obelgi, warcholstwo, czarne koszule nawiązujące świadomie do faszyzmu, szaliki na twarzach, burdy uliczne – to jest normalność, kultura i tradycja polska? Jaki zdeprawowany umysł może tak to nazwać? I do tego wszystkiego jeszcze księża… Czy można sobie wyobrazić jakiś normalny, europejski kraj (na przykład katolickie Włochy), w którym księża wychodzą na ulicę, by protestować wraz z hołotą przeciwko pederastom, narażając na śmieszność tak poważną instytucję jak Watykan? Nie – tylko w Polsce, ksiądz protestujący przeciwko Marszowi Tolerancji w Krakowie może spaść z murku i potłuc się, kompromitując kościół…

Z rozrzewnieniem przypominam sobie mój pierwszy World Gay Pride, w Rzymie w 2000 roku, zbiegający się z Rokiem świętym. Do Wiecznego Miasta, o którym Roberto Rossellini mówił „Rzym – miasto otwarte“, nadając ten tytuł swojemu słynnemu filmowi – zjechali się ludzie z całego świata: geje, lesbijki, transy, pacyfiści, artyści, działacze społeczni. Wśród starożytnych ruin – z Koloseum w tle (symbolem męczeństwa chrześcijan i moralnego sprzeciwu przeciwko karze śmierci i przemocy), przez całe miasto przemaszerował wielobarwny i ekstrawagancki pochód. Siedemdziesięciu półnagich motocyklistów, transy brazylijskie z nagimi piersiami i pupami, młodzi i starzy homoseksualiści skromnie odziani, lesbijki przebrane za aniołki i diabły, ludzie z żółtymi gwiazdami Dawida na ubraniach, które od czasu Holocaustu stały się symbolem dyskryminacji.
Oprócz homoli – organizacje społeczne, politycy, europarlamentarzyści, inteligencja, ludzie kultury i sztuki, staruszki, niepełnosprawni na wózkach, rodziny z dziećmi, a także księża… wszyscy, którzy popierają tolerancję, równouprawnienie i pokojową walkę o prawa człowieka. Były też matki homoseksualistów, które krzyczały: „Moje dziecko jest homo i ja się tego nie wstydzę!“. Na transparentach widniały hasła: „Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo! Czyżby był pedałem?“. To był wielki wspaniały karnawał, z muzyką i wozami alegorycznymi – prawdziwe święto dla Rzymu. Święto Tolerancji, Pokoju, Równości, Miłości – to czego symbolem są właśnie tęczowe flagi, bo kolory mówią zawsze wiele… I tak było w Rzymie co roku, aż Włochy stały się krajem normalnym, w którym problem homofobii stał się marginalny i w którym Vladimir Luxuria – transeksualista z ruchu GLBT – organizator World Gay Pride w 2000 roku, został wybrany do włoskiego parlamentu. Krajem normalnym, w którym nikt nie wyzywa od pederastów tak znanych i cenionych polityków jak Nicki Vendola czy Alfonso Pecoraro Scanio. Gdzie nawet na Sycylii – w wyborach może wygrać Rosario Crocetta – zdeklarowany homoseksualista-katolik, który został merem miasta Gela oraz symbolem walki z mafią… I wyobraźcie sobie – wszystko to pod nosem papieża…

Czy coś takiego byłoby możliwe w Krakowie? Co powiedziałaby na to Młodzież Wszechpolska i Narodowe Odrodzenie Polski? Ilu księży spadłoby z murku i musiałoby być ratowanych przez pogotowie? Bo myślę, że gołe brazylijskie transy by się im spodobały…

Kiedy wspominam manifestacje na rzecz praw mniejszości seksualnych, w jakich brałam udział w Rzymie, moje myśli kierują się zawsze ku mojemu rodzinnemu miastu – Łodzi, gdzie Parada Wolności została zakazana przez aktualnego prezydenta (i nie odbędzie się nigdy za jego kadencji), i gdzie odbywa się jeden z najbardziej wymownych happeningów, jakie znam – ludzie na znak protestu zaklejają sobie usta taśmą klejącą. Dzień Milczenia jest inicjatywą, która poprzez wykorzystanie milczenia, narzędzia tradycyjnie stosowanego do pozbawiania ludzi ich godności, ma na celu zwrócenie uwagi na problemy, z jakimi spotykają się osoby LGBT oraz ich najbliżsi. Polega na symbolicznym pozbawieniu się głosu. Nie chodzi tylko o milczenie przez godzinę czy jeden dzień — podstawowym celem Dnia Milczenia jest podnoszenie poziomu świadomości na temat sytuacji w jakiej znajdują się osoby nieheteroseksualne w naszym kraju, na temat nietolerancji w jakiej jest jeszcze pogrążony nasz kraj.
Jest mi niezwykle przykro, że w tym roku nie mogłam przyjechać z Rzymu do mojego rodzinnego miasta Łodzi, aby wziąć udział w Dniu Milczenia – dlatego właśnie ten artykuł dedykuję wszystkim tym, którzy 17 maja 2009 r., z odwagą i świadomością wzięli udział w tym społecznym proteście.
Mam jednak nadzieję, że już niedługo – podczas następnej kadencji prezydenckiej – na ulicy Piotrkowskiej odbędzie się wreszcie Parada Wolności – i będzie to prawdziwe święto Tolerancji, tak jak w wielu miastach Europy – jak w Berlinie czy w Rzymie...

Wracając jednak myślami do Krakowa. Pomimo drobnych zamieszek i 15 aresztowanych – wydaje mi się, że tegoroczny Marsz Tolerancji powinien napełniać Polaków nadzieją. Policja wreszcie rozgoniła hołotę – tak jak to się zwykle dzieje w cywilizowanych krajach, a nie aresztowała bezbronnych aktywistów – tak jak to stało się w Moskwie.
Tegoroczny Marsz Tolerancji w Krakowie jest znakiem pozytywnym, że także Polska staje się krajem normalnym (wbrew Marszom Normalności), że zmniejsza się społeczna homofobia, że coraz więcej ludzi nie boi się otwartości i tolerancji. Pora wreszcie zrozumieć, że wszyscy jesteśmy homo – homo sapience…


Agnieszka Zakrzewicz
Rzym 17 maja 2009