Agnieszka Zakrzewicz swą dziennikarską pracę rozpoczęła w Radiu Watykańskim. Dziś, mieszkając od 20 lat w Rzymie i pracując jako korespondent zagraniczny dla polskich mediów, opowiada o kulisach Kościoła i Watykanu. W szczególności o tych sprawach, które najbardziej dotykają problemu kobiet w funkcjonowaniu tej instytucji, pedofilii, homoseksualizmu, sekularyzacji współczesnego społeczeństwa oraz przemian Kościoła katolickiego w epoce „postwojtyłowej“. W blogu „W cieniu San Pietro“ znajdziecie wszystko to, o czym otwarcie pisze prasa zagraniczna, a o czym z trudnością przeczytacie w prasie polskiej.

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Ukazało się wdanie włoskie "Watykańskiego labiryntu"

Kliknij "lubię to" - W cieniu San Pietro fan page na Facebook

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowe normy kościelne dotyczące pedofilii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowe normy kościelne dotyczące pedofilii. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 listopada 2019

PAPIEŻ PODPISAŁ DOKUMENTY WPROWADZAJĄCE OBOWIĄZEK ZGŁASZANIA NADUŻYĆ SEKSUALNYCH W KOŚCIELE - Krytyka Polityczna



List papieski z 9 maja 2019 r. „Wy jesteście światłem świata” jest prawdziwą rewolucją. Watykan staje się modelem, na którym powinny się wzorować prawnie wszystkie Kościoły narodowe.
Po historycznym szczycie dotyczącym ochrony małoletnich w Kościele (21–24 lutego 2019 r.) przyszła pora na dalsze kroki papieża Franciszka. Papież ogłosił 26 marca br. trzy dokumenty: list apostolski w formie motu proprio (tzn. list papieski w formie dekretu wydany z woli papieża) W sprawie ochrony dzieci i osób bezradnych, ustawę CCXCVII W sprawie ochrony dzieci i osób bezradnych oraz wytyczne W sprawie ochrony dzieci i osób bezradnych, obowiązujące na terenie Stolicy Apostolskiej i w kurii rzymskiej.
Czytaj dalej... w

niedziela, 6 lipca 2014

137. Rozmowa z członkami Fundacji „Nie lękajcie się”, która zrzesza ofiary pedofilii klerykalnej



Marek Milewicz, Marek Lisiński

Agnieszka Zakrzewicz: Dlaczego i w jakich okolicznościach powstała wasza organizacja? Jakie są jej cele?

Marek Lisiński: Nasza Fundacja powstała w odpowiedzi na istniejące zapotrzebowanie. Jesteśmy pierwszą w Polsce organizacją, która zrzesza ofiary pedofilii klerykalnej - Ocalonych. Wcześniej ofiary księży nie miały swojego przedstawicielstwa w Polsce, nie miały do kogo się zgłosić by uzyskać wsparcie, pomoc prawną, psychologiczną oraz pomoc w procesach kanonicznych.

Marek Mielewczyk: Założyciele Fundacji "Nie lękajcie się" poznali się przez Internet, na forum poświęconym ofiarom księży. Przez długi czas nosiliśmy się z zamiarem stworzenia oficjalnej organizacji charytatywnej dla Ocalonych i w końcu zrealizowaliśmy ten pomysł. Wielkim wsparciem było dla spotkanie ofiar księży z całego świata na konferencji SNAP w Irlandii w 2013 roku.

M.M: Głównym celem Fundacji “Nie lękajcie się” jest pomoc ofiarom księży na czterech głównych płaszczyznach: tworzenie grup wsparcia dla Ocalonych, pomoc prawna, pomoc w procesach kanonicznych oraz psychoterapia. Na każdej z tych płaszczyzn już działamy. Już sam fakt, że Ocalony może porozmawiać z nami, podzielić się swoją historią, spotkać osobiście lub online kogoś, kto ma bardzo podobne przeżycia, jest ogromnym krokiem do przodu. Kościół nie integruje ze sobą ofiar księży – jeśli faktycznie udziela im jakiejkolwiek pomocy, to izoluje je od siebie.
Ważnym celem Fundacji jest także edukowanie społeczeństwa. W chwili obecnej jesteśmy jedyną organizacją w Polsce, która posiada tak dużą wiedze na temat pedofilii klerykalnej (poza samym Kościołem, ale on nie specjalnie chce ujawniać informacje). Coraz częściej występujemy w mediach nie tylko jako poszkodowani ze swoimi świadectwami, ale także jako eksperci z tej wąskiej dziedziny wiedzy. Jesteśmy również na drodze do opracowywania danych, które systematycznie do nas napływają. Polskie społeczeństwo ma bardzo małą wiedzę na temat pedofilii klerykalnej, ale to się zmienia na lepsze. Również dziennikarze, dzięki rozmowom z nami, coraz lepiej poznają temat i tworzą coraz lepsze materiały. Wiedzę czerpiemy z naszych doświadczeń, od najlepszych specjalistów i autorytetów, z którymi współpracujemy, a także od naszych zagranicznych partnerów. Bardzo dużo informacji można znaleźć na naszym FanPage'u oraz stronie internetowej http://nielekajciesie.org.pl/. W marcu zorganizowaliśmy naszą pierwszą konferencję na temat pedofilii klerykalnej w Polsce, a na jesień przewidujemy następną, tym razem o charakterze międzynarodowym.
Kolejnym celem naszej organizacji, za którego realizację również powoli się już zabieramy, to działania prewencyjne, mające na celu zapobieganie łamaniu praw dziecka w Kościele katolickim.


A.Z.: Ile osób pracuje w Fundacji i jak ona funkcjonuje?

Marek Mielewczyk: wszyscy członkowie Fundacji działają na zasadzie wolontariatu i nikt z nas nie pobiera wynagrodzeń za swoją pracę. Jak łatwo się domyślić, każdy z nas ma swoją, normalną pracę lub działalność, a Fundacją zajmujemy się w wolnym czasie. W zarządzie Fundacji działają trzy osoby: ja, Marek Lisiński I Marysia Mucha. Współpracuje z nami adwokat Jarosław Głuchowski, którego kancelaria udziela Ocalonym bezpłatnych konsultacji prawnych i który na każdym roku nas wspiera. Mamy też kilku wolontariuszy, są to głównie Ocaleni, którzy prace na rzecz Fundacji traktują jako część terapii.


A.Z.: Organizacjom pomagającym ofiarom pedofilii klerykalnej często zarzuca się, że robią to dla pieniędzy. Jak wygląda wasza sytuacja finansowa?

Marek Lisiński: Tak, jak wspominał Marek Mielewczyk - nie pobieramy wynagrodzeń za pracę w Fundacji, wszyscy jesteśmy wolontariuszami. Niestety bardzo trudno jest nam pozyskać jakiekolwiek dofinansowania czy darczyńców, więc na razie – poza drobnymi wpłatami od ludzi z dobrym sercem – sami finansujemy nasza działalność.

A.Z.: Dlaczego ofiary pedofilii powinny dostawać odszkodowania? Jak wygląda ich terapia?

Marek Lisiński: Każda z ofiar poniosła wielkie straty w życiu osobistym i zawodowym. W związku z tym bardzo trudno odnajduje się jej w życiu codziennym. Pieniądze są istotnym elementem powrotu do funkcjonowania, poprzez uczęszczanie na różnego rodzaju terapie, które są niestety bardzo kosztowne.
Terapia to szeroko pojęta pomoc psychologiczna, od terapii indywidualnej do grupowej. Jest to wieloletni proces powrotu do w miarę poukładanego życia. 

A.Z.: Jak można się do was zgłosić i Ile osób się zgłasza się z prośbą o pomoc?

Marek Mielewczyk: Do tej pory zgłosiło się już kilkadziesiąt osób, których przypadki zweryfikowaliśmy. Oczywiście wiemy, że tych osób jest więcej, prawie każdy Ocalony zna przynajmniej kilka innych ofiar swojego oprawcy.

M.M: Do Fundacji zgłosić można się drogą e-mailową (info@nielekajciesie.org.pl), poprzez skype, na Facebooku (fb.com/NieLekajcieSie) i przez specjalny formularz na naszej stronie www.nielekajciesie.org.pl. Prawie 24h/dobę działa też nasza infolinia. Zdarzają się także zgłoszenia listowne, pocztą tradycyjną.
Drogą elektroniczną zgłaszają się do nas głównie młode osoby, często najpierw obserwują nas na Facebooku przez kilka tygodni, badają grunt. Oprócz typowych zgłoszeń dotyczących przestępstw i zbrodni seksualnych mamy także zgłoszenia od młodych ludzi, którzy w wieku wczesnej adolescencji (13, 14, 15 lat) byli uwikłani w długoletnie związki z księżmi, oparte o manipulację i nadużycia przemocowe.

A.Z.: Jaka jest waszym zdaniem skala pedofilii klerykalnej w Polsce?

M.M: Dane na temat skali pedofilii klerykalnej szacować możemy na dwa sposoby. Pierwszy to odniesienie sytuacji polskiej do sytuacji w krajach, w których problem pedofilii klerykalnej został głęboko przeanalizowany, np. w Belgii, Holandii czy Irlandii. Na tej podstawie kalkulujemy, że wśród duchownych mamy ok 6-9% pedofilów, a liczbę ofiar na minimum kilkanaście tysięcy. Drugi sposób szacowania danych, to analiza zebranych dotychczas przypadków przez Fundację - jesteśmy w trakcie ich opracowywania.

A.Z: Nie jesteście już sami - nawiązaliście współpracę międzynarodową. Jak ona się rozwija i kim są wasi partnerzy?

Marek Mielewczyk: Oficjalnie - na podstawie listów intencyjnych - współpracujemy z amerykańskim SNAP, holenderskim KLOKK oraz włoskim Dobrym Cukierkiem. Wymieniamy się doświadczeniami w dziedzinie pomocy prawnej i psychologicznej. Jak zachowywać się w pierwszym kontakcie z ofiarą itp. Wieloletnie doświadczenie organizacji zagranicznych pozwolą nam nie popełniać już poważnych błędów. Ich doświadczenie daje nam poczucie że można wiele, potrzeba tylko czasu i odwagi.

A.Z.: Braliście udział w sesji ONZ - co mówił końcowy dokument krytykujący Watykan?

Marek Lisiński:
Dokument ten pokazuje wieloletnie, karygodne zaniedbania Kościoła odnośnie pedofilii wśród kleru, ukrywanie i tuszowanie czynów pedofilskich. Kościół  w większości nie stosuje się do konwencji ochrony praw dziecka którą podpisał. Raport pokazuje nie tylko problemy molestowania seksualnego, ale też znęcania się fizycznego i psychicznego nad dziećmi.

A.Z.: Jak oceniacie dotychczasowe działania podjęte przez Watykan w celu zaradzenia problemowi w skali światowej?

M.M: Watykan powołał Papieską Komisję ds. Pedofilii, ale nie ma ona jeszcze na swoim koncie żadnych dokonań.  Pozytywnym działaniem Watykanu było stworzenie wytycznych dla poszczególnych episkopatów, dotyczących postępowania w przypadku pedofilii - dzięki temu, od niedawna, polski Kościół musi proponować poszkodowanym terapie psychologiczne. Natomiast w dokumencie tym nie ma informacji o zadośćuczynieniach dla Ocalonych ani konieczności informowania organów państwowych w przypadku wiedzy na temat łamania praw dziecka przez osobę duchowną. Watykan powinien to jakoś ujednolicić, aby Ocaleni w Polsce też otrzymywali odszkodowania i aby biskupi mieli nakaz zgłaszania przypadków molestowania do prokuratury. To trochę dziwne, że Watykan pozwala na dzielenie Ocalonych na gorszych i lepszych, w zależności od tego, w jakim kraju mieszkają.

A.Z.: Jak oceniacie działania papieża Franciszka dotyczące przeciwdziałania pedofilii w Kościele i karania księży pedofilów?

Marek Lisiński: doceniamy je i mamy nadzieję, że papież wytrwa w swoich działaniach.

M.M: Ja to widzę trochę inaczej. Działania Franciszka są działaniami mocno PR-owymi, na pokaz, a brakuje konkretnych ruchów np. ekstradycji biskupów posądzonych o pedofilię - w tym momencie są ukrywani w Watykanie, a Wesołowski jest jednym z nich (mimo wydalenia ze stanu duchownego).

A.Z.: Co robi polski Kościół? Czy śledzi wytyczne Watykanu? Czy zajął się już poważnie sprawą, czy w dalszym ciągu robi tylko działania na pokaz?

Marek Mielewczyk: Kościół w Polsce działa ewidentnie  na pokaz i w dodatku bardzo opieszale.  Wytyczne Watykanu są wypełniane połowiczne, gdyż przykładowo według tych wytycznych ofiar księży nie wolno ignorować, a to się cały czas dzieje... Ostatnio jeden Ocalony, zgłaszając sprawę do kurii, otrzymał krótką odpowiedź: ten ksiądz nie należy już do naszej diecezji.

M.M: Czasem mamy wrażenie, że w Polsce nadal obowiązuje Crimen Sollicitationis!

Marek Lisiński: Najważniejsi polscy hierarchowie odmówili nam spotkania, co jest najlepszym dowodem na to, że polski Kościół nie chce podjąć dialogu z ofiarami, najważniejszymi osobami w całej sprawie.

A.Z.: Co waszym zdaniem powinno zostać zrobione w Polsce aby problem  nadużyć seksualnych w polskim Kościele został rozwiązany na poziomie innych krajów jak USA czy Niemcy, a ofiary doznały wymiernego zadośćuczynienia?

Marek Lisiński: Jesteśmy w trakcie redagowania naszych wytycznych dla Kościoła. Przy ich tworzeniu poprosiliśmy o pomoc Ocalonych. Bardzo ważnym punktem jest powołanie niezależnej komisji ekspertów świeckich, którzy będą czuwali nad obiektywną analizą danych kościelnych - jeśli Kościół otworzy przed nimi swoje archiwa. Takie działania miały miejsce między innymi w USA, Irlandii, Holandii, Belgii, obecnie w Niemczech i zaowocowały szokującymi raportami.

M.M: Kościół w Polsce na razie odmawia wzięcia instytucjonalnej odpowiedzialności za ukrywanie sprawców i wypłacanie odszkodowań, ale mamy nadzieję, że to się w końcu zmieni. Obecnie najważniejszym wydarzeniem w Kościele, z punktu widzenia Ocalonych, jest bezprecedensowa sprawa Marcina K. o ochronę dóbr osobistych i zadośćuczynienie ze strony pozwanych: diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, parafii św. Wojciecha w Kołobrzegu i skazanego za pedofilię ks. Grzegorza R. (Sąd Okręgowy w Koszalinie sygnatura akt IC79/14). Jest ona prowadzona przez Helsińską Fundację Praw Człowieka. Planujemy także kolejne sprawy o odszkodowanie. Oczywiście docelowo chcielibyśmy, aby ofiary nie musiały domagać się odszkodowania na drodze sądowej i aby otrzymywały zadośćuczynienie na mocy ugód proponowanych przez Kościół.

A.Z.: Jakie są wasze potrzeby jako organizacji i jakie plany?

M.M: Główne potrzeby Fundacji, to potrzeby finansowe. Liczy się każda, nawet symboliczna złotówka. Szukamy też do współpracy osób, które mają doświadczenie w pozyskiwaniu grantów, dofinansowań, w tym dofinansowań unijnych.
   
Marek Lisiński: Obecnie naszym głównym celem jest pomoc Oclaonym, poprzez umożliwienie podjęcia terapii grupowych. Po drugie: wywalczenie przeprosin i odszkodowań dla każdej z ofiar. Mamy w planach również działania prewencyjne (akcje dla rodziców, młodzieży) i edukacyjne dla lokalnych społeczności, aby wiedzieli, że wina nie leży po stronie ofiar.
Czekamy na wszystkich, którzy chcieliby z nami współpracować i prosimy o wsparcie finansowe, aby osobom poszkodowanym, które się do nas zgłaszają umożliwić rozpoczęcie terapii.


czwartek, 6 lutego 2014

122. Dlaczego Kościół tak długo tolerował i ukrywał pedofilię?


Ilekroć przechodzę przez most Św. Anioła w Rzymie i plac przed Zamkiem o tej samej nazwie, by zbliżyć się na pogranicze Via Della Conciliazione - czyli do miejsca, z którego najlepiej widać w perspektywie Bazylikę Św. Piotra i gdzie, przy okazji wielkich uroczystości kościelnych, rozkłada się cyrk medialny - rozmyślam nad tym, dlaczego Kościół tak długo tolerował i ukrywał pedofilię? Sceny, którą zaraz opiszę, nie mogę wymazać z mojej głowy. Ilekroć tamtędy prowadzi moja droga - ja tę scenę po prostu widzę... jest jak gwóźdź wbity w mój mózg, w moje oczy..., które wolałabym zamknąć, niż otworzyć.

11 września 1599 roku tu - na tym właśnie placu, pod Zamkiem Św. Anioła, została stracona Beatrice Cenci, jej starszy brat Giaccomo oraz ich macocha Lukrecja Petroni. Byli winni okrutnego ojcobójstwa-mężobójstwa. 22-letnia Beatricę oraz starszą Lukrecję zgładzono przez ścięcie głowy. Giaccomowi, kat papieski najpierw zmiażdżył pałką kości, a potem poćwiartował go żywcem na kawałki. Wyrok wydany przez papieża Klemensa VIII był w poczuciu rzymskiego ludu tak niesprawiedliwy, że doszło do rozruchów. Aby zapewnić przykładny przebieg egzekucji, z garnizonu zostały wyprowadzone wojska papieskie i otoczyły miejsce kaźni. W wyniku tumultu i przepychanek zmarło kilka osób i kilka - zepchniętych do Tybru - utopiło się. Najsłynniejszy opis tej krwawej egzekucji pochodzi z pamiętników "Memorie romanzate di Giambattista Bugatti", Mastro Titta - kata Państwa Papieskiego (1796 al 1864), będących prawdopodobnie powieścią napisaną przez anonimowego autora w XIX wieku na podstawie wzmianek historycznych.

Historię Beatrice Cenci - która z biegiem wieków stała się rzymską heroiną ludową – uważałam za krwawy epizod włoskiej czarnej kroniki, aż do momentu gdy nie zainteresowałam się bliżej postacią jej ojca Francesca Cenci - okrutnego, gwałtownego i wpływowego arystokraty, znanego w całym Rzymie. Zaintrygował mnie fakt, że był on sądzony i skazany wielokrotnie na wysoką grzywnę pieniężną za "colpe nefandissime" (najcięższe przewinienia), a w szczególności za "sodomię" – co doprowadziło go do ruiny. Francesco Cenci – gorliwy katolik i ojciec rodziny - wykorzystywał młodocianych chłopców, ale także i dziewczęta, których zwłoki czasami znajdowano w Tybrze. Z jego rąk zginęła córka Lukrecji Petroni. Podejrzewa się też, że zgwałcił - lub przynajmniej próbował - także swoją córkę Beatrice, gdy ta była nieletnia. Choć sodomia była karalna w tamtych czasach nawet śmiercią, żeby tej kary uniknąć wystarczyło być bogatym i odkupić swoje grzechy płacąc Kościołowi. To z powodu nadużyć odpustowych, które miały miejsce w historii Kościoła doszło w końcu do schizmy Marcina Lutera i reformacji.

Dopiero po latach uświadomiłam sobie, że Francesco Cenci był odrażającym, seryjnym pedofilem, ale Kościół przymykał na to oczy, bo wykorzystywanie seksualne nieletnich przez wieki było tolerowane - także przez społeczeństwo. Sam papież Klemens VIII wstawił się za nim, ale skazał jego dzieci na śmierć.

"Colpe nefandissime" Kościoła

Ponad czterysta lat później - 31 października 2010 roku, właśnie nieopodal miejsca, w którym stracono Beatricę Cenci, odbyła się pierwsza  manifestacja ofiar księży pedofilów, które do Rzymu zjechały się z 13 krajów. Spotkanie pt. „Dzień reformowania“ zorganizowali założyciele stowarzyszenia Survivor's Voice (Głos Ocalałych) - Bernie McDaid i Gary Bergeron – ofiary gwałtów księży z diecezji w Bostonie. Uczestniczyli w nim także byli uczniowie Instytutu Kościelnego dla Głuchoniemych im. Antonio Provolo w Weronie – ofiary największego skandalu pedofilii we Włoszech. Był obecny Francesco Zanardi z Savony, który rozpoczął głodówkę przeciwko biskupowi Vittorio Lupi, chroniącemu księży pedofilów. Była też Sue Cox z Wielkiej Brytanii.

Wszyscy oni opowiedzieli mi później swoje historie opublikowane w mojej książce „Głosy spoza chóru”. W każdym z tych przypadków Kościół ukrywał księży pedofilów, przenosząc ich z parafii do parafii i pozwalając im na to, by molestowali i gwałcili dziesiątki kolejnych dzieci. Ksiądz Joseph E. Birmingham, który wielokrotnie zgwałcił Berniego McDaida, w ciągu 22 lat swojej posługi kapłańskiej wykorzystał co najmniej pięćdziesięciu nieletnich. Kiedy jego skłonności wreszcie odkryto i został wezwany do diecezji – przeprosił. Później był przenoszony do kolejnych parafii, zaliczając ich łącznie siedem.

Największą perfidią Kościoła w ukrywaniu przestępstw pedofilii było jednak przenoszenie seryjnych pedofilów nie z parafii do parafii, lecz do zakładów zamkniętych dla dzieci upośledzonych. Te dzieci nie wracały do domów – więc rodzice nie mogli zorientować się, że coś jest z nimi nie tak. Te dzieci często nawet nie słyszały i nie mówiły – nie mogły więc nikomu opowiedzieć co robił z nimi ksiądz. Głuchoniemych z włoskiego Instytutu im. Antonio Provolo gwałcono nawet pod ołtarzem w kościele w Weronie. Dziś ludzie ci są w wieku emerytalnym, a księża, którzy popełnili nadużycia seksualne są nadal kapłanami i mieszkają dalej w tym samym budynku przy szkole, gdzie molestowali swoje ofiary.

Kilkadziesiąt ofiar przestępstw seksualnych, które miały miejsce w zaciszu zakrystii i konfesjonałów przyjechało do Rzymu w październiku 2010 roku z dwóch powodów: pokazać, że powstaje międzynarodowa organizacja, która domaga się aby Watykan przestał wreszcie tuszować i umniejszać popełnione zbrodnie oraz skłonić ONZ, aby uznał popełnianie pedofilii i systematyczne ukrywanie tego przestępstwa za zbrodnię przeciwko ludzkości.

ONZ wreszcie potępia

Od tamtego wydarzenia minęły ponad trzy lata. Ofiary co prawda nie doczekały się, aby Organizacja Narodów Zjednoczonych uznała pedofilię za zbrodnię przeciwko ludzkości – co automatycznie doprowadziłoby do zniesienia jej przedawnienia i dało możliwość ścigania wszystkich przestępstw, a więc umożliwiło otwarcie tysięcy procesów przeciwko Kościołowi. 
Doczekały się jednak miażdżącego raportu o pedofilii klerykalnej (ogłoszonego 5 lutego 2014 roku przez Komitet ONZ do spraw Praw Dziecka), który wyrokuje wreszcie: „postawa i linia postępowania Watykanu umożliwiły wykorzystanie kilkudziesięciu tysięcy dzieci przez księży pedofilów” i domaga się natychmiastowego usunięcia z szeregów Kościoła wszystkich duchownych dopuszczających się nadużyć seksualnych na nieletnich, udostępnienia archiwów i dokumentów dotyczących przypadków pedofilii i ich tuszowania oraz postawienia winnych przed świeckim wymiarem sprawiedliwości. ONZ skrytykował także politykę Watykanu opierającą się na "zmowie milczenia" i fakt, że w Kościele obyczajem jest przenoszenie księży pedofilów z parafii do parafii, a czasem nawet za granicę i że praktyka ta trwa nadal. Komitet ONZ oświadczył, iż jest "poważnie zaniepokojony" tym, że Watykan nie zdawał sobie sprawy z powagi i zasięgu tych przestępstw oraz nie przyjął na czas niezbędnych zasad postępowania, by uporać się z tym problemem i chronić dzieci.

Przy okazji Organizacja Narodów Zjednoczonych skrytykowała też podejście Watykanu do homoseksualizmu, antykoncepcji i aborcji – co wywołało opozycję ze strony Stolicy Apostolskiej, która uznała to za ingerencję w nauki Kościoła i wolność religijną.

Do wydania ONZ-towskiego raportu doszło w wyniku przesłuchania przedstawicieli Watykanu w sprawie nadużyć seksualnych na nieletnich, mającego miejsce w styczniu 2014 roku w Genewie. Uczestniczyły w nim także organizacje reprezentujące ofiary molestowania seksualnego, w tym - po raz pierwszy z Polski - założyciele polskiej fundacji „Nie lękajcie się”.
Stolica Apostolska po raz pierwszy w historii wysłała swoją pięcioosobową delegację, pod przewodnictwem abp. Silvano Tomasiego, aby zeznawać dobrowolnie przed Komisją Praw Dziecka ONZ.
W styczniu, przed przesłuchaniem, abp. Tomasi mówił o linii papieża Franciszka i tłumaczył, że Watykan opracowuje procedury, które mają wyeliminować takie nadużycia, współpracuje z wymiarem sprawiedliwości poszczególnych państw, angażuje się w słuchanie ofiar i ich rodzin, tworzy wytyczne, które pozwolą lokalnym kościołom współpracować z lokalnym wymiarem sprawiedliwości, by zapobiegać dalszej przemocy.
Po wydaniu lutowego raportu zapewnił, że Stolica Apostolska skrupulatnie przeanalizuje zarzuty skierowane pod jej adresem.

Gender znowu atakuje mózg

Ilekroć mówię o nadużyciach seksualnych na nieletnich, zawsze powtarzam, że Kościół rzymskokatolicki nie jest jedynym miejscem, w którym wydarzyły się złe rzeczy. Aż 60–70 procent przypadków pedofilii ma miejsce w rodzinach, a do licznych aktów przemocy seksualnej dochodzi też w internatach, domach dziecka, więzieniach dla nieletnich. Jest również prawdą, że mniej księży niż ojców dopuszcza się przestępstw pedofilii. Wielu uczciwych duchownych przestrzegających celibatu pomaga dzieciom, a niektórzy księża zostali oskarżeni fałszywie i bezpodstawnie.
Jak jednak mówi Marco Politi - „Fakt, że także w instytucjach Kościoła katolickiego dochodzi do przestępstw seksualnych, wymaga szczególnego napiętnowania, gdyż Kościół katolicki przepowiada systematycznie czystość, nakazuje swoim kapłanom żyć w celibacie i zawsze proponuje siebie jako gwaranta moralności”.

Od wybuchu skandalu pedofilii klerykalnej minęło już ponad 20 lat – tyle potrzeba było czasu, aby pod wpływem presji medialnej i naciskiem opinii publicznej Kościół zaczął zmieniać swoją politykę oraz odwieczne obyczaje tolerowania i tuszowania seksualnego wykorzystywania dzieci – tak w swoim łonie, jak i w społeczeństwie. Zostały podjęte już ważne kroki, ale to nie wystarczy. Kościół musi zmienić całkowicie swoją mentalność i musi ją zmienić całe społeczeństwo – aby zrozumieć, że na pierwszym miejscu trzeba chronić dzieci i dbać o dobro ofiar, a nie o instytucję i jej status quo…

Potrzeba było aż 20 lat, aby ONZ wydał dokument ujawniający trochę prawdy…
U nas w Polsce nadal się tego nie rozumie i zawsze znajdą się jacyś „świętsi od samego papieża”, jak na przykład senator Solidarnej Polski Kazimierz Jaworski, który napisał w swoim oświadczeniu skierowanym do WP.PL: “Watykan już dawno zwracał uwagę, iż agendy ONZ są rozsadnikiem najgorszej gangreny moralnej, niszczenia rodziny, demoralizowania dzieci i młodzieży, pod sztandarami gender. ONZ programowo propaguje ideologię gender. To ideologia gender jest przyczyną rozprzężenia moralnego, które jest prawdziwym powodem nadużyć seksualnych, również w stosunku do dzieci.”, oznajmiając, że jego partia złoży niezwłocznie projekty uchwał potępiających antykościelne działania ONZ.

Zawsze powtarzam, że pedofilia klerykalna to tylko czubek lodowej góry. Gdy stopnieje ukaże "colpe nefandissime" całego społeczeństwa. Aż 60-70% nadużyć seksualnych na dzieciach ma miejsce w rodzinach – i dopuszczają się ich przykładni ojcowie, tacy jak Francesco Cenci…


Agnieszka Zarzewicz

Rzym, luty 2014 r.

niedziela, 15 września 2013

112. Pedofilia - kwestia wiarygodności Kościoła


Czy i jak Franciszek będzie walczył z plagą pedofilii klerykalnej, to się dopiero okaże w trakcie jego pontyfikatu. Oskarżenie wobec abp Józefa Wesołowskiego to na pewno jedno z większych wyzwań, przed którymi stanął dotąd papież. To także konkretna próba czy na tym polu naprawdę ma on zamiar kontynuować politykę swojego poprzednika: "zerowa tolerancja". Przede wszystkim jednak to upadek wielkiego tabu, że w Polsce i w Ameryce Łacińskiej nie istnieje problem pedofilii w Kościele katolickim.


Marcowe konklawe, które wybrało Jorge Maria Bergoglia na papieża nie było wolne od polemik związanych ze skandalem pedofilii. Dotyczyły one udziału w nim kardynałów: Seana Brady'ego, Rogera Mahony'ego i Godfrieda Danneelsa. Prymas Szkocji przyznał się 14 marca 2010, że w roku 1975 był obecny, gdy dwie spośród ofiar księdza pedofila Brendana Smytha zostały zmuszone do podpisania zobowiązania zachowania milczenia. Arcybiskupowi Los Angeles przypisuje się zatuszowanie 129 przypadków nadużyć seksualnych na nieletnich. Były prymas Belgii był przesłuchiwany przez policję i zarzucano mu, że zmuszał ofiary księży do milczenia.
Pomimo protestów stowarzyszeń ofiar pedofilii i amerykańskich organizacji katolickich wszyscy trzej wybierali nowego papieża.
Tylko szkocki kardynał Keith O'Brien, zamieszany w aferę homoseksualną, nie pojawił się w Rzymie, by uniknąć mediów. 25 lutego 2013 papież Benedykt XVI przyjął jego rezygnację, a watykańskie biuro prasowe podało, że opuści Szkocję na jakiś czas, by "oddać się modlitwie i pokucie". 

Dopiero na początku kwietnia, przy okazji audiencji udzielonej aktualnemu prefektowi Kongregacji Doktryny Wiary, bp Gerhardowi Ludwigowi Müllerowi, papież Franciszek po raz pierwszy zabrał głos w dramatycznej kwestii pedofilii klerykalnej, która wywarła głębokie piętno na Kościele. Bergoglio ogłosił wtedy oficjalnie, że jego zamiarem jest kontynuowanie linii Benedykta XVI - czyli zerowa tolerancja, wprowadzenie nowych norm chroniących nieletnich, pomoc ofiarom nadużyć seksualnych, konkretne procedury przeciwko winnym, zobowiązanie narodowych Konferencji Episkopatu, aby wdrażały normy wprowadzone już przez Watykan i pomagały w formułowaniu nowych, zapobiegających temu, by problemy się powtarzały. Franciszek powiedział również przy tej okazji, że walka z pedofilią to kwestia wiarygodności Kościoła.

Pierwszym konkretnym aktem potwierdzającym jego wolę było zreformowanie watykańskiego kodeksu karnego poprzez Motu Proprio ogłoszone 11 lipca br. Między innymi zostały zaostrzone kary za wszelkie nadużycia seksualne wobec nieletnich i rozszerzono definicję tego typu przestępstw, które obejmują teraz także prostytucję, handel żywym towarem, nakłanianie do nierządu, gwałt, produkcję oraz posiadanie pornografii dziecięcej. Nowe normy dotyczą przestępstw popełnianych nie tylko przez członków Kurii Rzymskiej, ale także przez pracowników Watykanu oraz instytucji z nim połączonych, również poza jego granicami, czyli na przykład na placówkach dyplomatycznych.
Zaostrzenie kar papież ogłosił krótko po tym, jak Komitet Narodów Zjednoczonych ds. Praw Dziecka poprosił Watykan o szczegółowe wyjaśnienia dotyczące skandalu pedofilii w Kościele.

Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu

109. Zerowa tolerancja - recepta Benedykta XVI na pedofilię



         Kiedy w 2009 roku po opublikowaniu Raportu Murphy zrobiło się głośno o skandalu pedofilii w Kościele irlandzkim i spotkaliśmy się ze znanym włoskim karnistą Ninem Marazzitą, prezesem honorowym włoskiego stowarzyszenia walczącego z pedofilią "La Caramella Buona", by porozmawiać na ten temat - wszyscy dziennikarze zagraniczni obecni na konferencji zastanawiali się, jak to możliwe, że tyle zła wydarzyło się w Kościele i przez tyle lat było ono ukrywane. Naturalnym było też pytanie, kto ponosi za to większą odpowiedzialność - Jan Paweł II, czy Benedykt XVI, za którego pontyfikatu wybuchł skandal. Wojtyła wiedział o tym wszystkim, czy nie wiedział?
Dziś, z perspektywy czterech lat wiemy już, że przedstawienie światowej opinii publicznej Raportu Maurphy i wcześniejszego Raportu Ryana, to była już faza końcowa skandalu nadużyć seksualnych, który rozpoczął się w 1994 roku w Irlandii, gdy wyszła na jaw sprawa księdza Brendana Smytha, który w ciągu swojej czterdziestoletniej kariery duszpasterskiej dopuścił się nadużyć seksualnych w stosunku do blisko setki nieletnich.
Czy De delictis gravioribus - list z 2001 roku podpisany przez kard. Josepha Ratzingera i wprowadzający kontrolę Kongregacji Nauki Wiary nad trybunałami diecezjalnymi - był ostatnią próbą tuszowania skandalu pedofilii, który rok później wybuchł z wielką siłą w Stanach Zjednoczonych? Czy też był to pierwszy krok na drodze reform, do których dążył prefekt tej Kongregacji, a co silnie utrudniała mu "partia negacjonistów" w Kurii Rzymskiej?  Czy Benedykt XVI z własnej woli wprowadził reformę w zakresie walki z pedofilią w Kościele katolickim, bo jako prefekt byłego Świętego Oficjum, jedyny miał dostęp do wszystkich skarg napływających do Watykanu i zdawał sobie sprawę z ogromu problemu? Czy też do przeprowadzenia reformy został zmuszony przez światowe media i oburzenie opinii publicznej oraz samych katolików?
Pytania te w dalszym ciągu budzą spory i znani dziennikarze jak: Marco Politi, Sandro Magister, Giacomo Galeazzi, Paolo Flores d'Arcais czy John L. Allen, z którymi rozmawiałam o tym dla potrzeb mojej książki "Głosy spoza chóru" (Czarna Owca 2013), mają w tych kwestiach różne zdania.

To czy Ratzinger działał z własnej woli, czy do działań został zmuszony ocenią historycy. Dziś jednak, trzeba przyznać, że temat walki z nadużyciami seksualnymi dokonywanymi przez duchownych na nieletnich, był jednym z głównych wątków pontyfikatu Benedykta XVI. Rozpoczęły ją słynne słowa wypowiedziane podczas Drogi Krzyżowej w 2005 roku: "Ile brudu jest w Kościele, i to właśnie wśród tych, którzy poprzez kapłaństwo powinni należeć całkowicie do Niego!".
Po śmierci Jana Pawła II, prefekt Kongregacji Nauki Wiary otworzył ponownie dochodzenie kanoniczne w sprawie Marciala Maciela Degollado (otwarte już wcześniej w 1997 roku, ale zawieszone) i w ciągu krótkiego czasu usunął go, skazując na "spędzenie reszty dni na modlitwie i pokucie".
Stając się papieżem Ratzinger przyjął tylko na siebie cały ciężar skandalu pedofilii, nie ujawniając nigdy podziałów jakie miały miejsce w Kurii i obstrukcjonizmu, którego niejednokrotnie był ofiarą. Był on też podmiotem dwóch poważnych oskarżeń. Jako prefekta Kongregacji Nauki Wiary oskarżono go przed trybunałem amerykańskim o "obstrukcję wymiaru sprawiedliwości", jako papieża - czyli głowę państwa watykańskiego - stowarzyszenia ofiar pedofilii oskarżyły go przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze o zbrodnie przeciwko ludzkości.
Benedykt XVI powierzył swojemu zaufanemu współpracownikowi z Kongregacji - ojcu Charlesowi Sciclunie, zadanie prowadzenia dochodzeń w zakresie tzw. delicta graviora, a ten - jako promotor sprawiedliwości wypełniał je dość energicznie i z dużym odzewem medialnym. Papież Emeryt podczas swojego pontyfikatu spotkał się z wieloma ofiarami księży pedofilów, w ramach audiencji prywatnych w Watykanie, USA, Australii, na Malcie, w Wielkiej Brytanii i Niemczech. W ciągu ośmioletnich rządów Benedykt XVI usunął blisko 80 duchownych, także wysokiej rangi, odpowiedzialnych za przestępstwa seksualne na nieletnich lub za ich tuszowanie.
W końcu, na mocy decyzji z 21 maja 2010 r., zatwierdził, nakazując ich promulgowanie, nowy tekst "Norm dotyczących delicta graviora", przewidujący przedłużenie przedawnienia przestępstw pedofilii z 10 do 20 lat od momentu ukończenia pełnoletności przez ofiarę, zrównanie z nieletnimi ofiar pełnoletnich upośledzonych umysłowo, uznanie przestępstwa pornografii dziecięcej. W nowych normach nie było mowy o współpracy z wymiarem sprawiedliwości cywilnej, ani o obowiązku denuncjowana księży cywilnym organom ścigania. Sprawy te miały być regulowane przez diecezje, w zależności od wymogów obowiązującego prawa w danym kraju. Niezależnie od tego, Watykan zalecił jasno wszystkim biskupom współpracę z władzami cywilnymi, w tym zakresie.
Benedykt XVI wprowadził jasną politykę dotyczącą pedofilii w Kościele: prośba o wybaczenie i spotkania z ofiarami, zerowa tolerancja w stosunku do księży pedofilów (choć kwestia biskupów tuszujących skandale pozostała nadal otwarta), współpraca z cywilnymi organami ścigania. Ratzinger dał Kościołowi odpowiednie narzędzia do walki z pedofilią klerykalną - pojawił się jednak problem niechęci używania ich na szczeblach lokalnych.
Tym samym Watykan - pogrążony w innych, ważniejszych problemach jak Vatileaks, skandale finansowe IOR oraz abdykacja papieża - uznał problem pedofilii za zamknięty.

Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu

 

sobota, 23 lutego 2013

86. Kontrowersyjne działania Benedykta XVI


 Bez wątpienia należą do nich: przywrócenie modlitwy za żydów, odwołanie ekskomuniki dla lefebrystów (wśród których był także biskup negacjonista Williamson), czy niefortunne przemówienie w Ratyzbonie, za które Benedykt XVI przeprosił muzułmanów. Ratzinger był w nieustającym konflikcie z żydami, za dopuszczenie w 2007 roku do powszechnego odprawiania „Mszy w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego“, nazywanej potocznie mszą trydencką, z modlitwą o nawrócenie Żydów w Wielki Piątek choć w nieco zmienionej formie, za rehabilitację Piusa XII, za zdjęcie ekskomuniki z biskupa negacjonisty Williamsona, który w wywiadzie telewizyjnym, wyemitowanym w styczniu 2009 r., powiedział: „Wierzę, że dowody historyczne zaprzeczają temu, że w komorach gazowych zginęło 6 milionów żydów“. 7 lipca 2007 papież Benedykt XVI w motu proprio Summorum Pontificum zezwolił na odprawianie mszy trydenckiej każdemu kapłanowi bez konieczności zgody biskupa od 14 września 2007 roku. Wersja rytu rzymskiego, zwana potocznie trydencką, obowiązywała powszechnie aż do 1962 kiedy Jan XXIII wprowadził do niej korekty i przeprowadzając drugie wydanie obowiązującego Mszału Rzymskiego. Ostatnie korekty do formy mszy przedsoborowej Benedykt XVI wprowadził 6 lutego 2008 zmieniając w niej formuły Liturgii Wielkiego Piątku.
Jak powiedział rabin Giuseppe Laras, przewodniczący zgromadzenia włoskich rabinów "Nowa wersja nie różni się zbytnio od poprzedniej. Fakt, że nadal modli się za to, aby Bóg "oświecił" Żydów, zasadniczo oznacza, że nie żyją oni w blasku światła, a więc są wciąż zaślepieni, chociaż zostało usunięte to mocne słowo. Martwi mnie jednak druga część formuły, która utrzymuje modlitwę o uznanie Jezusa przez Żydów. Obawiam się, że to przyniesie z powrotem trudności, jeśli nie zablokuje żydowsko-chrześcijańskiego dialogu." Pomimo wszystko, po ogłoszeniu abdykacji papieża Ronald S. Lauder, prezes Światowego Kongresu Żydów (WJC) oświadczył w poniedziałek: „Benedykt XVI zasłużył na wieczną przyjaźń narodu żydowskiego; za jego pontyfikatu relacje katolicko-żydowskie osiągnęły poziom bez precedensu”.
Papież Niemiec przede wszystkim jednak wszedł w konflikt ze światem katolickim – właśnie za przywrócenie mszy przedsoborowej. Różnica pomiędzy mszą trydencką, a zreformowaną po Drugim Soborze Watykańskim przez Pawła VI polega nie tyle - jak myśli się powszechnie - na tym, że jest odmawiana po łacinie, lecz na tym, że kapłan stoi odwrócony tyłem do wiernych i pełni rolę jedynego, wybranego pośrednika pomiędzy Bogiem a jego ludem. Natomiast podczas mszy posoborowej kapłan stoi za ołtarzem, odwrócony twarzą do wiernych, co podkreśla funkcję wspólnoty w Bogu i równości przed nim. To wielka metafora tego pontyfikatu.
Nieudana próba zbliżenia z lefebrystami była następnym powodem zwaśnienia świata katolickiego, bo wielu katolików nie zgadza się na to, aby żaden papież szedł z nimi na kompromis bez zażądania od nich, by zaakceptowali postanowienia Soboru Watykańskiego II.
Na poprzednim konklawe część elektorów, wybierając Jozepha Ratzingera na papieża myślała, że będzie to pontyfikat przejściowy. Jako wielki konserwator będzie on w stanie przeprowadzić kilka podstawowych reform w Kościele. W rzeczywistości był to pontyfikat stagnacji. Papież przeprowadził za swoich rządów tylko cztery reformy - do wprowadzenia dwóch został zmuszony. Pierwsza dotycząca finansów watykańskich i Banku IOR, który musiał wreszcie zaakceptować normy międzynarodowe przeciwko praniu pieniędzy - została narzucona pod presją świata finansów, który nie zgadzał się, aby Instytut Dzieł Religijnych funkcjonował jako raj podatkowy. Druga reforma, która nie ma jeszcze ostatecznego kształtu to surowsze kary dla księży dopuszczających się przestępstw seksualnych na nieletnich - ta jednak jest konsekwencją wybuchu skandalu pedofilii w Kościele katolickim. Reforma, jaką Benedykt XVI wprowadził z własnej woli to zrównanie mszy przedsoborowej z mszą Pawła VI – czyli ponowne odwrócenie księży od wiernych… To podzieliło Kościół i świat katolicki. Największa prawdziwa reforma to oczywiście jego abdykacja, ponieważ ta rewolucjonuje całkowicie Kościół, bo od tej pory wszystko staje się możliwe…
 

Agnieszka Zakrzewicz z Rzymu